Ola przez cały dzień przygotowywała się do Sylwestra: sprzątała, gotowała, nakrywała do stołu. To je…

twojacena.pl 5 dni temu

31 grudnia
Dziś od rana przygotowywałam się do Sylwestra sprzątałam, gotowałam, szykowałam stół. To mój pierwszy Nowy Rok nie z rodzicami, tylko z ukochanym.
Od trzech miesięcy mieszkam już u Andrzeja, w jego mieszkaniu w Warszawie. Jest ode mnie starszy o piętnaście lat, był już żonaty, płaci alimenty i czasem lubi się napić Ale przecież to wszystko nie jest ważne, gdy się kocha. Nikt nie rozumiał, czym mnie do siebie przyciągnął: nie jest przystojny, można wręcz powiedzieć, iż niezbyt urodziwy, charakter skomplikowany, skąpy do granic możliwości i wiecznie spłukany. A jak już ma kasę, to tylko na swoje zachcianki. I właśnie w takim Andrzeju się zakochałam.

Przez te trzy miesiące ciągle liczyłam, iż Andrzej zobaczy, jaka jestem dobra, zaradna, troskliwa. Że zapragnie uczynić mnie swoją żoną. On powtarzał: Najpierw trochę razem pożyjemy, zobaczę, jaka z ciebie gospodyni. Bo może jesteś taka sama, jak moja była. Nigdy nie powiedział, jaka naprawdę była jego była żona nie mówił zresztą o niej prawie wcale. Więc ja starałam się ze wszystkich sił, pokazywałam swoje najlepsze strony: nie czepiałam się, gdy wracał pijany, gotowałam, prałam, sprzątałam, robiłam zakupy za własne pieniądze (bo jeszcze pomyśli, iż jestem pazerna). choćby stół na Sylwestra przygotowałam z własnej kieszeni. I jeszcze na prezent kupiłam mu nowy telefon.

Kiedy cały dzień krzątałam się i szykowałam, mój cud-Andrzej też przygotowywał się do święta po swojemu spędzając czas z kumplami przy wódce. Przyszedł wstawiony do domu i oznajmił, iż na sylwestrową imprezę przyjdą do nas jego znajomi. Moi? Oczywiście nie! On choćby nie dopytał, czy się zgadzam. Do północy został ledwie godzinę, a ja miałam już zepsuty humor chociaż zaciskałam zęby, by nie wybuchnąć, bo przecież nie jestem jak jego była.

Na pół godziny przed Nowym Rokiem do mieszkania zwaliła się grupa pijanych facetów i kobiet. Andrzej od razu odżył, rozsiadł się z nimi przy stole, a impreza rozkręciła się na całego. Oczywiście nikomu mnie nie przedstawił byłam przezroczysta. Oni tylko pili, gadali między sobą i żartowali. Kiedy powiedziałam, iż za dwie minuty północ, więc dobrze by było napełnić kieliszki szampanem, patrzyli na mnie jak na intruza.
A kto to jest? bełkotała jedna z dziewczyn.
Sąsiadka w łóżku parsknął śmiechem Andrzej. Reszta ryknęła, nabijając się ze mnie.

Jadali moje potrawy, szydziąc przy tym, iż Andrzej znalazł sobie darmową kucharkę i sprzątaczkę. Podczas bicia dzwonów śmiali się jeszcze głośniej, wychwalając Andrzeja, iż dobrze się ustawił. Nie stanął w mojej obronie, tylko śmiał się razem z nimi. Zajadał wszystko, co przygotowałam i zachowywał się, jakbym była nikim.

Cicho wyszłam z pokoju, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłam do rodziców na drugi koniec Warszawy. Tak paskudnego Sylwestra jeszcze nigdy nie miałam. Mama powiedziała swoje klasyczne: A nie mówiłam?, ojciec odetchnął z ulgą. Wypłakałam się cała i pierwszy raz od dłuższego czasu spojrzałam na wszystko bez różowych okularów.

Po tygodniu, kiedy Andrzejowi kasa się skończyła, zjawił się u mnie w domu, jak gdyby nigdy nic:
A ty czemu się wyniosłaś? Obraziłaś się, czy co? a kiedy zobaczył, iż nie mam zamiaru się godzić, zaczął atak: Nie no, super sobie ułożyłaś, mamusi pod skrzydła wróciłaś, a u mnie w lodówce hula wiatr! Zaczynasz być taka sama jak moja była!
Zamurowało mnie z bezczelności. W myślach setki razy układałam sobie, co mu powiem, ale teraz stałam i nie mogłam wydusić słowa. Jedyną rzeczą, którą wydusiłam, było krótkie, soczyste spadaj! i zatrzask drzwi przed jego nosem.

Tak zaczął się dla mnie nowy rok i nowy rozdział mojego życia.

Idź do oryginalnego materiału