31 grudnia
Od rana krzątałam się po mieszkaniu, przygotowując wszystko na Sylwestra: sprzątałam, gotowałam, dekorowałam stół. To miał być mój pierwszy Nowy Rok spędzony nie z rodzicami, ale z ukochanym mężczyzną.
Od trzech miesięcy mieszkałam z Rafałem, w jego małym mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. On jest ode mnie starszy o piętnaście lat, po rozwodzie, co miesiąc płaci alimenty, a do tego potrafi czasem przesadzić z wódką… Ale cóż, kiedy się kocha, wszelkie wady wydają się nieistotne. Reszta świata nie rozumiała, co mnie tak w nim urzekło nie można powiedzieć, żeby był przystojny, raczej przeciwnie, charakter trudny, skąpy do bólu i wiecznie brakuje mu pieniędzy. A choćby gdy je ma, to wyłącznie dla siebie. I mimo tego wszystkiego zakochałam się jak głupia.
Przez te trzy miesiące włożyłam całą siebie, żeby Rafał zobaczył, jaką może mieć zaradną, ciepłą i wyrozumiałą kobietę przy swoim boku. I może w końcu zapragnie mieć ze mną rodzinę. Sam mi kiedyś powiedział: Trzeba trochę razem pomieszkać, zobaczyć jak ci idzie prowadzenie domu. Bo może się okaże, iż jesteś taka sama jak moja była. Nigdy nie opowiadał, jaka adekwatnie była ta była żona, więc nieustannie starałam się być najlepszą wersją siebie: nie narzekałam, gdy wracał pijany, gotowałam, prałam, sprzątałam, zakupy robiłam za swoje (żeby tylko nie pomyślał, iż jestem interesowna). choćby ten sylwestrowy stół wszystko za swoje oszczędności. A do tego dla niego pod choinkę kupiłam nowy telefon.
Kiedy ja dwoiłam się i troiłam przed świętem, mój cudowny Rafał przygotował się na swój sposób czyli urżnął się z kolegami. Wrócił do domu w dobrym humorze i ogłosił, iż na imprezę wpadną jego znajomi. Moi? Skądże. Ich nigdy nie widziałam na oczy. Stół już nakryty, została godzina do północy. Mimo podłego nastroju, wstrzymałam się od uwag przecież nie chciałam być taka jak jego była.
Na pół godziny przed północą do mieszkania wparowała pijana grupa facetów i kobiet. Rafał od razu rozchmurzył się, posadził wszystkich przy stole i zaczął imprezować na całego. Żadnemu z gości mnie nie przedstawił, więc dosłownie stałam się przezroczysta nikt mnie nie zauważał, oni po prostu pili, wygłupiali się i żartowali. Gdy powiedziałam, iż za dwie minuty wybije północ i można by nalać szampana, spojrzeli na mnie jak na obcą osobę.
A kto to jest? bełkotała jedna z kobiet.
Współlokatorka od sypialni zaśmiał się Rafał, a za nim reszta zaczęła się śmiać, przekomarzając się, iż jestem jak darmowa kucharka i sprzątaczka.
Jedli potrawy, które sama zrobiłam i wyśmiewali się ze mnie. O północy, gdy w tle dźwięczały ostatnie sekundy starego roku, szydzili z mojej naiwności i gratulowali Rafałowi sprytu, iż znalazł sobie kogoś, kto wszystko ogarnia za niego za darmo. On też nie stanął w mojej obronie jadł i śmiał się razem z nimi, wycierając sobie mną buty.
Cicho wyszłam z pokoju, spakowałam swoje rzeczy i jeszcze tej samej nocy wróciłam do rodziców. Tak okropnego Sylwestra nigdy wcześniej nie miałam. Mama powitała mnie słynnym A nie mówiłam, tata tylko westchnął z ulgą, a ja po długim płaczu wreszcie przejrzałam na oczy.
Po tygodniu, kiedy Rafałowi skończyły się pieniądze, zjawił się u mnie z tekstem:
No i dlaczego uciekłaś? Obraziłaś się czy co? a gdy zobaczył, iż nie mam ochoty wracać, zaczął grać va banque: No pięknie sobie wymyśliłaś siedzisz u mamusi, a u mnie mysz z głodu padła! Zaczynasz się zachowywać jak moja była!
Z taką bezczelnością pierwszy raz się spotkałam. Przez długi czas w wyobraźni układałam sobie, co mu powiem, a kiedy stanął przede mną, zamilkłam i nic nie przyszło mi do głowy. Potrafiłam tylko kulturalnie wyrzucić go za drzwi.
Tak, od tego Nowego Roku zaczęło się moje nowe życie.










