31 grudnia
Cały dzień spędziłam na sprzątaniu, gotowaniu i szykowaniu stołu na Sylwestra. To mój pierwszy Nowy Rok nie z rodzicami, tylko z ukochanym. Już od trzech miesięcy mieszkam z Arturem w jego mieszkaniu. Jest ode mnie starszy o piętnaście lat, był żonaty, płaci alimenty, no i czasem lubi sobie wypić Ale to dla mnie nie miało znaczenia, kiedy kogoś kochasz. Nikt nie rozumiał, czym mnie zauroczył ani to przystojny, szczerze mówiąc raczej przeciętny, charakter trudny, skąpy do bólu, pieniędzy nigdy nie ma. A jak już są, to tylko dla siebie. Właśnie w tym dziwaku zakochała się Ola.
Przez trzy miesiące miałam nadzieję, iż Artur zauważy, jaka ze mnie gospodarna i zgodna kobieta. Może choćby będzie chciał się ze mną ożenić? On zawsze powtarzał: Musimy najpierw razem pomieszkać, żebym zobaczył, jaka z ciebie gospodyni. Nie chciałbym, żeby było jak z moją byłą. Kim była jego była, nikt nie wiedział nigdy o niej jasno nie mówił. Dlatego starałam się ze wszystkich sił robić wszystko najlepiej: nie robiłam mu awantur, kiedy wracał pijany, gotowałam, prałam, sprzątałam, zakupy robiłam za własne pieniądze (przecież nie chcę, żeby uznał mnie za interesowną). choćby stół na Sylwestra przygotowałam z własnych oszczędności, a na prezent kupiłam mu nowy telefon.
Kiedy szykowałam się na ten wieczór, mój cudowny Artur nie próżnował jak zwykle pił z kolegami. Wrócił wesoły i oznajmił, iż na Sylwestra przyjdą jego znajomi. Tylko jego, których w ogóle nie znałam. Nakryłam stół, została godzina do północy. Mimo wszystko nie mówiłam nic, bo przecież nie chciałam być jak jego była.
Na pół godziny przed nowym rokiem do mieszkania wtargnęła rozbawiona, podpita grupa. Artur od razu rozpromieniony posadził wszystkich przy stole i impreza zaczęła się na dobre. choćby mnie gościom nie przedstawił, a oni kompletnie mnie ignorowali bawili się, śmiali, żartowali między sobą. Gdy w końcu powiedziałam, iż zaraz północ i warto nalać szampana do kieliszków, spojrzeli na mnie jakbym była kimś obcym.
A kto to w ogóle jest? zapytała jedna z kobiet całkiem pijaną czkawką.
Sąsiadka od łóżka zaśmiał się Artur, a reszta wtórowała mu śmiechem.
Ze smutkiem patrzyłam, jak jedzą moje dania, kpią z mojej naiwności, chwaląc Artura za sprytny wybór, iż trafił na darmową kucharkę i sprzątaczkę. On ani słowem mnie nie obronił, tylko razem z nimi się śmiał, zajadając się moim jedzeniem i traktując jak powietrze.
Po cichu wyszłam z pokoju, spakowałam swoje rzeczy i wróciłam do rodziców. Tak fatalnego Sylwestra nie miałam nigdy. Mama tylko powiedziała swoje klasyczne: A nie mówiłam, tata ciężko westchnął z ulgą. Wypłakałam się i w końcu zdjęłam różowe okulary.
Po tygodniu, kiedy Arturowi skończyły się pieniądze, pojawił się u mnie jak gdyby nigdy nic.
O co ci chodzi? Obraziłaś się czy co? spytał, a gdy zrozumiał, iż nie zamierzam odpuścić, dodał: Nieładnie, iż siedzisz sobie u mamusi, a ja w lodówce mam tylko światło! Zaczynasz zachowywać się jak moja była!
Zamurowało mnie. W myślach układałam tysiąc razy, co mu powiem, gdy spotkamy się po wszystkim… a teraz nie wiedziałam, od czego zacząć. Jedyna rzecz, na jaką było mnie stać, to odprawić go ostro i trzasnąć mu drzwiami przed nosem.
Tak to od tego Nowego Roku zaczęło się moje nowe życie.












