Oksana wraca niespodziewanie do mamy na Sylwestra: chciała sprawić radość, więc nie uprzedzała o swo…

twojacena.pl 9 godzin temu

Dawno temu, w zimowy wieczór, kiedy zbliżał się Nowy Rok, Aleksandra postanowiła odwiedzić swoją mamę w Lublinie. Chciała zrobić im niespodziankę, więc nikomu nie wspomniała o swoim przyjeździe. Stanęła pod znajomym domem, zapukała cicho do drzwi, a już za chwilę wybiegła do niej młodsza siostrzyczka Bronisława! Jak ten czas pędził cały dzień przeleciał im w mgnieniu oka. Z Bronką kroiły razem sałatki, a mama gotowała ulubione danie Aleksandry schab zapiekany z serem.

Przeczuwałam, iż przyjedziesz westchnęła mama, posyłając jej lekki uśmiech. Ale sądziłam, iż może kto cię odprowadzi. przez cały czas z nikim się nie spotykasz po rozstaniu z Bartkiem?

Nie, mamo, dajmy temu spokój ucinała temat Aleksandra.

Nagle zadzwonił jej telefon. Spojrzała na ekran i aż usiadła ze zdziwienia.

Często wracała wspomnieniami do minionych lat, do tych nerwowych, śpiesznych dni w pracy. Wtedy, pod koniec grudnia, zasiadała wieczorami sama w swoim warszawskim mieszkaniu, kończąc roczny raport. Głowę miała pełną liczb, wyliczeń i tabel.

Szef powiedział jasno jeżeli jutro komisja nie znajdzie błędów w raporcie, będzie miała wolne aż do 12 stycznia. Aleksandrze bardzo zależało, by wywiązać się ze wszystkiego, by w końcu odpocząć i odwiedzić mamę oraz Bronkę, które czekały w Lublinie. W planach była jeszcze wizyta w sklepie dla mamy nie miała jeszcze prezentu, ale dla Bronki nowy telefon już od dawna czekał schowany w szufladzie. Wieczorem miała już kupiony bilet na pociąg miejsce dolne w przedziale sypialnym, na wszelki wypadek.

Tamtej nocy Aleksandrze przyśnił się dziwny sen. Wędrowała przez zimowy las i spotkała samotną dziewczynkę, co siedziała na pniu, przewracając kartki grubej książki.

Zgubiłaś się? Gdzie twoi rodzice? spytała Aleksandra.

Ja się jeszcze nie znalazłam odparła poważnie dziewczynka. Wstań, nie przegap swojego losu, dziś wieczorem go napotkasz. Wstawaj szybko, raport czeka!

Nic dziwnego, iż zaraz obudziła się jak z procy. Spojrzała na zegarek.

O rety, prawie zaspałam.

Wystrzeliła z łóżka w pośpiechu. W ciągu kwadransa poprawiła jeszcze lekko makijaż, narzuciła ciepły kożuszek i wybiegła z mieszkania. Dobrze, iż do pracy miała tylko pięć przystanków autobusem. Los się do niej uśmiechnął trafiło się wolne miejsce siedzące.

Rozejrzała się po autobusie i… nie mogła uwierzyć. Z przodu siedziała dziewczynka z jej snu! Mrugnęła do niej porozumiewawczo, a w tym samym momencie ktoś potrącił Aleksandrę, przepychając się z wielkim turystycznym plecakiem. Spojrzała gniewnie na niezdarnego młodzieńca, ale gdy ponownie spojrzała w stronę dziewczynki już jej tam nie było.

Ach, to tylko zmęczenie próbowała zbagatelizować sprawę.

Gdy dotarła do biura, wszyscy już byli na miejscu. Atmosfera była nerwowa. Oddała raport wszystko przyjęte bez najmniejszej poprawki. Szef podniósł kciuk na znak uznania i poprosił, by za 10 minut zajrzała do jego gabinetu.

Dotrzymuję słowa. Jesteś wolna. I jeszcze coś za twoją rzetelność wręczył jej kopertę i uśmiechnął się szczerze. Wszystkiego najlepszego!

Dziękuję, panie Zbigniewie! Nawzajem!

Z nagrodą kupiła mamie piękną, ciepłą chustę, Bronisławie śliczną bluzkę. Potem zrobiła zakupy w delikatesach, wzięła butelkę szampana i kilka pierników. Siódmą trzydzieści biegła już przez peron, nie zauważyła choćby cudzego plecaka pod drzwiami przedziału i… przewróciła się na środku wagonu.

Aleksandra była bliska łez, gdy poczuła, jak ktoś pomaga jej wstać.

Przepraszam, to moja wina, jeszcze nie odłożyłem plecaka do przedziału… usłyszała męski głos.

Był wysoki, przystojny, miał ciepły uśmiech.

Nic się nie stało zawstydzona Aleksandra zarumieniła się.

Okazało się, iż jechali razem w jednym przedziale. Jego imię brzmiało Rafał. Wyjawił, iż udaje się do Lublina tylko na jeden dzień w interesach. Jakaś bardzo pilna sprawa.

Jutro muszę wracać do siebie, chciałbym być w domu na Nowy Rok. A pani?

Do mamy i siostry. Praca dała kilka dni wolnego, więc święta spędzę z rodziną.

Mąż nie czeka?

Nie mam ani męża, ani narzeczonego zaśmiała się Aleksandra. Jeszcze nie spotkałam swojego przeznaczenia. A pan?

Taki sam samotnik jak pani. Też szukam kogoś, z kim chciałbym zostać na zawsze.

Aleksandra aż chciała wykrzyknąć: Jestem twoim przeznaczeniem!, ale gwałtownie się speszyła.

Gdy pani się rumieni, wygląda pani jak krakowskie jabłuszko droczył się Rafał.

To takie moje przekleństwo, zawsze rumienię się w stresujących momentach. I teraz nie jest inaczej uśmiechnęła się.

W takim razie może napijemy się herbaty? Moja mama upiekła szarlotkę, kazała mi się nią dzielić z towarzyszami podróży.

Do przedziału weszła starsza pani Gabriela z wnuczkiem Stasiem. Wszyscy razem pili herbatę i pałaszowali ciasto, popijając je gorącą herbatą z termosu.

Potem Rafał i Aleksandra wyszli na korytarz, gdzie pociąg przejeżdżał przez pięknie oświetlone, noworocznie przystrojone miejskie dworce.

Mogę prosić o numer telefonu? jeżeli możesz, Aleksandro…

Czemu nie.

A kiedy wracasz?

Dziesiątego stycznia wyjeżdżam.

Więc zostajesz na cały okres świąteczny. Dobrze. Wiesz, z tobą rozmawia się tak lekko… jakbym cię znał od lat.

Mnie też łatwo się z tobą rozmawia. Może to magia tej podróży… Ludzie mówią, co mają w sercu, a potem idą dalej swoimi drogami.

Może. Chodźmy spać zaproponował Rafał z uśmiechem.

Pociąg dotarł do Lublina o dziesiątej rano. Aleksandra postanowiła nie zdradzić rodzinie swojego przyjazdu, by sprawić im niespodziankę. Znała miejsce, gdzie mama zawsze zostawiała zapasowe klucze.

Z Rafałem pożegnali się przy taksówce. On życzył jej wesołych świąt. Aleksandra odwdzięczyła się serdecznym życzeniem spotkania tej jednej jedynej na swojej drodze.

Piękne życzenie. I ja tobie życzę spotkać tego jedynego, z którym będziesz chciała iść przez życie.

Uśmiechnęli się do siebie i rozjechali w swoje strony. Choć Aleksandrze bardzo się spodobał, nie zwykła się narzucać, pozostając z nadzieją, iż los jeszcze ich połączy.

Tymczasem szykowała się już do spotkania z mamą i Bronką…

Gdy Aleksandra dotarła do rodzinnego domu, z bijącym sercem podeszła do drzwi i zastukała delikatnie. Już po chwili wybiegła uradowana Bronka i rzuciła się jej na szyję. Cały dzień upłynął im pośród rozmów i domowej krzątaniny. Mama przygotowała schab zapiekany z serem, Aleksandra z siostrą robiły sałatki i piekły pierniczki.

Przeczuwałam, iż przyjedziesz, bo specjalnie kupiłam dziś więcej jajek! śmiała się mama. Myślałam, czy przypadkiem nie przyjedziesz z kimś. Po Bartku z nikim się nie spotykasz?

Nie, mamo. Dajmy temu już spokój…

Nagle zadzwonił telefon a na ekranie pojawił się numer Rafała.

Serce jej aż podskoczyło.

Witaj. Udało się wrócić do domu? wyszeptała w słuchawkę.

Wiesz, jeszcze nie. Chciałem zapytać, bo nikogo tu nie znam prócz ciebie przyjąłbyś samotnego podróżnika na waszą noworoczną kolację?

Aleksandra roześmiała się radośnie:

Poczekaj, zapytam gospodynię, czyli mamę… Mamo, czy możesz przyjąć mojego znajomego? Został tu przez przypadek, a do domu nie zdąży wrócić…

Oczywiście, niech wpadnie! przyklasnęła mama. Przyda nam się trochę męskiego towarzystwa!

Słyszałeś? Aleksandra wyszeptała do słuchawki, mrugając do mamy z uśmiechem.

Okazało się, iż dziewczynka ze snu miała rację i obudziła ją na czas Aleksandra zdążyła oddać raport i tego samego wieczoru spotkała swoje przeznaczenie…

Idź do oryginalnego materiału