Wiesz co, muszę Ci opowiedzieć tę historię, która wydarzyła się w samym centrum Warszawy. To taki przykład, iż przysłowie Jak cię widzą, tak cię piszą, ale jak cię żegnają, to już inna bajka naprawdę działa i karma też nie śpi.
Był ciepły piątkowy wieczór. Ulica Nowy Świat była pełna światła, witryny drogich butików kusiły przechodniów, aż chciało się chodzić po mieście do nocy. Przed jednym z tych sklepów stała para, no i powiem Ci naprawdę zrobiła na mnie wrażenie, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Ola wyglądała jak milion dolarów (a adekwatnie złotych) czerwone dopasowane sukienka, włosy ułożone jak z reklamy i perfekcyjny make-up. Gdyby ktoś robił okładkę do magazynu o modzie, to tylko z nią.
Obok stał Michał. Szara kurtka z sieciówki, zwykłe jeansy typowy młody facet, nic ekstrawaganckiego, taki swój chłopak. I właśnie wtedy Michał uklęknął, wyjął małe pudełko i spojrzał Olę głęboko w oczy, z tą nadzieją w głosie:
Olu, kocham Cię ponad wszystko. Zostaniesz moją żoną?
Oczekiwał pewnie łez wzruszenia, radości, ale Ola patrzy na niego, potem na pierścionek, potem z pogardą na jego kurtkę i mówi całkiem głośno:
Ty chyba żartujesz, Michał? parsknęła. Spójrz na siebie, a potem na mnie! Naprawdę uważasz, iż kobieta na moim poziomie zgodzi się na kogoś, kto jeździ na uczelnię tramwajem i chodzi w takich łachach? Z taką kurtką? Proszę Cię, zasługuję na więcej! Nie na chłopaka, który liczy każdy grosz do pierwszego.
Michał jeszcze chwilę trwał w ciszy, oniemiały, dalej na kolanie. W oczach miał łzy, ale Ola zupełnie go nie ruszała. Próbowała już odwrócić się i odejść na swoich markowych szpilkach, gdy wydarzyło się coś absolutnie niespodziewanego.
Stoi czarny BMW X7, zwolnił przy krawężniku, aż słychać było pisk opon. Z luksusowego auta wysiada facet w idealnie skrojonym garniturze, w dłoni trzyma tablet i idzie szybkim krokiem prosto do Michała i Oli. Kiedy ich mija, ledwo zerka na Olę i mówi:
Panie Michale, przepraszam, iż przeszkadzam. Zarząd już czeka na Pana podpis, żeby dokończyć fuzję spółek. Powinniśmy ruszać.
Oczy Oli niemal wyszły z orbit. Wpatrywała się to w asystenta, to w BMW, to znów w Michała i nie potrafiła wydusić z siebie słowa.
Michał powoli wstał, zamknął pudełko z pierścionkiem z wyraźnym kliknięciem. Nie wybujał, nie denerwował się po prostu popatrzył na Olę takim spojrzeniem, które mówiło wszystko w absolutnej ciszy.
Ola już nie była taka pewna siebie, wręcz była blada jak ściana:
Michał Co to w ogóle znaczy? O jaką fuzję chodzi?
Schował pierścionek do kieszeni, uśmiechnął się delikatnie i mówi spokojnie:
Wiesz, Olu, zawsze wierzyłem, iż prawdziwe piękno siedzi głębiej niż tylko na powierzchni. Dlatego zawsze chodziłem w tej kurtce i nie opowiadałem Ci, jak wygląda mój stan konta. Chciałem zobaczyć, czy pokochasz mnie, a nie mój portfel, samochody czy wizytówkę.
Ola pobladła jeszcze bardziej, chyba wtedy naprawdę dotarło do niej, co przegapiła. Chwyciła go za rękę, próbując na gwałtownie coś ratować:
Michał, poczekaj! Daj spokój, to nie tak, po prostu się zaskoczyłam Nie byłam gotowa
Michał delikatnie, ale stanowczo odsunął jej dłoń.
Dzięki, Olu. Dzięki, iż pokazałaś swoje prawdziwe oblicze teraz, a nie po ślubie. Powiedziałaś jedno bardzo trafne zdanie naprawdę jesteśmy z innych światów. I rzeczywiście zasługujesz na kogoś, kto bardziej doceni metki niż charakter. Trzymaj się.
Wsiadł do BMW, szofer zamknął za nim drzwi, a oni od razu zniknęli wśród świateł tego wieczornego, warszawskiego ulicznego ruchu.
Ola została sama, sama jak palec, na środku chodnika. Już choćby ta jej czerwona sukienka nie wyglądała tak efektownie Wtedy chyba po raz pierwszy w życiu zrozumiała, iż przez swoją własną powierzchowność straciła nie tylko mężczyznę swoich marzeń, ale przede wszystkim kogoś, kto naprawdę ją kochał.
Naprawdę można się z tego nauczyć kilku rzeczy te wszystkie pieniądze i status znikną. To, co zostaje, to lojalność, dobroć, miłość i zwykła ludzka przyzwoitość. Nigdy nie oceniaj książki po okładce ci, którzy naprawdę mają klasę i w duszy, i w portfelu, rzadko lubią to na siebie nakładać na pokaz. I wiesz co? Gadanie o kasie i metkach skutecznie potrafi zniszczyć szczęście.
Ciekawa jestem, jak Ty byś się zachowała na miejscu Michała? Myślisz, iż takie testy są okej? No dawaj, napisz mi co myślisz, jestem bardzo ciekawa!













