„Zakonnik w Nowym Jorku” to najnowsza książka o. Michała Czyżewskiego, paulina posługującego w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie. Autor prowadzi czytelnika przez historię swojego powołania, życia zakonnego oraz spotkań z ludźmi w sercu jednego z największych miast świata. Publikacja jest świadectwem wiary, poszukiwaniem Boga i odkrywaniem Jego obecności pośród codziennego pośpiechu. Jolanta Obrycka rozmawia z jej autorem o inspiracjach, duchowości paulińskiej oraz realiach życia zakonnika w Nowym Jorku.
Inspiracją dla o. Michała Czyżewskiego były własne doświadczenia oraz historia bł. Euzebiusza – założyciela zakonu paulinów. Fot. Archiwum o. Michała CzyżewskiegoCo było dla ojca inspiracją do napisania książki „Zakonnik w Nowym Jorku”?
Podczas pandemii przebywałem w klasztorze w Buffalo. To właśnie tam zacząłem pisać historię o bł. Euzebiuszu, założycielu naszego zakonu, aby głębiej poznać dzieje i duchowość paulinów. Była to chęć opowiedzenia o wyjątkowym człowieku, który dał początek naszej wspólnocie. Z czasem do tej historii dopisałem również własną drogę powołania oraz doświadczenia życia zakonnego w Nowym Jorku. Inspiracją do napisania książki „Zakonnik w Nowym Jorku” były także spotkania z rodziną i bliskim w Polsce, którzy często pytali mnie, jak wygląda moja rzeczywistość. Padało wiele pytań o powołanie, życie zakonne i codzienność za oceanem. W pewnym sensie książka stała się odpowiedzią na te pytania. Jej wydanie zbiegło się z jubileuszem 40-lecia obecności paulinów w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie. To wydarzenie stało się okazją do przypomnienia historii naszej wspólnoty, jej posługi oraz obecności w życiu Polonii i Kościoła w Nowym Jorku.
Jakie osobiste doświadczenia Ojca najbardziej wpłynęły na treść książki?
Kilka lat temu otrzymałem kartkę z okazji rocznicy święceń kapłańskich, na której zapisano słowa św. Jana Pawła II: „Drogą Kościoła jest człowiek”. Te słowa stały się dla mnie bardzo ważne i przypomniały mi, co – a raczej kto – jest najważniejszy. Kontakty z drugim człowiekiem – jego historią, wiarą, zmaganiami i radościami – stały się dla mnie obrazem Kościoła pielgrzymującego, szukającego, a zarazem pełnego talentów i pasji. Te doświadczenia chciałem zatrzymać i utrwalić na papierze. W książce znalazły one swoje odbicie jako świadectwo żywego Kościoła, który nie jest teorią, ale konkretnym doświadczeniem ludzi spotykanych na drodze posługi duszpasterskiej w Nowym Jorku.
Z jakimi wyzwaniami spotyka się zakonnik żyjący w tak dynamicznym miejscu jak Nowy Jork?
Pochodzę z miejscowości Drzewica, położonej około 100 km na południe od Warszawy. To malownicza, niewielka miejscowość. Nagle przyszło mi żyć w Nowym Jorku – jednym z największych miast świata. Wyzwań było dużo: jak wygospodarować czas na modlitwę w tak dynamicznym rytmie miasta, jak znaleźć spowiednika, a także zwyczajne sprawy codzienne – gdzie pójść do fryzjera, lekarza czy załatwić podstawowe potrzeby. Pierwsze dni na Manhattanie były pełne prostych, ale bardzo realnych trudności. Bałem się choćby wejść do McDonalda i zamówić jedzenie. Znałem wtedy tylko kilka słów po angielsku: „Coca-Cola”, „I love you” i „pizza”. Mimo tych trudności spotykałem na swojej drodze życzliwych ludzi, którzy pomagali mi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z niektórymi z nich mam kontakt do dziś.
Czy w wielkim mieście łatwo dostrzec obecność Boga?
Dla zakonnika i kapłana szczególną pomocą w dostrzeganiu obecności Boga jest codziennie sprawowana msza święta, podczas której mogę stanąć przed Bogiem obecnym w Eucharystii i trzymać Go w swoich dłoniach. Bardzo ważna jest także modlitwa zakonna oraz wspólnota parafialna, bo we wspólnocie wiary człowiekowi łatwiej odnaleźć Bożą obecność. Wiele zależy od wrażliwości i pragnienia serca. Niezależnie od tego, czy jest to wielkie miasto, mała wieś, park, czy kaplica – człowiek, który naprawdę pragnie Boga, będzie Go szukał i dostrzegał. Przypominają mi się tutaj słowa z Ewangelii św. Jana: „Chcemy ujrzeć Jezusa” (J 12,21). To pragnienie wpisane jest w ludzkie serce i ono pomaga odkrywać Boga także pośród zgiełku Nowego Jorku.
Na wewnętrznej stronie okładki książki znajduje się ilustracja Jezusa na osiołku. Jakie jest jej znaczenie i czy można ją traktować jako symboliczne wprowadzenie do przedstawionej opowieści?
Jezus do Jerozolimy wjechał na osiołku – to wydarzenie wspominamy w Niedzielę Palmową. Ta ilustracja ma dla mnie bardzo symboliczne znaczenie. Pokazuje Chrystusa, który przychodzi do ludzi w prostocie, pokoju i pokorze. Moim pragnieniem jest być takim „osiołkiem”, który niesie Chrystusa innym ludziom. Zakonnik nie powinien zatrzymywać uwagi na sobie, ale prowadzić do Jezusa i pomagać ludziom Go spotkać. Dlatego ilustrację można traktować jako symboliczne wprowadzenie do całej opowieści – historii o drodze wiary, powołaniu i codziennym niesieniu Chrystusa pośród ludzi, także w tak niezwykłym miejscu jak Nowy Jork.
Do którego rozdziału najchętniej ojciec wraca?
Najprzyjemniej czyta mi się rozdział 20. – „Ślady Jana Pawła II w Nowym Jorku”. Świadectwo papieża Polaka, jego modlitwa, odwaga w głoszeniu Dobrej Nowiny, duch pielgrzymowania oraz całkowite „Totus Tuus” – oddanie się Maryi – są dla mnie nieustannym drogowskazem. Święty Jan Paweł II pokazuje, iż choćby w świecie pełnym pośpiechu i niepewności można żyć Ewangelią z odwagą, pokojem i wiernością. Ten rozdział jest mi szczególnie bliski, ponieważ przypomina mi o początkach mojego powołania oraz o ludziach i wydarzeniach, które pomogły mi odkryć drogę życia zakonnego i kapłańskiego.
„Zakonnik w Nowym Jorku” opowiada o poszukiwaniach Boga w codziennym zgiełku wielkiego miasta. Fot. Archiwum o. Michała CzyżewskiegoJaką rolę w życiu duchowym mieszkańców Nowego Jorku odgrywa obecność paulinów?
Tam, gdzie są paulini, tam jest także obecność Matki Bożej w Jej jasnogórskim wizerunku. Paulin to człowiek, który swoim życiem i posługą nie zasłania Boga ani Maryi, ale pomaga innym zwracać się ku Matce Chrystusa. Obecność paulinów w Nowym Jorku jest dla wielu ludzi przypomnieniem o modlitwie i zawierzeniu Maryi. Jasnogórski wizerunek Matki Bożej, obecny w naszej parafii, przyciąga ludzi szukających pokoju, nadziei i umocnienia wiary. Jej zranione oblicze jest także znakiem bliskości z człowiekiem cierpiącym i doświadczonym przez życie. Maryja patrzy na każdego z miłością i przypomina, iż choćby pośród trudności człowiek nie jest sam.
Do kogo w szczególności kierowana jest książka „Zakonnik w Nowym Jorku”?
Publikację szczególnie polecam osobom przygotowującym się do sakramentu bierzmowania, a także tym, którzy już go przyjęli i pragną żyć według wskazań Ducha Świętego. Kieruję ją również do młodych ludzi, zastanawiających się nad swoją drogą życia, poszukujących odpowiedzi na pytania o powołanie, sens i wiarę. To także książka dla wszystkich, którzy interesują się życiem zakonnym, codziennością kapłana oraz doświadczeniem Kościoła w tak wyjątkowym miejscu jak Nowy Jork. Mam nadzieję, iż każdy odnajdzie w niej coś dla siebie – inspirację, świadectwo lub zachętę do głębszego spojrzenia na własne życie i relację z Bogiem.
Przy tej okazji pragnę serdecznie podziękować wszystkim, którzy wsparli wydanie tej książki – modlitwą, życzliwością, dobrym słowem i pomocą materialną. Dzięki temu mogła ona trafić do czytelników. Patronat honorowy nad publikacją objął biskup Robert Chrząszcz, który wyraził nadzieję, iż „przyczyni się ona do umocnienia wiary wśród młodzieży, pogłębi jej więzi z Kościołem – również poza granicami ojczyzny – oraz będzie wartościową i inspirującą lekturą dla młodego czytelnika, a zarazem cenną pomocą formacyjną i duszpasterską”.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Jolanta Obrycka










