Odnajdziesz swoje przeznaczenie. Nie trzeba się spieszyć. Wszystko w swoim czasie.
U Kingi była stara, trochę osobliwa tradycja. Co roku, tuż przed Sylwestrem, dziewczyna wybierała się do wróżki. Mieszkała w dużym mieście, dlatego znalezienie nowej wróżki nie stanowiło problemu.
Kinga była samotna. Jak bardzo próbowała poznać uczciwego i szlachetnego chłopaka wszystko na nic. Wydawało się, iż wszyscy przyzwoici mężczyźni dawno już zostali wykupieni…
W tym roku spotkasz swoje przeznaczenie! ogłosiła uroczyście wróżka o ciemnych oczach, wpatrując się w rozświetlony kryształ.
Ale gdzie? Gdzie go spotkam? zapytała niecierpliwie Kinga. Co roku słyszę to samo. Lata mijają, a ja mojego losu nie odnalazłam.
Polecono mi panią jako najpotężniejszą wróżkę! Żądam dokładnego miejsca! Inaczej zrobię pani antyreklamę… zagroziła dziewczyna.
Wróżka przewróciła oczami, rozumiejąc, iż trafiła na osobę szaloną i tak łatwo się jej nie pozbędzie. Wiedziała, iż jeżeli teraz nie zmyśli adekwatnej odpowiedzi, dziewczyna będzie siedziała do wieczora, blokując kolejkę chętnych do poznania swojego losu.
W pociągu spotkasz! powiedziała, zamykając oczy. Widzę go wyraźnie… wysoki blondyn, bardzo urodziwy, jak książę z bajki…
Niesamowite! ucieszyła się Kinga. Ale w którym pociągu, i kiedy dokładnie?
Tuż przed Nowym Rokiem! kontynuowała z entuzjazmem wróżka. Jedź na dworzec. Serce samo ci podpowie, w którą stronę kupić bilet…
Dziękuję! rozpromieniona Kinga uśmiechnęła się szeroko.
Kinga wyszła na klatkę przed mieszkaniem wróżki, zawołała taksówkę i ruszyła na Dworzec Centralny. Przed okienkiem kasy PKP jej entuzjazm znacznie opadł. Patrzyła bezradnie na rozkład jazdy, nie rozumiejąc, dokąd kupić bilet…
Proszę się zdecydować! zirytowany głos kasjerki wyrwał Kingę z zamyślenia.
Kraków… na trzydziestego grudnia. Wagon przedziałowy, poproszę wymamrotała Kinga.
Już widziała siebie w przytulnym przedziale, popijając herbatę z szklanki, kiedy nagle otwierają się drzwi, wchodzi ON jej narzeczony…
Po powrocie do domu Kinga gwałtownie zaczęła pakować niezbędne rzeczy, bo pociąg miała późno w nocy…
Nie myślała o konsekwencjach wyjazdu. O tym, co zrobi w noworoczną noc w obcym mieście. Chciała tylko jednego by przepowiednia wróżki spełniła się jak najszybciej.
Przecież tak bardzo bolało czuć się niepotrzebnym nikomu. Zwłaszcza w święta, gdy wszyscy kupowali prezenty i zakupywali się stadnie na Wigilię. Wszyscy, oprócz niej…
Kilka godzin później Kinga siedziała w przedziale z szklanką herbaty. Tak, jak sobie wyobrażała. Zostało tylko poczekać, aż książę przekroczy próg jej przedziału.
Szczęść Boże! przywitała się staruszka, wrzucając do środka wielką walizkę. Gdzie jest moje miejsce?
Tu… odparła zdezorientowana Kinga, wskazując półkę naprzeciwko. Czy na pewno nie pomyliła się pani wagonu?
Nie, kochanie, wszystko się zgadza uśmiechnęła się babcia i opadła na wolną półkę.
Przepraszam, pozwoli pani przejść wymamrotała Kinga. W tej chwili dotarło do niej, iż popełnia ogromną głupotę. Muszę wysiąść! Zmieniam zdanie!
Poczekaj, zaraz schowam torbę odpowiedziała starsza pani nie wgłębiając się w sytuację.
I po wszystkim… Pociąg ruszył westchnęła ciężko Kinga. Co teraz?
Czemu chciałaś nagle wysiąść? O czymś zapomniałaś? dopytywała kobieta.
Kinga zignorowała pytanie, odwróciła się do okna. Wiedziała, iż to nie wina tej kobiety, sama ściągnęła na siebie kłopoty.
W tym czasie pani Helena wyjęła z torby jeszcze ciepłe domowe pierogi i zaczęła częstować Kingę.
Jeżdżę w odwiedziny do córki wyjaśniała. A teraz wracam do domu, syn z żoną przyjeżdża na Sylwestra, będziemy razem świętować.
Szczęściara… Ja pewnie Nowy Rok spędzę na dworcu westchnęła Kinga.
Słowo do słowa i w końcu dziewczyna zdecydowała się opowiedzieć staruszce całą prawdę o swoich dziwnych przygodach.
Oj ty głuptasie! Po co ci te oszustki? pouczała staruszka. Swoje przeznaczenie znajdziesz. Nie ma co się spieszyć. Wszystko przyjdzie w swoim czasie…
Następnego dnia Kinga wysiadła na peronie miasta, które widziała po raz pierwszy. Pomogła babci Helena wyjść z wagonu i zatrzymała się, nie wiedząc, co robić dalej.
Dziękuję, Kinga! Szczęśliwego Nowego Roku! podziękowała pani Helena.
I pani również… smutno uśmiechnęła się Kinga.
Kobieta spojrzała na dziewczynę, nie wiedząc jak ją pocieszyć. Widziała, iż perspektywa świętowania Nowego Roku na dworcu daleka jest od marzeń.
Kinga, chodź do mnie! zaproponowała nagle. Ubierzemy choinkę, przygotujemy stół…
Ależ… Tak nie wypada speszyła się Kinga.
A siedzieć na dworcu to wypada? zaśmiała się staruszka. Jedziemy. To już ustalone.
Kinga w końcu zgodziła się przyjąć zaproszenie. Helena miała rację. Na dworze rozszalała się burza śnieżna, nie miało sensu snuć się po dworcu.
Arek z Julią już w domu uśmiechnęła się Helena.
Arek patrzył przez okno, widział jak mama wysiada z taksówki. Stał już przy windzie, śpiesząc z pomocą przy ciężkiej torbie.
Cześć Arek, kochany. Tym razem nie jestem sama, mam gościa. To córka mojej dawnej znajomej, Kinga powiedziała Helena, puszczając oko do Kingi.
Wspaniale! powiedział chłopak. Proszę, zapraszam Kingo.
Kinga spojrzała na wysokiego, blondwłosego mężczyznę i zarumieniła się. Właśnie jego wyobraziła sobie w pociągu. Czyżby życie znowu płatało jej figle…
A gdzie Julia? spytała mama.
Mamo, Julii nie ma i nie będzie. Nie chcę o tym rozmawiać, dobrze? zmarszczył się Arek.
Dobrze… odparła zdezorientowana.
Wieczorem wszyscy siedzieli przy stole, żegnali stary rok.
Kinga, zostajesz u nas długo? uśmiechnął się Arek, dokładając jej sałatkę do talerza.
Nie, rano wracam odpowiedziała Kinga ze smutkiem.
Nie chciała odjeżdżać tak gwałtownie z tego przytulnego domu. Miała wrażenie, jakby znała Helenę i Arka od zawsze.
Nie rozumiem, czemu się tak spieszyć? oburzyła się Helena. Kinga, zostań trochę!
Faktycznie Kingo, zostań. Mamy świetne lodowisko, wieczorem możemy pójść. Nie wyjeżdżaj tak gwałtownie prosił Arek.
Przekonaliście mnie uśmiechnęła się Kinga. Z przyjemnością zostanę.
Następny Nowy Rok obchodzili już w czwórkę: Helena, Arek, Kinga i mały Janek…
A czy ty wierzysz w sylwestrowe cuda?




