Odnajdziesz swoje szczęście. Nie warto się spieszyć. Wszystko przyjdzie we właściwym czasie.
U Aldony była dość nietypowa, stara tradycja. Każdego roku, tuż przed Sylwestrem, dziewczyna odwiedzała wróżkę. Mieszkała w dużym mieście, więc nie miała problemu ze znalezieniem nowej wróżki w Warszawie ich przecież nie brakowało.
Aldona czuła się bardzo samotna. Ileż razy próbowała poznać porządnego młodego mężczyznę zawsze kończyło się to niepowodzeniem. Okazało się, iż wszyscy wartościowi chłopcy dawno już są zarezerwowani
W tym roku spotkasz swojego wybranka! oznajmiła wróżka o ciemnych oczach, spoglądając na kryształową kulę.
A gdzie? Gdzie go spotkam? niecierpliwie dopytywała Aldona. Co roku słyszę to samo. Lata mijają, a ja ciągle nikogo nie spotkałam
Polecono mi właśnie panią jako najlepszą wróżkę. Żądam, by pani podała mi dokładne miejsce! Inaczej narobię złej opinii zagroziła dziewczyna.
Wróżka przewróciła oczami. Wiedziała, iż z taką upartą osobą łatwo nie wygra i jeżeli nie zmyśli czegoś konkretnego, dziewczyna zablokuje kolejkę do końca dnia.
W pociągu go spotkasz! wyrzekła wróżka z zamkniętymi oczami. Widzę wyraźnie wysoki blondyn, niebywale urodziwy. Prawdziwy książę z bajki
Naprawdę?! ucieszyła się Aldona. Ale w którym pociągu i kiedy?
Pod sam koniec grudnia, przed Nowym Rokiem! Jedź na dworzec. Serce ci podpowie, w którą stronę masz kupić bilet
Dziękuję! roześmiała się Aldona i wybiegła na zewnątrz.
Aldona zamówiła taksówkę i popędziła na Dworzec Centralny. Stojąc przed okienkiem kasowym, nieco straciła animusz. Bezradnie wpatrywała się w rozkład jazdy, zupełnie nie wiedząc, dokąd powinna pojechać.
Słucham! zirytowany głos kasjerki wyrwał Aldonę z zamyślenia.
Kraków Na trzydziestego pierwszego grudnia. Wagon sypialny. wymamrotała Aldona.
Już oczyma wyobraźni widziała, jak siedzi w wygodnym przedziale, popija herbatę, gdy nagle drzwi się otwierają i wchodzi on jej przyszły narzeczony
Po powrocie do mieszkania Aldona gwałtownie zaczęła się pakować, bo późnym wieczorem miała autobus.
Nie rozmyślała o skutkach tej wyprawy. Co będzie robić w Sylwestra w obcym mieście? Pragnęła tylko, by wróżba się spełniła jak najszybciej.
Nikomu nie życzyła poczucia bycia niepotrzebną. Najbardziej bolało ją to właśnie w święta, kiedy wszyscy ludzie robili zakupy z rodzinami i kupowali sobie prezenty. Wszyscy oprócz niej
Po kilku godzinach siedziała już w sypialnym przedziale, popijała herbatę. Dokładnie tak, jak sobie wyobrażała. Zostało tylko czekać, aż książę wejdzie do jej przedziału.
Dobry wieczór! przywitała się starsza pani, wpychając ogromną walizę. Gdzie jest moje miejsce?
Tutaj odprysnęła Aldona, wskazując drugą leżankę. Czy to na pewno pani wagon?
Oczywiście, kochanieńka, nie pomyliłam się. odparła starsza pani, uśmiechając się pogodnie.
Przepraszam, proszę mi pozwolić przejść jąkała się Aldona, nagle uświadamiając sobie, iż popełniła głupstwo. Proszę wyjść! Już nie jadę!
Poczekaj, tylko schowam torbę odpowiedziała starsza pani, nie rozumiejąc, o co chodzi.
I pociąg właśnie ruszył westchnęła Aldona. Co teraz?
No jak to, czemu chcesz wysiąść? Coś zapomniałaś? spytała kobieta.
Aldona nie odpowiedziała, odwróciła się do okna. Zrozumiała, iż starsza pani nie ma nic wspólnego z jej rozczarowaniem sama na siebie sprowadziła tę sytuację.
Tymczasem Janina, bo tak miała na imię jej współpasażerka, wyciągnęła z torby jeszcze ciepłe domowe pączki i poczęstowała Aldonę.
Byłam u córki w odwiedzinach tłumaczyła. Teraz wracam do domu, bo syn z narzeczoną przyjeżdżają w gości. Razem powitamy nowy rok.
Ależ pani ma szczęście Ja to raczej powitam nowy rok na dworcu mruknęła Aldona.
Kamień po kamieniu, aż w końcu dziewczyna wygadała się Janinie opowiedziała całą historię z wróżką.
Nierozsądna jesteś! Po co biegniesz do tych kuglarzy? zganiła ją starsza pani. Każdy odnajdzie szczęście. Nie warto przyspieszać losu. Wszystko ma swój czas
Następnego poranka Aldona wysiadła na peronie w mieście, którego nie znała. Pomogła Janinie wyjść z wagonu, potem stała zdezorientowana, nie mając pojęcia, co dalej.
Dziękuję, Aldona! Szczęśliwego nowego roku! powiedziała rzeczowo Janina.
Wzajemnie uśmiechnęła się smutno Aldona.
Kobieta spojrzała na dziewczynę, nie wiedząc, jak ją pocieszyć. Wiedziała, iż wizja Sylwestra na dworcu nie napawa optymizmem.
Aldona, jedź ze mną do domu! zaproponowała nagle Janina. Ubierzemy choinkę, przygotujemy świąteczny stół
Och, to niezręczne wykręcała się Aldona.
A siedzieć na dworcu jest wygodniej? uśmiechnęła się starsza pani. Chodź. Nie negocjujemy!
Aldona przyjęła zaproszenie. Janina miała rację. Na zewnątrz szalała zawierucha i nie miało sensu tułać się po dworcu.
Kuba z Olgą są już w domu powiedziała kobieta.
Kuba wypatrywał matki z okna, gdy przyjechała taksówką. gwałtownie wybiegł do windy, żeby pomóc jej z walizką.
Kuba, kochanie, witam. Mam gościa to córka mojej starej przyjaciółki, Aldonka powiedziała z uśmiechem Janina, puszczając oczko do Aldony.
Bardzo mi miło! powiedział Kuba. Zapraszam, Aldona.
Aldona spojrzała na wysokiego, blondwłosego chłopaka i się zarumieniła. Wyglądał dokładnie tak, jak wyobraziła go sobie w pociągu. Los chyba znowu spłatał jej figla
Gdzie Olga? spytała matka.
Mamo, Olgi już nie ma. Proszę, nie wracajmy do tego. Dobrze? odpowiedział ponuro Kuba.
Dobrze zakłopotała się Janina.
Wieczorem cała czwórka siedziała przy stole, żegnając stary rok.
Aldona, zostaniesz z nami dłużej? uśmiechnął się Kuba, nakładając jej sałatkę.
Niestety, rano muszę wracać powiedziała ze smutkiem dziewczyna.
Nie chciała opuszczać ciepłego, przyjaznego domu. Aldonie wydawało się, iż zna Janinę i Kubę od zawsze.
Po co się tak spieszyć? oburzyła się Janina. Aldona, odpocznij, pobądź z nami.
Naprawdę, zostań! Mamy świetne lodowisko, jutro wieczorem możemy pójść razem. Nie wyjeżdżaj tak prędko zachęcał Kuba.
Przekonaliście mnie uśmiechnęła się Aldona. Zostanę z przyjemnością.
Następnego Sylwestra świętowali już we czwórkę: Janina, Kuba, Aldona i mały Franek
A Ty wierzysz w noworoczne cuda?
Życie bywa zaskakujące i przynosi szczęście wtedy, gdy jesteśmy na nie gotowi. Nie warto szukać go na siłę prawdziwe szczęście przychodzi wtedy, gdy człowiek otworzy serce i pozwoli losowi poprowadzić się własnymi ścieżkami.




