Odnajdziesz swój los. Nie musisz się spieszyć. Wszystko ma swój czas.

newsempire24.com 3 dni temu

Miałem kiedyś okazję poznać niezwykłą historię Polony Kowalskiej, której rodzina od pokoleń pielęgnowała jedną, nieco dziwaczną tradycję. Co roku, w przeddzień Sylwestra, młoda dziewczyna wędrowała do wróżki. Mieszkała w dużym mieście, więc nie brakowało tu żadnych czarodziejskich gabinetów w samym sercu Krakowa znalazła się jedyna, której reputacja krążyła po całym kraju.

Polona była samotna. Bez względu na to, jak usiłowała poznać przystojnego, szlacheckiego dżentelmena, los nie sprzyjał wszyscy panowie o szlacheckich manierach dawno już wyparowali, a ona wciąż stała w tyle.

W tym roku spotkasz swoją przeznaczenie! wykrzyknęła głośno przyciemniona wróżka, spoglądając w migoczący kryształ.

Gdzie? Gdzie go mam spotkać? zapytała niecierpliwie Polona. Co roku słyszę to samo. Lata mijają, a ja wciąż nie widziałam swojego losu.

Słyszałem, iż jesteś najpotężniejszą wróżką w okolicy. Żądam, byś podała mi dokładne miejsce! Inaczej rozgłoszę tę złą reklamę zagroziła dziewczyna.

Wróżka zmrużyła oczy pod brwiami. Wiedziała, iż ma do czynienia z osobą, której nie da się łatwo odgonić. Zrozumiała też, iż jeżeli teraz nie skłamie, Polona będzie czekać do wieczora, blokując kolejnych chętnych do poznania swego przeznaczenia.

W pociągu spotkasz go! wyszeptała, zamykając oczy. Widzę go już: wysoki blondyn, prawdziwie rycerski, niczym z bajki

Polona zachwyciła się natychmiast.

A w jakim pociągu i kiedy dokładnie? dopytała.

Tuż przed sylwestrem! uśmiechnęła się wróżka. Pojedź na dworzec kolejowy. Serce podpowie ci, w którą stronę wziąć bilet

Polona podziękowała, wyskoczyła z mieszkania i złapała taksówkę, by ruszyć w stronę Warszawy Centralnej. Gdy stanęła przy okienku kasy biletowej, entuzjazm nieco przygasł. Spojrzała na rozkład jazdy, nie wiedząc, gdzie ma wziąć bilet.

Proszę! wydał się głos kasjera, przerywając jej zamyślenie.

Gdańsk trzydziestego grudnia, wagon sypialny wymamrotała Polona.

W wyobraźni już widziała przytulny przedział, z herbatą i ciepłym kocem, a w drzwiach nagle otworzy się i wejdzie on, jej przyszły mąż.

Gdy wróciła do domu, zaczęła pakować najpotrzebniejsze rzeczy w końcu późnym wieczorem miał odjechać jej pociąg.

Nie myślała o konsekwencjach podróży, o tym, co robić w sylwestrową noc w obcym mieście. Chciała tylko, by przepowiednia wróżki spełniła się jak najszybciej. Nieprzyjemne było czuć się niepotrzebną, zwłaszcza w święta, kiedy wszyscy rodziny zasiadały przy wigilijnym stole, wymieniali się prezentami. Wszyscy, oprócz niej

Po kilku godzinach Polona zajęła miejsce w przedziale, popijając herbatę. Wszystko szło dokładnie tak, jak wyobrażała sobie wystarczyło czekać, aż do otwartego przedziału wkroczy książę.

Dzień dobry! przywitała się starsza pani, wynosząc ogromną walizkę do przedziału. Gdzie jest wolne miejsce?

Tu zbladła Polona, wskazując na wolną półkę naprzeciwko. Czy na pewno to wasz wagon?

Oczywiście, kochana, nie pomyliłam się uśmiechnęła się starsza i usiadła przy wolnym siedzeniu.

Proszę, pozwólcie przejść wymamrotała Polona, nagle zdając sobie sprawę z własnej głupoty. Dajcie mi wyjść! Zmieniam zdanie!

Chwila, schowam walizkę powiedziała starsza, nie rozumiejąc, co się dzieje.

No i proszę Pociąg ruszył westchnęła Polona. Co teraz?

Czemu nagle chcesz wysiąść? Zapomniałaś czegoś? spytała kobieta.

Polona zignorowała pytanie i spojrzała za okno. Wiedziała, iż ta pani nie ma w niczym winy, a jedynie przyciągnęła na siebie kłopoty.

Wtedy przybyła jej współpasażerka, Stanisława Aleksandrowna, wyciągając z torby ciepłe domowe pierogi i podając je Polonie.

Jechałam w odwiedziny do córki, a teraz muszę lecieć do domu; mój syn i jego narzeczona przyjadą w gości. Będziemy razem witać nowy rok wyjaśniła.

Szczęśliwego nowego roku A ja chyba spotkam go na dworcu westchnęła Polona.

Polona opowiedziała staruszce całą prawdę o swoich przygodach.

Głupia dziewczyno! Po co biegasz do tych szarlatanów? zadrwiła Stanisława. Znajdziesz swoje przeznaczenie, ale nie spiesz się. Wszystko ma swój czas

Następnego dnia Polona wyszła na peron w mieście, którego po raz pierwszy zobaczyła. Pomogła starszej pani wysiąść z wagonu i stanęła, nie wiedząc, co dalej zrobić.

Dziękuję, Polono! Szczęśliwego nowego roku! podziękowała Stanisława.

Państwu także! odpowiedziała Polona z lekkim smutkiem.

Kobieta spojrzała na nią, nie wiedząc, jak pocieszyć biedną dziewczynę. Rozumiała, iż spędzić sylwestra na dworcu nie jest najlepszym początkiem roku.

Polono, chodź do mnie! nagle zaproponowała. Udekorujemy choinkę, postawimy wigilijny stół

To nie To niewygodne zamarła Polona.

A siedzenie na dworcu wygodne? zaśmiała się starsza. Jedziemy. Nie ma co dyskutować!

Polona przyjęła zaproszenie. Stała się jasne, iż na zewnątrz szaleje śnieżyca, więc wędrowanie po dworcu nie miało sensu.

Szymon i Zuzanna już są w domu uśmiechnęła się kobieta.

Szymon, widząc matkę wjeżdżającą taksówką, podbiegł do windy i pomógł jej podnieść ciężką walizkę.

Szymonie, kochanie, to nie ja sama, mam gościa. To córka mojej dawnej przyjaciółki, Polona mrugnęła Stanisława.

Super! odparł chłopak. Proszę, wejdźcie.

Polona spojrzała na wysokiego, przystojnego blondyna i zarumieniła się. To właśnie taki miał w wyobraźni w przedziale. Los chyba znów postanowił zrobić jej żart

Gdzie jest Zuzanna? zapytała matka.

Mamo, Zuzanny nie ma i już nigdy nie będzie. Nie chcę tego omawiać. Zgoda? zmrużył się Szymon.

Dobrze westchnęła kobieta.

Wieczorem cała czwórka usiadła przy stole, żegnając stary rok.

Polono, zostaniesz na dłużej? uśmiechnął się Szymon, podając jej sałatkę.

Nie, rano wyjadę odpowiedziała nieco smutno.

Nie chciała tak gwałtownie opuszczać przytulnego domu. Wydawało się, iż zna już Stanisławę i Szymona od zawsze.

Nie rozumiem, po co tak pośpieszyć? zapytała staruszka. Polono, poczekaj jeszcze chwilę.

Naprawdę, Polono, zostań. Mamy świetny lodowisko, jutro wieczorem możemy pojeździć. Nie jedź tak gwałtownie namówił Szymon.

Przekonałeś mnie uśmiechnęła się Polona. Z przyjemnością zostanę.

Nowy rok powitali już czwórka: Stanisława Aleksandrowna, Szymon, Polona i mały Artur

A wy wierzycie w noworoczne cuda?

Drodzy przyjaciele, jeżeli chcecie przeczytać więcej naszych historii, zostawcie komentarz i nie zapomnijcie o lajku. To nas motywuje do dalszego pisania!

Idź do oryginalnego materiału