Rosół zwykle wymaga cierpliwości, czujnego oka i stania nad garnkiem niczym strażnik na warcie. A gdyby tak zamienić role i sprawić, żeby to on czekał na ciebie, a nie odwrotnie? Ten sprytny patent pozwala zrobić zapas domowej zupy na czarną godzinę, bez mozolnego zbierania szumowin. Przyda się nie tylko wtedy, gdy lodówka świeci pustkami.