Maroko to popularny kierunek wakacyjny obfitujący w mnóstwo atrakcji oraz widoków. Wielu osobom kojarzy się przede wszystkim ze słońcem i przyjemną pogodą. Niestety, nie zawsze tak jest. Ze względu na nieustające opady deszczu konieczna była ewakuacja mieszkańców jednej z miejscowości. Wedle serwisu gulfnews.com, w tej chwili wygląda ona jak miasto duchów.
REKLAMA
Zobacz wideo Które miasto w Polsce jest najlepiej przygotowane na powódź? Pytamy eksperta
Powódź w Maroko. Zagrożone miasto opustoszało
Opady nawiedzające Maroko od kilku dni dają się we znaki, doprowadzając do groźnych powodzi. Poziom wody w rzece Lukus (Loukkos) podniósł się na tyle, iż ta zaczęła zalewać niektóre dzielnice w mieście Ksar El Kebir (Al-Kasr). Miejscowość położona jest w prowincji Larache, około 100 km na południe od Tangeru. Ponieważ sytuacja jest poważna, władze podjęły decyzję o gigantycznej ewakuacji.
Z powodu powodzi swoje domy musiało opuścić aż 50 tys. mieszkańców. Część z nich znalazła schronienie u krewnych, pozostali musieli przenieść się do tymczasowych ośrodków przygotowanych przez służby. Na opublikowanych w sieci nagraniach widać długie rzędy dużych, białych namiotów oraz przesiadujących w nich ludzi. Ze względu na niebezpieczeństwo Ksar El Kebir zostało niemalże zamknięte. Dozwolony jest jedynie ruch wyjazdowy, co oznacza, iż nie ma szans się do niego dostać z zewnątrz.
Prognozy przewidują dalsze opady. Nie tylko Maroko ucierpiało
Ciężkie warunki pogodowe sprawiły, iż w niektórych rejonach odcięto dostawy prądu i zamknięto szkoły. Niestety, prognozy nie nastrajają optymistycznie, gdyż w najbliższych dniach przewidziane są dalsze opady. Co więcej, mogą towarzyszyć im silne porywy wiatru, a w wyższych partiach choćby opady śniegu.
Maroko to niejedyny kraj, który w tej chwili walczy z niesprzyjającą pogodą. W Algierii oraz Tunezji z powodu trudnych warunków atmosferycznych zginęło już siedem osób. W drugiej połowie stycznia wichury i ulewne deszcze nawiedziły Sycylię oraz Sardynię, doprowadzając do powodzi i groźnych osuwisk.





