Największa reforma polskiej ortografii od 90 lat weszła w życie 1 stycznia 2026 roku – cicho, bez fanfar, bez żadnej ogólnopolskiej kampanii informacyjnej. Rada Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk uchwaliła ją w maju 2024 roku, dając wydawcom, szkołom i redakcjom prawie 2 lata na przygotowanie. Mimo to zdecydowana większość Polaków nie ma pojęcia, iż zasady, których uczyli się przez lata, przestały obowiązywać. Sprawdziliśmy wszystkie 11 zmian – i wybraliśmy te, które wywrócą do góry nogami to, co zapamiętałeś ze szkoły.
Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawa w Pigułce90 lat i nagle rewolucja. Dlaczego teraz?
Ostatnia wielka reforma ortograficzna w Polsce miała miejsce w 1936 roku – za czasów II Rzeczypospolitej, gdy Polska Akademia Umiejętności wydała kodyfikację, której fundamenty organizują naszą pisownię do dziś. Zmiany w późniejszych dekadach – w 1956, 1963 i kolejnych – były kosmetyczne. To, co Rada Języka Polskiego uchwaliła w 2024 roku i co zaczęło obowiązywać od 1 stycznia 2026, jest jakościowo innym skokiem: 11 zmian naraz, dotykających codziennego języka każdego piszącego Polaka.
Podstawa prawna jest jasna: art. 13 ust. 1 Ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (tekst jedn. Dz.U. z 2024 r. poz. 1556) przyznaje Radzie Języka Polskiego wyłączne kompetencje do ustalania zasad ortografii i interpunkcji. Nie ma innej instytucji, która mogłaby te decyzje kwestionować lub podważać. Równocześnie Rada ogłosiła dokument pod nazwą „Zasady pisowni i interpunkcji polskiej” – pierwszy w historii instytucji kompletny zbiór wszystkich reguł ortograficznych i interpunkcyjnych. Od 1 stycznia 2026 roku ten dokument jest jedynym ważnym źródłem zasad. Uchwały ortograficzne Rady z lat 1997-2008 straciły moc.
Celem reformy było uproszczenie i ujednolicenie zapisu, eliminacja wyjątków oraz likwidacja przepisów, których zastosowanie wymagało zaawansowanej analizy znaczeniowej – czyli sytuacji, w których żeby napisać słowo poprawnie, trzeba było najpierw ustalić, co ono semantycznie oznacza w danym kontekście. Takie wymagania są nieracjonalne i produkują błędy. Rada to dostrzegła i – po raz pierwszy od dziesięcioleci – coś z tym zrobiła.
Koniec z „nie najlepiej”. Teraz zawsze: „nienajlepiej”
To zmiana, która najbardziej uderzy każdego, kto choć raz pisał po polsku i zastanawiał się, jak w danym zdaniu zapisać partykułę „nie”. Przez dekady zasada była skomplikowana i niekonsekwentna. „Nie” pisaliśmy łącznie z przymiotnikami w stopniu równym („niemiły”), ale już rozdzielnie w stopniu wyższym i najwyższym („nie milszy”, „nie najlepiej”). Od 1 stycznia 2026 roku ta reguła przestaje istnieć.
Teraz „nie” piszemy łącznie z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi we wszystkich stopniach – bez wyjątku. Zamiast „nie milszy” – niemilszy. Zamiast „nie najlepiej” – nienajlepiej. Zamiast „nie najgorzej” – nienajgorzej. Zamiast „nie większy” – niewiększy. To samo dotyczy form superwyjątkowych jak „nienajmilszy” czy „nienajgorszy” – brzmi obco, bo przez całe życie pisało się inaczej, ale od dzisiaj jest to jedyna poprawna forma.
Podobna logika objęła imiesłowy odmienne. Tu sprawa była jeszcze bardziej skomplikowana: do tej pory reguła z 1997 roku nakazywała pisownię łączną („niepalący”), ale dopuszczała „świadomą pisownię rozdzielną” w szczególnych kontekstach – np. gdy chciano wyraźnie zaakcentować zaprzeczenie: „nie leżący, ale siedzący”. Od 2026 roku ta furtka jest zamknięta. „Nie palący”, „nie leżący”, „nie ustający” – zapis rozdzielny jest od dzisiaj błędem. Zawsze: niepalący, nieleżący, nieustający – bez względu na kontekst i intencję piszącego.
Chopinowski pisany małą literą. Shakespearowski też
Przez lata jedna z najtrudniejszych zasad polskiej ortografii dotyczyła przymiotników tworzonych od nazwisk – np. „chopinowski”, „szekspirowski”, „kantowski”. Zasada była następująca: jeżeli przymiotnik miał znaczenie dzierżawcze (odpowiadał na pytanie „czyj?” – czyli dotyczył czegoś należącego do danej osoby, np. „Chopina sonata”), pisało się go wielką literą: „Chopinowska sonata”. jeżeli miał znaczenie jakościowe („jaki?” – „w stylu Chopina”), pisało się małą: „chopinowski styl”.
W praktyce to rozróżnienie było źródłem permanentnego zamieszania – bo granica między „czyj?” a „jaki?” bywa w konkretnym zdaniu nieoczywista. Każdy, kto pisał „wieczór chopinowski” albo „konkurs chopinowski”, musiał się zastanawiać, czy to wielka, czy mała litera. Rada Języka Polskiego zakończyła ten problem radykalnie: wszystkie przymiotniki zakończone na „-owski” tworzone od nazwisk piszemy od dzisiaj wyłącznie małą literą. Dramat szekspirowski, epoka zygmuntowska, koncert chopinowski, filozofia sokratejska, dialogi platońskie – zawsze małą, bez wyjątku, bez analizowania znaczenia. Wyjątek pozostaje dla przymiotników tworzonych od imion zakończonych na „-owy”, „-in(-yn)”, „-ów” – tu Rada dopuściła wariantywność: „jackowe dzieci” lub „Jackowe dzieci”, „zosina lalka” lub „Zosina lalka”.
Aleja z wielkiej. Ulica – przez cały czas z małej
Kolejna zmiana, która dotknie każdego, kto pisze o miejscach, lokalizacjach i obiektach przestrzeni publicznej. Do tej pory wyrazy takie jak „aleja”, „plac”, „park”, „most”, „pomnik”, „cmentarz” pisało się małą literą jako część nazwy obiektu: „aleja Róż”, „plac Zbawiciela”, „park Kościuszki”. Reforma to zmienia: pierwsze słowo nazwy obiektu przestrzeni publicznej piszemy teraz wielką literą.
Konkretnie: Aleja Róż, Plac Zbawiciela, Park Kościuszki, Park Łazienkowski, Kościół Mariacki, Pałac Staszica, Zamek Królewski, Most Poniatowskiego, Pomnik Powstania Warszawskiego, Cmentarz Powązkowski – to teraz jedyne poprawne formy. Dotyczy to wyrazów: aleja, brama, bulwar, osiedle, plac, park, kopiec, kościół, klasztor, pałac, willa, zamek, most, molo, pomnik, cmentarz. Jedynym wyjątkiem jest wyraz „ulica” – ten przez cały czas piszemy małą literą. Tak więc: ulica Marszałkowska (małą), ale Aleja Jerozolimska (wielką). To rozróżnienie działa intuicyjnie dla mieszkańców Warszawy, bo oficjalna pisownia wielu ulic i alei zmieniła się.
Zmiana objęła też nazwy lokali gastronomicznych i usługowych. Dotychczas panowało zamieszanie: czy pisać „kawiarnia Literacka” czy „Kawiarnia Literacka”? Od 2026 roku zasada jest prosta: wszystkie człony wielowyrazowej nazwy lokalu piszemy wielką literą, z wyjątkiem przyimków i spójników. Zatem: Kawiarnia Literacka, Restauracja pod Żaglami, Bar Mleczny, Kino Charlie, Apteka pod Orłem, Księgarnia Naukowa, Pizzeria Napoli – tylko tak. „pod” i „u” pozostają małą literą, ale nazwy własne w środku – wielką. Ta zmiana dotyczy bezpośrednio wszystkich, którzy rezerwują stolik, opisują miejsca w mediach społecznościowych albo piszą adresy na kopertach.
Mokotowianin i Ochocianka – wreszcie z wielkiej
Dotychczas nazwy mieszkańców dzielnic Warszawy i innych miast pisane były małą literą: „mokotowianin”, „ochocianka”, „żoliborzanin”. Wyglądało to niekonsekwentnie, bo „Warszawianin” (mieszkaniec Warszawy jako całości) pisało się wielką literą, ale mieszkaniec konkretnej dzielnicy – małą. Reform Rady to naprawia: od 2026 roku mieszkańcy dzielnic, osiedli i wsi piszą się wielką literą.
Dla Warszawy oznacza to: Mokotowianin, Mokotowianka, Ochocianka, Żoliborzanin, Wolanka, Pragowianin, Wilanowiak, Bemowianin – zawsze wielką literą. To samo dotyczy innych miast – Nowohucianin, Zgierzanin, Zalipianka. Jednocześnie Rada dopuściła wariantywność w zapisie potocznych, nieoficjalnych nazw etnicznych – takich jak „Szkop/szkop”, „Angol/angol”, „Żabojad/żabojad”, „Makaroniarz/makaroniarz”. Obie wersje są od dzisiaj dopuszczalne, bo Rada uznała, iż ingerowanie w ten obszar miałoby wymiar etyczny, nie tylko ortograficzny.
Kupiłem Forda. Mam Samsunga. Nosiłem Roleksa
Zmiana, która wywoła dyskusje w redakcjach i kancelariach: nazwy marek piszemy wielką literą nie tylko jako abstrakcyjny brand, ale też gdy mówimy o konkretnym egzemplarzu produktu. Dotychczas dopuszczalne było pisanie „kupiłem forda” (małą literą) jako skrót od „kupiłem samochód marki Ford”. Teraz jest to błędem. Jedyna poprawna forma to: kupiłem Forda, mam czerwonego Forda, zaparkował Volkswagen, kupiła Samsunga, nosiła Roleksa. Zasada jest spójna: marka – zawsze wielką literą, niezależnie od kontekstu.
Super pomysł albo superpomysł. Oba zapisy są teraz dobre
To zmiana, która może być dla wielu ulgą. Przez lata Polacy nagminnie pisali „super pomysł”, „eko żywność”, „mini spódniczka” – z separacją – co było błędem ortograficznym. Zasada nakazywała pisownię łączną: „superpomysł”, „ekożywność”, „minispódniczka”. Nikt się do tego nie stosował, bo intuicja mówiła, iż „super” i „eko” to odrębne słowa.
Rada Języka Polskiego przyznała rację potocznej praktyce i dopuściła pisownię rozdzielną dla cząstek takich jak: super-, ekstra-, eko-, wege-, mini-, midi-, maksi-, mega-, makro-. Od 2026 roku poprawne są obydwie formy: superpomysł lub super pomysł, ekożywność lub eko żywność, miniwieża lub mini wieża, megawydarzenie lub mega wydarzenie. Jedyny warunek: jeżeli wyraz po przedrostku zaczyna się od wielkiej litery (bo to nazwa własna), stosuje się łącznik – np. super-Europejczyk. Podobna logika dotyczy cząstek „niby-„, „quasi-„, „pół-” w połączeniu z nazwami własnymi: pół-Polak, niby-Europejczyk – z łącznikiem i wielką literą po nim.
Nagroda Nobla przez duże „N”. I Nagroda Pulitzera też
Przez lata zdarzało się pisać „nagroda Nobla” – małą literą wyraz „nagroda”. Reforma to ujednolica: wszystkie człony wielowyrazowych nazw orderów, medali, odznaczeń, nagród i tytułów honorowych piszemy wielką literą – z wyjątkiem przyimków i spójników. Poprawnie jest więc: Nagroda Nobla, Nagroda Pulitzera, Nagroda Templetona, Nagroda Kioto, Order Orła Białego, Krzyż Zasługi, Honorowy Obywatel Miasta Krakowa, Mistrz Mowy Polskiej.
Egzaminy czekają do 2031. Reszta – nie
Tu pojawia się istotny detal, który myli wiele osób: Centralna Komisja Egzaminacyjna ogłosiła 5-letni okres przejściowy dla egzaminów – do 2030 roku włącznie na egzaminach ósmoklasisty, maturalnych i eksternistycznych będzie akceptowana zarówno stara, jak i nowa pisownia. Dopiero od roku 2031 wyłącznie nowe zasady będą traktowane jako poprawne w kontekście egzaminacyjnym.
To jednak nie oznacza, iż stare zasady „jeszcze trochę obowiązują” w życiu codziennym. Jako norma obowiązująca – w redakcjach, urzędach, tekstach naukowych, mediach i pracy zawodowej – nowe zasady są jedynymi poprawnymi od 1 stycznia 2026. Stary słownik ortograficzny z 2016 roku jest już dokumentem historycznym. Uchwały ortograficzne z lat 1997-2008 straciły moc. Jedynym ważnym źródłem zasad jest teraz dokument „Zasady pisowni i interpunkcji polskiej” opublikowany przez Radę Języka Polskiego, dostępny bezpłatnie na stronie rjp.pan.pl. Nowy słownik ortograficzny z ok. 100 tys. haseł, zapowiadany jako bezpłatna aplikacja, ma być gotowy w 2027 roku – Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego udzieliło na ten cel dotacji, ale decyzja finansowa zapadła za późno, by zdążyć przed wejściem reformy w życie.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, co teraz piszesz błędnie
Jeśli piszesz zawodowo – w redakcji, kancelarii, agencji, urzędzie lub jako copywriter – lista zadań jest konkretna. Po pierwsze: Twój edytor tekstu prawie na pewno jeszcze nie wie o reformie. Word, LibreOffice, Grammarly i większość narzędzi do sprawdzania pisowni przez wiele miesięcy będzie podkreślało „nienajlepiej” jako błąd, a „nie najlepiej” traktowało jako poprawne. Zaufaj słownikowi Rady, nie autokorekcie. Najlepszy bezpłatny punkt startowy to sjp.pwn.pl – słownik PWN zaktualizował swoje narzędzia zgodnie z reformą.
Jeśli masz własną firmę lub lokal – sprawdź, jak piszesz jego nazwę w mediach społecznościowych, na stronie, w ogłoszeniach. „Kawiarnia pod kasztanem” to teraz błąd. Poprawnie: Kawiarnia pod Kasztanem. „Restauracja u Zosi” – poprawnie: Restauracja u Zosi (tu „u” jako przyimek pozostaje małą, reszta wielką). jeżeli prowadzisz fanpage lub Google Business Profile, warto zaktualizować pisownię – spójność z obowiązującą normą ma znaczenie dla wiarygodności marki.
Jeśli masz dzieci w szkole – wiedz, iż ich nauczyciele mogą akceptować przez 5 lat obie wersje pisowni na sprawdzianach, ale już teraz warto uczyć dzieci nowych zasad, bo przyzwyczajenia kształtują się latami. Uczeń, który przez 5 lat „przejściowo” będzie pisał starą ortografią, będzie miał problem w 2031 roku. Nowy „Mały słownik ortograficzny. Nowe reguły pisowni 2026” wydany przez Radę Języka Polskiego jest dostępny bezpłatnie – wystarczy wejść na rjp.pan.pl.
Jeśli piszesz po polsku w mediach społecznościowych – i tak na pewno pisałeś „nie najlepiej” rozdzielnie, „kawiarnia literacka” małą literą i „mokotowianin” małą literą. Teraz masz komfort wiedzenia, iż to, co robiłeś intuicyjnie z małą i dużą literą w kilku przypadkach, zostało skodyfikowane jako poprawne. Reforma w kilku miejscach legalizuje to, co większość Polaków pisała od lat jako „błąd” – „eko żywność” z separacją, „Aleja Róż” z wielką literą – i to jest najlepszy argument za tym, żeby nowych zasad nie bać się, ale po prostu je sprawdzić. Język to narzędzie, nie pomnik. Przez 90 lat polskie zasady ortografii nie nadążały za językiem – w 2026 roku zrobiły krok, żeby to zmienić.












