
Volkswagen konsekwentnie realizuje obietnicę poprawy ergonomii. Po tym, jak fizyczne przyciski wróciły do odświeżonego Golfa czy nowego Tiguana, teraz stają się fundamentem zupełnie nowej architektury wnętrza dla nadchodzących modeli elektrycznych.
Wraz z zapowiedzią modelu ID. Polo, Niemcy pokazują kokpit, który łączy „analogową” wygodę z ciekawym, cyfrowym ukłonem w stronę lat 80.
Volkswagen odkrywa karty: ID. Polo zastąpi legendę. Mamy dane techniczne i datę premiery
Nowy koncept wnętrza, który zadebiutuje w seryjnym ID. Polo (małym elektryku otwierającym gamę ID.; jego protoplastą był koncepcyjny ID.2all), to dowód na to, iż Wolfsburg wyciągnął wnioski z krytyki pierwszych generacji aut na prąd. Projekt powstał – jak podkreśla producent – „na podstawie opinii klientów”. Oznacza to kontynuację odwrotu od dotykowych gładzików na rzecz rozwiązań, które po prostu sprawdzają się lepiej w codziennym użytkowaniu.

Ergonomia, która (znowu) działa
Kierunek zmian, który widzieliśmy już przy okazji ostatnich premier spalinowych, teraz trafia do segmentu małych elektryków. Na kierownicy ID. Polo widzimy klasyczne, fizyczne przyciski.
To rozwiązanie, które po niefortunnym eksperymencie z panelami dotykowymi, wraca na stałe do łask w grupie Volkswagena. Fizyczny „klik” daje pewność obsługi bez odrywania wzroku od drogi, co jest najważniejsze dla bezpieczeństwa.

Nordycki porządek
Sam kokpit ID. Polo zaprojektowano w stylu, który można określić mianem „nordyckiego minimalizmu”. Jest czysto, jasno i przestronnie, a deska rozdzielcza zdominowana jest przez poziome linie, co optycznie poszerza wnętrze tego miejskiego auta.
Pod centralnym ekranem systemu infotainment (o wąskich ramkach) znalazła się przeprojektowana konsola. Volkswagen obiecuje też poprawę jakości materiałów, co w segmencie B bywa wyzwaniem. W ID. Polo znajdziemy sporo tkanin wysokiej jakości oraz tworzyw pochodzących z recyklingu – to standard, który ma łączyć proekologiczny design z bardziej przytulnym charakterem wnętrza.
W tunelu środkowym wygospodarowano miejsce na dwie ładowarki indukcyjne dla telefonów z magnetycznym przytrzymaniem (takie rozwiązanie sugeruje obsługę standardu Qi2, w którym magnesy są immanentną cechą), co w aucie skierowanym do młodszych odbiorców jest strzałem w dziesiątkę.

Technologia w tle
Nowy system operacyjny ma być szybszy i bardziej intuicyjny, eliminując bolączki wczesnych wersji softu z rodziny ID. Z technicznych konkretów warto odnotować:
- Jazda z użyciem jednego pedału: pełna rekuperacja do zatrzymania, funkcja niezwykle przydatna w ruchu miejskim.
- Inteligentne nawiewy: system klimatyzacji ma rozpoznawać liczbę pasażerów i kierunek padania słońca, automatycznie korygując przepływ powietrza, utrzymując pożądany komfort termiczny wnętrza.
- Travel Assist nowej generacji: zaawansowane systemy wsparcia kierowcy mają trafić choćby do najmniejszego modelu w gamie.
Niewidzialny Pasażer. Kiedy Volkswagen przejmuje stery, ratując życie

„Secret Sauce”, czyli powrót do korzeni
Na koniec detal, który może skraść serca fanów marki. Volkswagen nazywa to swoim „sekretnym składnikiem”. Jednym przyciskiem na kierownicy możemy zmienić wygląd cyfrowych zegarów w tryb Retro.
Wyświetlacz zamienia się wtedy w cyfrową replikę analogowych wskaźników z pierwszej generacji Volkswagena Golfa. To prosty, ale efektowny zabieg – łączy nowoczesną technologię z nostalgią za latami 80. Nie wpływa to na parametry jazdy, ale buduje unikalny klimat w kabinie.
Wnętrze ID. Polo pokazuje, iż Volkswagen znalazł złoty środek. Zamiast silić się na futuryzm za wszelką cenę, inżynierowie skupili się na tym, jak człowiek faktycznie używa samochodu, nie zapominając przy tym o dziedzictwie marki. Naszym zdaniem to udany projekt.
Poniżej sami możecie to ocenić na podstawie galerii zdjęć udostępnionych przez producenta:
Jeśli artykuł Nowy kokpit w Volkswagenie ID. Polo. Fizyczne przyciski to już standard, ale show kradnie tryb „Retro” [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.





