Noworoczny cud pod polską choinką – Piotrek, możesz mi wytłumaczyć, jak mogłeś zapomnieć?! Przecie…

polregion.pl 4 dni temu

Cud pod Nowy Rok

Piotrek, wytłumacz mi proszę, jak mogłeś zapomnieć? Przecież rano kilka razy ci o tym przypominałam, choćby SMS-a wysłałam! Jolka patrzyła na męża z wyrzutem.
Stał na progu kuchni ze skruszoną miną, tylko ramionami wzruszał.
Sam nie wiem, Jolciu Po prostu wyleciało mi z głowy i tyle, próbował się usprawiedliwiać Piotr.
A telefon?
No właśnie nie wyciągałem go z kieszeni, to i twojej wiadomości nie zobaczyłem
Jolka zaczynała się gotować.
Czyli nowego akumulatora do auta nie zapomniałeś kupić, a o prezencie dla córki pod choinkę już zapomniałeś?
Wyleciało mi z głowy Sklep motoryzacyjny był czynny tylko do ósmej, a ja się spieszyłem, zapominając o wszystkim innym. Przepraszam.
Czasami myślę, Piotrze, iż twoje stare gratowóz, które co miesiąc się psuje, ważniejsze jest dla ciebie niż nasza Małgosia Jolka usiadła na taborecie i westchnęła ciężko, zerkając na zegar.
Zegar wskazywał pięć po jedenastej.
Późna godzina, noc za oknem już nie było szansy nic naprawić. W tej bezsilności było jeszcze gorzej na sercu.
Jolu, nie przesadzaj Kocham Małgosię, przecież wiesz o tym najlepiej. Tak wyszło Kto nie zapomina?
Ja nie zapominam, Piotrze! Jolka chciała krzyczeć, ale przeszła w szept, żeby córka przypadkiem nie usłyszała tej rozmowy.
Mąż chciał ją objąć, żeby zażegnać narastającą kłótnię, ale odsunęła się i
zaczęła nakładać sałatkę jarzynową do salaterki.
Pół dnia na tę sałatkę poświęciłam, żeby sprawić mu radość, a on a on zapomniał o prezencie dla córki!
Przeczuwałam, iż powinnam wszystkim sama się zająć szeptała dalej Jolka. Ale nie znowu zaufałam tobie. Myślałam, iż jesteś odpowiedzialny.
Wiem, iż zawiniłem, ale jeżeli się nad tym zastanowić nic strasznego się nie stało odparł mąż. No po prostu nie będzie prezentu pod choinką. Powiedzmy Małgosi, że
Co jej powiemy? Że tata ma sklerozę w wieku trzydziestu pięciu lat? Albo iż ważniejsze było kupno akumulatora?
Powiemy, iż Święty Mikołaj miał w tym roku za dużo pracy, więc nie zdążył. A jutro rano kupię prezent i wręczę jej, niby od Świętego Mikołaja.
Gdzie ty to kupisz?! Jutro większość sklepów będzie zamknięta, chyba tylko spożywcze zostaną otwarte Ech, Piotrze
Trudno było nie rozumieć rozczarowania Jolki.
Kiedy urodziła się Małgosia, w ich domu narodziła się piękna tradycja: w sylwestrową noc, zaraz po wybiciu północy, cała rodzina spotykała się przy choince i
odnajdywała tam prezenty.
Najwięcej euforii miała z tego Małgosia, która jak wiele dzieci w jej wieku wierzyła w Świętego Mikołaja, magię i noworoczne cuda. Tak szczerze się cieszyła, gdy odnajdywała coś, o czym marzyła przez cały rok.
Tyle wzruszeń miała wtedy, gdy sama rozwiązywała wstążkę na wymarzonej paczce.
I dziś Małgosia zaglądała kilka razy pod choinkę (bo może prezent pojawi się tam przed północą) i opowiadała mamie, jak nie może się doczekać podarunku od Mikołaja.
Ciekawe, co mi w tym roku przyniesie? rozważała dziewczynka. Marzy mi się rower, taki jak ma Staś z trzeciego piętra. Ale jeżeli to będą rolki, też będzie super.
Jolka patrzyła na Małgosię z uśmiechem właśnie o te rolki poprosiła dziś męża.
Zwykle prezent dla Małgosi wybierała ona, ale dziś Piotra nagle wezwali do pracy. Jolka pomyślała więc, iż nie ma po co sama jechać do sklepu, skoro on może wracając kupić to, co trzeba.
Piotr wrócił po ósmej wieczór, a kiedy dwie godziny później Jolka zaczęła nakrywać do stołu i konspiracyjnym szeptem spytała o prezent, przypomniał sobie, iż nic nie kupił
Jolciu, nie psujmy sobie dziś nastroju błagał Piotr, próbując objąć żonę. Naprawdę nie zrobiłem tego specjalnie. Tak wyszło. Chcesz, to sam pogadam z Małgosią na pewno zrozumie.
Jolka milczała.
Nakrywała do stołu, a po policzkach spływały jej łzy. „Jak można było zapomnieć o prezencie dla dziecka?”
Do samego końca myślała, iż Piotruk ten prezent gdzieś schował i tylko czeka na odpowiedni moment, by włożyć go pod choinkę A teraz już sklepy zamknięte, nigdzie nic się nie kupi…
Pomóc ci jakoś? niepewnie spytał Piotr, spoglądając na żonę ustawiającą talerze.
Dziękuję, już pomogłeś Nie trzeba.
W tym momencie do kuchni wbiegła szczęśliwa Małgosia, która obejrzała już wszystkie noworoczne bajki:
Mamo, tato! Do Nowego Roku zostało mniej niż dwie godziny! Zaraz Święty Mikołaj przyniesie mi prezent!
Jolka gniewnie rzuciła spojrzenie mężowi.
Ale gwałtownie się odwróciła by Małgosia nie domyśliła się, iż coś jest nie tak. Nie chciała jej zepsuć święta.
Poza tym, już wpadła na pomysł, jak ratować sytuację. Po prostu położy pod choinką kopertę z pieniędzmi i napisze Dla Małgosi na rolki.
To oczywiście nie to samo, czego spodziewa się córka, ale lepsze to niż nic.
Może się uda
*****
O jedenastej cała rodzina usiadła już do kolacji, gdy ktoś zapukał do drzwi.
Piotrze, zaprosiłeś kogoś? zdziwiła się Jolka. Bo ja na pewno nie.
Ja też nie. Może sąsiedzi? Idę sprawdzić, a wy nalejcie sobie soku rzucił gospodarz domu.
Po otwarciu drzwi Piotr zobaczył przed sobą brodatego mężczyznę w czerwonej, podartej kurtce. Zupełnie nie przypominał Świętego Mikołaja. Raczej bezdomnego. To było widać po wyglądzie i zapachu (na pewno nie pachniał wodą kolońską).
Czego pan chce? Pomylił pan mieszkanie, czy przyszedł po parę groszy? Uprzedzam, nie dam ani złotówki. I tak pan przepije.
Spokojnie, nie przyszło mi po pieniądze, nie bieduję aż tak odpowiedział wesoło nieznajomy.
Nie bieduje? Piotr ledwo powstrzymał się od śmiechu.
On zawsze współczuł bezdomnym, nigdy nie gardził nimi, ale ta odpowiedź wydała mu się tak niedorzeczna, iż aż śmieszna. Przecież widać było, iż grosza nie ma
Więc czego pan chce? wyszedł na klatkę schodową, zamykając drzwi, aby zapach nie wdarł się do mieszkania.
Znalazłem tu w klatce kotka. Zobaczcie, jaki śliczny, wyjął spod kurtki puszystą, białą kulkę. To wasz przypadkiem? Może wam uciekł?
Piotr uśmiechnął się pod nosem.
„Chyba zrozumiał, iż pieniędzy nie dostanie, więc teraz próbuje sprzedać takiego samego bezdomnego kotka, jak on sam.”
Pierwszy raz widzę tego kotka. Nigdy nie mieliśmy żadnego zwierzaka.
Nie chcielibyście go przygarnąć? Jest śliczny. jeżeli macie córkę, na pewno by była zachwycona.
No jasne! pomyślał Piotr. Teraz mnie namawia, żebym kupił kotka
Pokręcił głową.
Nie, dziękujemy.
Szkoda posmutniał mężczyzna. No nic, wyniosę go na śmietnik.
Nieznajomy już odwracał się do odejścia, chowając kotka pod kurtkę, gdy Piotr chwycił go za ramię.
Poczekaj Jak to na śmietnik? Czemu chcesz tak małego kotka wyrzucać? Zostaw go w klatce, ktoś może przygarnie.
I tak go ktoś wygoni na dwór. A na śmietniku są kartony, w których można się schować. I łatwiej znaleźć jedzenie.
Piotr nigdy nie miał serca do zwierząt, ale teraz zrobiło mu się go żal.
Pomyślał, iż ten kotek będzie całą noc samotny, zmarznie, zgłodnieje
Gdyby miał czas na namysł, może by się wahał. Ale czasu nie było czekała na niego żona i córka, a ten facet już się zbierał
Dawaj go! Piotr złapał kotka z rąk brodacza. Nie wyrzucaj go na śmietnik.
Jak pan chce uśmiechnął się ciepło nieznajomy i oddalił się po schodach.
*****
Gdy Piotr wszedł do mieszkania, Jolka i Małgosia zaniepokojone zaglądały z kuchni.
Co tak długo? Co się stało?
Nic się nie dzieje uśmiechnął się Piotr, chowając kotka za plecami i modląc się w duchu, żeby nie zaczął miauczeć.
Bo jeżeli Jolka zobaczy, kogo przyniósł, to wyrzuci i jego, i kota. A może tylko jego
Oczywiście wiedział, iż i tak się dowie, ale potrzebował czasu, by przygotować żonę na niespodziankę.
Trzeba było jeszcze to jakoś uzasadnić dlaczego na godzinę przed Nowym Rokiem przyniósł do domu kota bez konsultacji.
Kto był? Jolka patrzyła podejrzliwie. Coś on kombinuje
Ten nasz sąsiad, Tomek z piątego. Pytał się o akumulator, bo się znać nie może.
A, no tak, ty przecież ekspertem od akumulatorów jesteś. Dobrze, idź się umyj i wracaj na kolację, już za chwilę Nowy Rok.
Już pięć minut i przychodzę!
Kiedy dziewczyny wróciły do kuchni, Piotr gwałtownie biegał po mieszkaniu, szukając schowka dla kotka.
Na balkon nie, bo zimno. Do łazienki niebezpiecznie, ktoś może wejść. Pokój dziecka i sypialnia też nie Zostaje salon.
Piotr! Idziesz już?! krzyknęła Jolka z kuchni.
Już, kochanie!
Szybko otworzył szafę, posadził kotka na dolnej półce i uchylił drzwi, żeby miał powietrze. Potem pobiegł do kuchni.
*****
Szczęśliwego Nowego Roku! krzyczano na ulicy.
Piotr złożył żonie i córce życzenia. Klasycznie zdrowia i szczęścia.
Gdy tylko skończył, Małgosia odstawiła sok i pobiegła do salonu. Jolka nagle przypomniała sobie, iż zapomniała położyć kopertę pod choinką i znowu spojrzała gniewnie na męża. To przez ciebie!
Sam będziesz ją pocieszał!
Tymczasem Małgosia wcale się nie rozczarowała. Wręcz przeciwnie po chwili zbiegła z salonu i wrzasnęła z euforii tak głośno, iż nie zagłuszył jej choćby huk fajerwerków.
Mamo! Tato! Chodźcie! Zobaczcie, co mi Mikołaj przyniósł pod choinkę!
Piotr z Jolką wbiegli do salonu i aż stanęli w progu. Obok choinki stała Małgosia, a pod nią leżał biały kotek.
O, jak długo marzyłam o kotku, a Święty Mikołaj spełnił moje życzenie! Nazwę go Śnieżek!
Małgosia wyściskała puchatego malucha, a Jolka pociągnęła męża na bok.
Co to ma być?! Skąd on się wziął? Twoja sprawka?
Jolciu tylko się nie denerwuj Zaraz ci wytłumaczę zaczął się tłumaczyć Piotr.
Denerwować się? O czym mówisz?
Jolka spojrzała na córkę.
Zobacz, jaka szczęśliwa A wiesz co? Mogłeś mi tylko powiedzieć, iż szykujesz niespodziankę, to nie musiałam cię dziś tak strofować objęła męża i pocałowała go w policzek.
A Piotr stał w osłupieniu, nie mogąc uwierzyć, iż tak gładko z tego wyszedł.
Bo prawda jest taka: w Sylwestra cuda naprawdę się zdarzają. I córka szczęśliwa, i żona znowu kochana.
A wszystko dzięki białemu kotkowi i
Nagle przypomniał sobie o bezdomnym.
Jolu, muszę coś zrobić
Piotr wyszeptał jej coś do ucha. Spojrzała ze zdziwieniem i kiwnęła głową.
*****
No, Egonek, uśmiechnął się brodaty mężczyzna, klepiąc towarzysza po plecach. Wszystkie kociaki udało się dzisiaj rozdać, dzięki Bogu. Można wracać do piwnicy, zanim zamkną.
Udało się, Michałku. Dobra była ta twoja ściema ze śmietnikiem zaśmiał się drugi.
Tak myślisz? A już się obawiałem, iż ktoś mnie ze schodów wyrzuci.
Pewne ryzyko było. Ale tylko ktoś, komu naprawdę nie jest obojętny los kotka, nie pozwoli go wyrzucić.
No właśnie.
Dobrze, iż wszystkie trafiły do dobrych ludzi. Miałaś świetny pomysł.
Bezdomni siedzieli na ławce niedaleko bloku, w którym dziś rozdzielili cztery znalezione w piwnicy maluchy.
Mnóstwo ludzi chodziło wokół, nikt ich nie przepędzał.
Niektórzy choćby życzyli zdrowia i szczęścia na Nowy Rok, a oni odwdzięczali się tym samym.
W pewnej chwili drzwi klatki się otworzyły i na dwór wybiegł Piotr. Rozejrzał się, dostrzegł ich i pobiegł w ich stronę.
Po co on biegnie? Pomyślał czy co, żeby kota jednak nie zabierać? zdziwił się Michałek, rozpoznając w Piotrze tego, któremu oddał ostatniego kotka.
Ten sam? mruknął druga.
Szczęśliwego Nowego Roku, dobrzy ludzie! wołał Piotr, niosąc w ich stronę duży pakunek. Razem z żoną przygotowaliśmy dla was świąteczny poczęstunek w ramach wdzięczności.
Dziękujemy, nie spodziewaliśmy się uśmiechnęli się Egonek i Michałek.
A ode mnie jeszcze to Piotr wręczył brodaczowi butelkę szampana. Żeby nie było na sucho, jak to mówią.
Michałku, teraz i my po ludzku uczcimy Nowy Rok! Prawdziwe cuda! cieszył się Egonek, zacierając ręce.
Piotr już miał odchodzić, ale raptem się odwrócił.
A gdzie będziecie świętować, jeżeli można spytać?
Tu niedaleko, w piwnicy. Ciepło tam i sucho, na kartonach się prześpimy odpowiedział Michałek.
A wiecie co? Chodźcie ze mną.
Pięć minut później szli już we trójkę do garażu. Piotr otworzył drzwi i zaprosił ich do środka.
Rozgośćcie się tu macie rozkładaną kanapę, można włączyć grzejnik, jest stół, naczynia Będzie wam wygodniej niż w piwnicy. Samochód wystawię na dwór, żeby było więcej miejsca.
Damy radę i z samochodem chcieli zaprotestować bezdomni.
Ale Piotr pokręcił głową.
Nie, niech stoi na dworze. Nic jej nie będzie, a wam będzie lepiej. Tylko nie upijcie się za bardzo, dobrze?
Nie pijemy aż tak, tylko symbolicznie, na święto zapewnił gwałtownie Michałek.
I bardzo dobrze. Wierzę wam. A jutro przyjdę pogadamy o was, może uda się wam też jakoś pomóc i „przygarnąć” na dobre.
To niespodzianka mruknął Egonek.
Prawda.
Taka to była noc. Prawdziwie noworoczna i cudowna.

Idź do oryginalnego materiału