SYNOWA
Anna Nowak postawiła na pięknie nakrytym stole wielką tacę z pieczoną kaczką i westchnęła. Już za chwilę synowie przyjadą z żonami.
Niedawno młodszy się ożenił, wesele mieli skromne. No cóż, teraz młodzi tak wolą. Ona sama z mężem pobiegła tylko do urzędu, choćby obrączek nie mieli na początku dopiero po roku kupili dwa cienkie złote pierścionki. Dzieciom chciała urządzić prawdziwe przyjęcie, ale zdecydowali inaczej, to ich sprawa.
Ma tylko jedną wadę jest aż za bardzo zadbana! zwierzała się Anna Nowak. Ale synowa i tak postanowiła z nią szczerze porozmawiać.
Alicja bo tak miała na imię wybranka syna była w gruncie rzeczy dobrą dziewczyną, sympatyczną. Syna Gosię zmotywowała do znalezienia znakomitej pracy i dalej pomagała mu się rozwijać. Przez wiele lat Gosia nie miał większych ambicji i żył na gotowym, a Anna Nowak już martwiła się, iż tak zostanie. Na szczęście wszystko się ułożyło.
Jednak tylko jedno Anna stale widziała u Alicji ta jej dbałość o siebie. Salony, fryzjerki, zabiegi, manikiur i inne podobne sprawy. Wydaje na to mnóstwo pieniędzy. A przecież żona z rodziną na pierwszym miejscu powinna myśleć o wszystkich, a nie o manikiurze.
A jak urodzą się dzieci? To ona zamiast butów dla syna, na pedicure pójdzie? Anna Nowak nie rozumiała takiego podejścia. Swoich potrzeb zawsze była gotowa stawiać na końcu listy. Zwłaszcza, gdy została sama po śmierci męża i synowie, choć już dorośli, przez cały czas czasem potrzebowali wsparcia.
Myśli Anny przerwał dzwonek do drzwi przyjechała młodzież. Alicja weszła do salonu niczym gwiazda włosy świeżo wystylizowane, zadbany manikiur, prawie niewidoczny makijaż dzięki ręce kosmetyczki.
Alicjo, jakaś ty ładna! wykrzyknęła Anna szczerze, choć nie umiała ukryć lekkiego niezadowolenia. Nowy kostium, co?
Tak, wczoraj kupiłam uśmiechnęła się młoda kobieta. W pracy dostałam niezłą premię.
Lepiej by było odkładać takie pieniądze westchnęła Anna. Premie, nadgodziny, trzynastkę zawsze lepiej na czarną godzinę trzymać. Wierz mi, przyda się!
Alicja przemilczała uwagi teściowej. Lubiła ją, bo była prostą, oddaną rodzinie kobietą. Ale w duchu uważała, iż czarna godzina przychodzi tam, gdzie się jej usilnie wyczekuje.
Wieczór minął miło, ale Anna kilka razy wracała delikatnie do tematu zbędnych wydatków. Alicja zrozumiała aluzja jest do niej.
A kiedy pani była ostatnio na manikiurze, pani Anno? nie wytrzymała w końcu.
Ja… Nigdy. Sama coś w domu zrobię, żeby ręce były czyste. Więcej nie trzeba.
Pozostali nie usłyszeli tej rozmowy. Alicji jednak zrobiło się żal teściowej. To trzeba mieć wychować dwóch synów, każdy dorabia się po swojemu, a ona na siebie nie wyda choćby grosza!
Gosiu, twoja mama w ogóle coś robi dla siebie? spytała męża w drodze powrotnej.
Nie wiem. Gotuje, gości przyjmuje, do sąsiadek chodzi… A czemu pytasz?
Bo zupełnie nie zna życia! Zaproście ją gdzieś do kina, teatru, restauracji.
Oj, daj spokój, ona nie lubi takich rzeczy.
Alicja milczała. Myślała o swojej mamie choć pieniędzy czasami brakowało, zawsze pozwoliła sobie na ładną fryzurę, nową sukienkę, a karnet do teatru kupowała co roku dla przyjemności.
Synowa postanowiła, iż Anna powinna przynajmniej spróbować zadbać o siebie i nie tylko siedzieć w domu czekając na wnuki, którym znów poświęci wszystko.
Po kilku dniach Alicja zadzwoniła do teściowej i zaproponowała wspólny spacer, kawę, a przy okazji niezobowiązującą wizytę w salonie kosmetycznym. Chciała pójść do kosmetyczki i zachęciła Annę, żeby spróbowała jakąś drobną usługę.
Ależ po co, dziecko… jeżeli musisz, poczekam w poczekalni.
Po co czekać? Godzina leci, można choćby na manikiur i masaż dłoni skoczyć!
Troszeczkę na siłę, Anna się zgodziła. Alicja umówiła wszystko wcześniej, uprzedziła obsługę:
Dziewczyny, zadbajcie o moją teściową jak o siebie! Pokażcie dodatkowe usługi pedicure, maseczkę, cokolwiek. Przy pytaniu o ceny, powiedzcie, iż już zapłaciłam, niech się bawi! Może zostanie stałą klientką, jeżeli się spodoba.
W umówionym terminie Alicja przyprowadziła skonsternowaną Annę i oddała ją w ręce specjalistek.
To tylko chwilka, prawda, Alicjo? Ile mam zapłacić?
Kiedy obsługa zaprosiła Annę, Alicja została w poczekalni z telefonem, nie planując tego dnia nic dla siebie.
Po dwóch godzinach Anna wyszła rozluźniona, odmieniona. Fachowcy wiedzieli, co robią.
Ojej, Alicjo, tyle się działo! Kawę mi przyniosły, herbatę ziołową. Wszyscy przemili! Chyba kosztowało to fortunę?
A dziś mamy promocję: przyprowadź przyjaciółkę, dostanie wszystko za darmo! przytomnie wtrąciła recepcjonistka. Koszt zero!
Razem poszły do pobliskiej kawiarni. Anna upiła łyk cappuccino i opadła na krzesło.
Może umawiajmy się częściej na takie babskie wypady? zaproponowała Alicja. Są dobre zniżki. Podobało się pani?
Bardzo! choćby nie myślałam, iż to może być aż takie przyjemne… przyznała Anna.
Szkoda, iż wcześniej pani nie próbowała!
Ech, kiedyś to dzieci były małe, a świętej pamięci mąż wszystko zawsze liczył, nie zachęcał do wydatków na siebie. Potem już nie było po co.
Ale teraz jest! Żebym nie musiała sama chodzić.
No, czasem można ci potowarzyszyć.
Od tamtego czasu Anna zaczęła z synową regularnie dbać o siebie. Alicja stopniowo odświeżyła jej garderobę, podając zawsze zaniżone ceny.
Namówiła męża, żeby zaprosił mamę do restauracji. Potem całą rodziną wybrali się do kina. A na święta Alicja podarowała Annie karnet do miejskiego teatru.
Ty to wyraźnie młodniejesz! komplementowały Annę sąsiadki.
A, to młodzi mnie rozpieszczają uśmiechała się skromnie Anna.
Naprawdę tak czuła jakby teraz, na emeryturze, gdy dzieci już dorosłe, zaczęła się jej nowa młodość.
Bo zawsze warto choć trochę pomyśleć o sobie wtedy łatwiej i piękniej kocha się innych.


![Oto idealne fryzury dla kobiet po 50. Te stylizacje odejmą Ci lat! [19.05.26]](https://d-pt.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/d6/b8/66ba1937dd3d5_p.jpg)







