La Barceloneta w Opolu to dziecko małżeństwa zafascynowanego kulturą Hiszpanii. – To miejsce wynika z naszej miłości do tego państwa, chcieliśmy cząstkę Hiszpanii przenieść do Opola. Oboje spędziliśmy tam sporo czasu, zarówno w pracy, jak i turystycznie – przyznają Magda i Tomasz Weselscy, którzy od soboty prowadzą swój pierwszy lokal na opolskim Zaodrzu.
La Barceloneta w Opolu. Zaczęło się od smykałki do pieczenia
Oboje pracowali wcześniej w… automatyce. – Gastronomia to dla nas nowość, choć tu też liczą się procesy obliczeniowe – śmieje się pan Tomasz. – Uznaliśmy, iż to jednak dobry kierunek, ponieważ żona wypiekami interesuje się od lat. Jej ciasta i torty znane są w całej naszej rodzinie, wśród znajomych…
– Jestem samoukiem, zawodowo nigdy nie byłam związana ani z gastronomią, ani z cukiernictwem – przyznaje pani Magda.
– Wygląda na to, iż mam rękę do pieczenia. A w naszej kawiarni postawiliśmy na smaki Hiszpanii. I to tutaj piekę wszystkie ciasta według moich wypracowanych receptur. Będąc w Barcelonie zachwycaliśmy się sernikami baskijskimi. I oczywiście stamtąd przywiozłam też wiele inspiracji.
I to dlatego główną rolę w kawiarni La Barceloneta w Opolu gra sernik baskijski odmieniany przez wszystkie przypadki.
– Sernik baskijski ma bardzo prosty skład, jednak jego wykonanie nie lubi pośpiechu. Nie ma tu jednej rady, każdy piec piecze inaczej, więc trzeba ciasto dostosować do piekarnika. Piecze się go krótko i w wysokiej temperaturze – tłumaczy pani Magda.
W kawiarni La Barceloneta w Opolu, znajdującej się pomiędzy domami na Zaodrzu, przysmak ten będzie dostępny zawsze w wersji klasycznej, czyli śmietankowej. Mimo to – w zależności od sezonu – także w innych wariacjach owocowych. Dostępne będą także inne charakterystyczne hiszpańskie ciasta, jak np. migdałowe – Tarta de Santiago – czy desery. Do wyboru są także lody rzemieślnicze.
Słodkości i coś do nich
Państwo Weselscy umieścili w menu kawę z lokalnej palarni. Ale mają też hiszpańską, podobnie jak i oryginalną lemoniadę. Znajdzie się coś dla amatorów drinków bezalkoholowych.
Lokal, w którym do końca tamtego roku działała cukiernia wynajęli i wyremontowali własnymi siłami.
– Długo szukaliśmy miejsca. Postawiliśmy na m.in. hiszpańskie kafelki. W tym sami zrobiliśmy kolorowe blaty stolików – opowiada pani Magda. – I oczywiście nazwa brzmi tak, jak dzielnica portowa Barcelony i plaża w tym mieście.
W środku zmieści się ok. 20 osób, tyle samo – w ogródku na zewnątrz. La Barceloneta w Opolu czynna jest codziennie od godz. 9.00 do 20.00.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania









