– No proszę! – zawołał Szymek. – Tak jest! Ostatnie słowo zawsze powinno należeć do mężczyzny Rano…

polregion.pl 12 godzin temu

No proszę! zawołał Szymek. Widzicie? Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny.

O świcie do domu Klimkiewiczów przyjechał dorosły wnuk z Warszawy, na którego weselu byli niedawno. Przyjechał Szymek po ziemniaki, bo zawsze pomagał ukochanym dziadkom te ziemniaki sadzić i wykopywać.

Powiedz, Szymku, jak ci się żyje z twoją Marzenką? zagaiła babcia, krzątając się przy kuchni kaflowej.

Babciu… bywa różnie mruknął niechętnie wnuk. Różnie…

Zaraz, zaraz, wtrącił się dziadek Władysław podejrzliwie. Co znaczy różnie? Kłócicie się już, czy co?

Raczej jeszcze nie. Próbujemy ustalić, kto u nas w domu rządzi przyznał wnuk.

No patrz, patrz… babcia westchnęła z uśmiechem, mieszając zupę. Co tu ustalać, przecież to oczywiste.

Jasne roześmiał się dziadek. Wiadomo, główną w rodzinie zawsze była i będzie żona.

No no… zawołała z kuchni babcia.

Dziadku, naprawdę? Wnuk spojrzał na dziadka z niedowierzaniem. Ty sobie żartujesz, tak?

Wcale nie uciął Władysław. Nie wierzysz, to zapytaj babci. No, Zofio, powiedz, czyje jest ostatnie słowo w naszym domu?

Przestań gadać głupoty uśmiechnęła się babcia.

Nie, powiedz nalegał Władysław. Kto podejmuje ostateczne decyzje ty czy ja?

No… ja…

Jak to możliwe? zdziwił się Szymek. Tego nigdy nie zauważyłem! Moim zdaniem to facet powinien w domu rządzić.

Oj daj spokój, Szymek zaśmiał się dziadek. W prawdziwej rodzinie to działa inaczej, niż myślisz. Posłuchaj kilku historii, sam zobaczysz.

Historia

I się zaczyna… mruknęła pod nosem babcia. Na pewno będzie o motorynce.

O której motorynce? zdziwił się wnuk.

O tej, co rdzewieje w stodole potwierdził dziadek z zapałem. Ma ze sto lat. Wiesz, jak babcia mnie zmusiła, żebym ją kupił?

Babcia? Zmusiła?

A jakże! Dała mi własne pieniądze, przez lata odkładane. Ale najpierw była inna sprawa…

Kiedyś zarobiłem parę groszy, w sam raz na motorynkę z przyczepką. Mówię do Zofii chciałbym kupić motorynkę z przyczepką, żeby wozić ziemniaki z pola. Wtedy mieliśmy działkę za miedzą.

Babcia się upiera, lepiej kupić kolorowy telewizor, bo były wtedy drogie. Ziemniaki zawsze rowerem woziłeś, to i woź dalej powiada. Worek na ramę i jazda!

No dobrze, mówię, twoje ostatnie słowo. Kupiliśmy telewizor.

A motorynka? dopytywał wnuk.

Motorynkę też potem kupiliśmy… westchnęła babcia. Ale później. Bo dziadek plecy sobie nadwyrężył tak, iż sama musiałam te ziemniaki przewozić. Prawie wszystko sama dźwigałam.

A jak w listopadzie świniaka ubiliśmy i sprzedałam mięso, oddałam całe pieniądze dziadkowi i mówię jedź do powiatu i kup wreszcie tę motorynkę z przyczepką.

A następnej jesieni znów uzbierały się pieniądze ciągnął dziadek. Mówię wtedy: za te pieniądze postawię nową saunę. Stara, co jeszcze po ojcu została, dach miała zgnity i ściany sypiące się. Twoja babcia znowu była przeciw. Kupmy meble, żeby jak u ludzi było powiada. No dobrze, znowu twoje słowo ostatnie. Kupiłem jej meble.

A na wiosnę sauna się rozleciała dodała babcia. Śniegu napadało tyle, iż dach nie wytrzymał. I wtedy postanowiłam będzie jak Władek powie.

No proszę! krzyknął Szymek. Widzicie! Ostatnie słowo należy do faceta!

No nie, Szymku, źle zrozumiałeś zarechotał dziadek. Bo najpierw idę do babci i mówię chcę przestawić piec, zgadzasz się? I jak ona powie, tak robię.

Ja po tych historiach zawsze mówię zrób jak uważasz.

No więc, Szymku, ostatecznie w każdej sprawie ostatnie słowo musi należeć do żony podsumował dziadek. Rozumiesz mnie?

Szymek zamyślił się, potem nagle wybuchnął śmiechem. Kiedy się wysmiał, spoważniał, aż nagle jego twarz jaśniała.

No to teraz rozumiem, dziadku. Pojadę zaraz do domu i powiem: Dobrze, Marzenko, jedziemy na urlop do Sopotu, jak chcesz. A samochodu na razie nie oddam na naprawę. Automat się psuje, wymiany wymaga ale trudno. Jak się popsuje, to trudno! Jeździć będziemy PKS-em całą zimę. Po prostu wstaniemy godzinę wcześniej co to za problem, co? Dobrze myślę, dziadku?

Idealnie uśmiechnął się dziadek i kiwnął głową. Za rok czy dwa, wszystko wam się ułoży.

A żona musi być w domu najważniejsza. Facet wtedy śpi spokojniej. Wiem po sobie…

Idź do oryginalnego materiału