W opuszczonych dworkach, pałacach, szkołach i domach wciąż można natknąć się na instrumenty, które niegdyś były ważnym elementem codziennego życia. Przez lata odwiedzałem takie miejsca, dokumentując stan pozostawionych tam fortepianów, i pianin. W tym materiale postanowiłem przedstawić sześć obiektów z terenu Polski, w których czas i brak opieki doprowadziły do powolnego niszczenia instrumentów będących cennymi świadkami przeszłości.
Stare fortepiany i pianina są dla mnie wyjątkowymi instrumentami, do których mam szczególny sentyment. Widok ich powolnego niszczenia w miejscach dawno zapomnianych przez ludzi budzi we mnie smutek i refleksję. Trudno nie pomyśleć o tym, iż kiedyś ktoś na nich grał, poświęcał czas na ćwiczenia, a z klawiatury wydobywały się melodie, które wypełniały pomieszczenia życiem. Dziś te same instrumenty stoją opuszczone, często zakurzone, z połamanymi klawiszami, traktowane jak zbędne przedmioty.

Podczas odwiedzania różnych zapomnianych obiektów natrafiałem na te instrumenty w bardzo różnym stanie. Niektóre, mimo upływu lat, zachowały się całkiem dobrze i sprawiały wrażenie, jakby wciąż czekały na kogoś, kto znów na nich zagra. Inne były już poważnie zniszczone przez czas, wilgoć i ludzką bezmyślność. Każdy z tych instrumentów nosił jednak ślady swojej historii i przypominał o tym, iż kiedyś był istotną częścią czyjegoś życia.

W tym materiale postanowiłem przedstawić sześć obiektów, w których niszczeją te instrumenty. Celowo pomijam ich dokładną lokalizację, ograniczając się jedynie do informacji, iż wszystkie znajdują się na terenie Polski. Każde z tych miejsc ma własną historię i specyfikę, jednak łączy je wspólny problem, brak odpowiedniej opieki i postępująca degradacja cennych, często unikatowych instrumentów, które z roku na rok ulegają coraz większemu zniszczeniu.
1. Fortepian w zniszczonym dworku.
Na ten fortepian natknąłem się w starym dworku w województwie wielkopolskim. Stał on na boku, tuż przy wejściu do obiektu. Instrument pochodzi z fabryki Arnolda Fibigiera, znanego polskiego producenta fortepianów i pianin, której działalność rozpoczęła się w 1878 r. w Kaliszu. Fabryka ta odegrała istotną rolę w historii polskiego przemysłu muzycznego, a jej instrumenty cenione były za solidne wykonanie i dobre brzmienie.

Fortepian miał połamane nogi, wyłamane klawisze, zardzewiałe struny i od dawna nie wydał z siebie już żadnego dźwięku. Szkoda, iż tak piękny instrument skończył w ten sposób. o ile chodzi o sam dworek, który powstał w połowie XIX w. Były próby ratowania tego zabytku, ale nie do końca się powiodły, on także w tym momencie popada w ruinę.

2. Fortepian i pianino w starym pałacu
Najbardziej charakterystycznym elementem tego obiektu był stary fortepian stojący w głównej sali balowej, oparty już niemal wyłącznie na swojej ostatniej nodze. Mocno zniszczony instrument nie był już w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Dziś pałac jest już zabezpieczony i niedostępny, ale kilka lat temu, gdy można było jeszcze wejść do środka, fortepian stał się niemal ikoną tego miejsca. To właśnie przy nim powstawały liczne sesje zdjęciowe, od mrocznych portretów po romantyczne kadry stylizowane na minioną epokę.



W tym zrujnowanym pałacu znajdowało się również drugie, mniej okazałe pianino, ukryte w jednej z bocznych sal. Ku zaskoczeniu, instrument ten wciąż potrafił wydobyć z siebie ostatnie dźwięki. Po naciśnięciu klawisza słychać było niepewny ton.


3. Fortepian w opuszczonym domu
W jednym z pokoi, wśród śmieci, starych papierów i kartonów, stał stary fortepian. Co więcej, był on w całkiem niezłym stanie, widniał na nim napis „Małecki”. Najprawdopodobniej ten instrument pozostaje w tym miejscu przez cały czas tylko dlatego, iż jego rozmiar i waga najwyraźniej nie pozwoliły nikomu na jego wyniesienie. Gdyby był mniejszy lub lżejszy, prawdopodobnie dawno podzieliłby los innych przedmiotów, znikając bez śladu razem z resztą szabrowanego wyposażenia.


Fortepiany Małecki to historyczna warszawska marka działająca od 1860 r. przez firmę Juliana Małeckiego, później zarządzaną przez jego syna Stanisława, która działała do II wojny światowej. Produkowała pianina i fortepiany, znane dziś głównie jako instrumenty kolekcjonerskie i antyki, często wymagające renowacji. Warto tu dodać, iż Julian Małecki był założycielem jednej z czołowych polskich fabryk fortepianów.


4. Dwa pianina w opuszczonej szkole
W jednej z opuszczonych szkół na Śląsku trafiłem na dwa stare pianina. Na jednym z nich widniał napis „Belarus”. Fabryka rozpoczęła produkcję w 1935 r. na terenie Białorusi. Pianina „Belarus” stały się bardzo popularne w Polsce po II wojnie światowej, zwłaszcza w latach 70. i 80., gdy były to jedne z nielicznych dostępnych instrumentów akustycznych dla szkół muzycznych.


Na czarnym pianinie stojącym w innym pomieszczeniu widniał napis „Legnica”. Pianino zostało wyprodukowane w Legnickiej Fabryce Fortepianów i Pianin, która powstała w 1947 r. na terenach fabryki Eduarda Seilera. Produkowała głównie pianina marki Legnica, a także instrumenty na eksport ze znakiem firmowym Offberg. Firma istniała do 1998 r.


5. Fortepian w opolskim pałacu
Ten fortepian stał w jednym starym pałacu w województwie opolskim. Widoczny na nim jest napis „Robert Waldhäusl”, jest to nazwa austriackiej firmy z Wiednia, specjalizującej się w produkcji pianin i fortepianów, często o charakterystycznym designie. Instrumenty te cieszą się popularnością na rynku wtórnym, jako solidne, zabytkowe egzemplarze z dobrym brzmieniem.

Chciałbym w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierają za pośrednictwem Wirtualnej kawki. Dzięki Wam i waszym drobnym wpłatom, powstają takie fotorelacje! Od kilkunastu lat staram się odwiedzać i fotografować miejsca mniej znane i opuszczone. o ile ktoś chciałby dołożyć cegiełkę do moich podróży i wesprzeć mnie w tym co robię, zapraszam do postawienia mi >Wirtualnej Kawki<. Wszystkie zebrane kwoty przeznaczam na paliwo, dzięki temu mam możliwość realizowania swoich dalszych podróży.


6. Fisharmonia w opuszczonym pałacu
W jednym z opuszczonych pałaców w województwie opolskim natknąłem się na zupełnie coś ciekawego. Była to Fisharmonia, znana również jako harmonium, która jest instrumentem klawiszowym z grupy aerofonów. Instrument ten cieszył się dużą popularnością w XIX oraz na początku XX w. i był często wykorzystywany w domach prywatnych oraz niewielkich kościołach jako tańsza alternatywa dla organów piszczałkowych.


Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, iż stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, iż to zrobię, ale doszedłem do wniosku, iż stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, iż będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś interesujące miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.







