Dziś wieczorem nie mogłam przestać myśleć o tym, jak prezent urodzinowy, który podarowaliśmy Julii delikatny tatuaż motyla na nadgarstku wzbudził tyle zamieszania w naszej rodzinie. Marzenie nastoletniej Julii o malutkim tatuażu wydawało się niewinne, ale dla nas wszystkich stało się tematem gorących dyskusji. Najbardziej przejęła się babcia Grażyna, która przeżywała wszystko wręcz dramatycznie. Zastanawiała się, jak pomóc wnuczce pozbyć się tej skazy.
Koleżanki Julii też dolały oliwy do ognia. Straszyły ją, iż przez tatuaż może zostać wyrzucona z uniwersytetu, mieć problem ze znalezieniem pracy, a znalezienie idealnego partnera może graniczyć z cudem.
Babcia Grażyna nie omieszkała skrytykować naszego wychowania, zarzucając nam rodzicom Julii zbytnią pobłażliwość. Uważała, iż powinniśmy byli przemówić Julii do rozsądku i przynajmniej poinformować ją o wszystkich konsekwencjach, zanim jeszcze przekroczyła próg salonu tatuażu. Dla nas jednak nie było w tym nic zdrożnego. Julia skończyła już 18 lat, jest dorosła i uważałam, iż powinna mieć prawo do własnych decyzji. Jestem dumna z jej wysiłków w nauce i po prostu cieszyłam się, iż mogła spełnić jedno ze swoich małych marzeń.
Grażyna pochodzi z zupełnie innego pokolenia. Dla niej tatuaże pozostają symbolem marginesu ludzi z więzienia lub chuliganów, a nie czymś, co kojarzyłoby się z młodością i wyrażaniem siebie. Próbowaliśmy tłumaczyć jej, iż czasy się zmieniły i dzisiaj tatuaż to po prostu sposób na okazanie siebie, nie przestępstwo czy bunt. Ta rodzinna debata pokazała bardzo wyraźnie, jak różne są nasze pokoleniowe spojrzenia na tak prostą, wydawałoby się, rzecz.
Ostatecznie cieszyliśmy się wspólnie z Julią, iż jest szczęśliwa, choć babcia Grażyna z trudem przyjmuje zmiany, jakie niesie ze sobą nowoczesność. I tak sobie myślę: czy powinniśmy byli bardziej stanowczo zareagować? Czy rodzice powinni ingerować w takie wybory swoich dzieci, czy pozwolić im dorastać, choćby jeżeli oznacza to złamanie rodzinnych tradycji? Tyle ile osób, tyle odpowiedzi. My wybraliśmy wolność i zaufanie do Julii. Może nie każdy to zrozumie, ale dla mnie liczy się jej szczęście.





