Niezwykłe Wesele w Serce Polsce

polregion.pl 6 dni temu

Olek poślubia Jadwigę celowo, by zranić Zuzannę. Chce pokazać, iż po jej zdradzie nie czuje się skrzywdzony. Z Małgosią są razem prawie dwa lata. Kocha ją po uszy, gotów przenieść niebo, dopasować całe życie do jej marzeń. Myśli, iż wszystko zmierza w kierunku ślubu, ale jej ciągłe unikanie rozmów o małżeństwie denerwuje go.

Po co nam teraz ślub? Nie skończyłam jeszcze studia, a ty masz w firmie ani ryby, ani mięsa. Nie masz ani samochodu, ani własnego mieszkania. I szczerze mówiąc, nie chcę mieszkać z twoją siostrą w jednej kuchni. Gdyby nie sprzedać tego domu, żyłbyśmy spokojnie i nie mielibyśmy problemów tak brzmi typowa odpowiedź Zuzanny.

Olek przyznaje, iż w słowach Zuzanny jest prawda. On i Ola mieszkają w mieszkaniu rodzinnym, biznes dopiero nabiera tempa, a on sam jest studentem ostatniego roku. Musi wziąć sprawy w swoje ręce, nie czekając na dyplom. Sprzedają dom za zgodą Oli, by uratować rodzinny interes. Po pół roku gromadzą sporo długów, a oboje wciąż studiują. Sprzedaż pozwala spłacić wszystkie zobowiązania, uzupełnić zapasy sklepu i zostawić trochę pieniędzy na czarną godzinę.

Jadwiga uważa, iż trzeba żyć tu i teraz, a nie czekać na wyimaginowane jutro. Dla niej, gdy wszelkie troski spoczywają na barkach rodziców, brzmi to lekko. Olek nagle staje się dorosły ma zobowiązania wobec siostry, firmę i dom. Wierzy, iż wszystko się ułoży: dom, auto i ogród.

Nic nie zwiastuje kłopotów. Umawiają się na kino, a Małgosia prosi, by nie przyjeżdżała sama dojedzie. Olek czeka na przystanku, gdy nagle widzi, iż podjeżdża drogim samochodem. Wysiada, podaje mu jakąś książkę i mówi:

Przepraszam, nie możemy już być razem. Wychodzę za mąż i odjeżdża.

Olek jest w szoku. Co mogło się zmienić w te kilka dni jego nieobecności? Gdy wraca do domu, Ola odczytuje to z jego twarzy:

Już wiesz?

On kiwa głową.

Ona wychodzi za bogacza. Prosiła mnie, żebym była świadkiem, a ja odmówiłam. Zdrada!

Olek obejmuje siostrę, głaszcząc ją po głowie:

Nie martw się. Niech mu będzie dobrze. My będziemy jeszcze lepsi.

Następnie zamyka się w pokoju na całą dobę. Ola namawia go, by wyszedł:

Chodź, przyniosłam naleśniki

Wieczorem wstaje z ogniem w oczach:

Przygotuj się.

Dokąd? Co wymyślasz?

Poślubię pierwszą, która się zgodzi mówi zimno.

Nie można tak! To nie tylko twoje życie woła Ola, próbując go powstrzymać.

Nie pójdziesz idę sam odcina się.

W parku tłumnie ludzie. Jedna dziewczyna drapie się po skroni, inna ucieka przerażona. Trzecia, patrząc mu w oczy, mówi tak.

Jak masz na imię, piękna?

Dobrawa.

Musimy uczcić zaręczyny! ciągnie Olek Dobrawę i Olę do kawiarni.

Przy stole zapada niezręczna cisza. Ola nie wie, co powiedzieć. Olek myśli o zemście. Decyduje: zorganizuje wesele dopiero dwudziestego piątego.

Pewnie jest poważny powód, iż proponujesz nieznajomej przerywa ciszę Dobrawa. jeżeli to spontaniczna decyzja, nie będę obrażona i odejdę.

Nie. Złożyłaś obietnicę. Jutro składajemy wniosek i jedziemy poznawać twoich rodziców.

Olek mruga:

Najpierw przejdźmy na ty.

Przez cały miesiąc przed ślubem spotykają się codziennie, rozmawiają, poznają się lepiej.

Może powiesz, dlaczego tak? pyta Dobrawa.

Każdy ma w szafie swoje szkielety unika odpowiedzi Olek.

Ważne, żeby nie przeszkadzały w życiu.

A ty dlaczego się zgodziłaś?

Wyobraziłam sobie królewnę, którą królewicz wyjmuje z tłumu i żeni. W bajkach zawsze dobrze się kończy: Żyli długo i szczęśliwie. Chciałam to przetestować.

W rzeczywistości nie było tak prosto. Wielka miłość zostawiła po sobie rozbite serce i niewielkie straty w oszczędnościach, ale nauczyła rozróżniać ludzi. Zakochani, którzy kręcą się w stadzie, Dobrawa odrzucała od pierwszego wejrzenia. Nie szukała jednego, ale wiedziała, iż potrzebuje mądrego, samodzielnego mężczyzny zdolnego do czynów. W Olka widziała determinację i poważne podejście. Gdyby miał siostrę zamiast przyjaciół, Dobrawa by go po prostu ominęła.

To jakaś królewna? pyta Olek, patrząc na dziewczynę. Niezłomna, Wdzięczna czy Żabia?

pocałuj, a się przekonasz uśmiecha się.

Ale pocałunków nie ma, nic więcej się nie dzieje. Olek sam zajmuje się przygotowaniami do ślubu. Dobrawa wybiera spośród tego, co on proponuje, choćby sam kupuje suknię i welon.

Będziesz najpiękniejsza powtarza.

W Urzędzie Stanu Cywilnego, czekając na rejestrację, niespodziewanie spotykają Jadwigę i jej narzeczonego. Olek wyciąga uśmiech:

Pozwól, iż przywitam się całuje ją w policzek. Bądź szczęśliwa z portfelem na stopach!

Nie rób z tego cyrku nerwowo odpowiada Małgosia.

Patrzy na nową wybrankę Olka elegancką, piękną, nie tylko ładną, ale i efektowną, stojącą dumnie niczym królowa. Małgosia czuje, iż przegrała we wszystkim. Zazdrość dręczy ją, nie czuje szczęścia. Nie może oprzeć się wrażeniu, iż popełniła błąd i nie dostanie tego, na co liczyła.

Olek wraca do Dobrawy:

Wszystko w porządku mówi.

Jeszcze nie jest za późno, by się cofnąć szepcze Dobrawa.

Nie. Gramy do końca.

W samym momencie, gdy patrzy w smutne oczy swojej nowej żony w sali rejestracji, zdaje sobie sprawę, co uczynił.

Zrobię cię szczęśliwą mówi, wierząc w swoje słowa.

Zaczynają się codzienne obowiązki rodzinne. Ola i Dobrawa gwałtownie znajdują wspólny język, dobrze się dogadują, uzupełniając się nawzajem. Impulsywna Ola uczy się kontrolować emocje, a Dobrawa sprawnie organizuje dom i dyskretnie zarządza wszystkim.

Jako wykwalifikowana ekonomistka i specjalistka od księgowości i podatków, Dobrawa wprowadza porządek w finansach. Po pół roku otwierają drugi sklep, a później tworzą ekipę fachowców nie tylko sprzedają materiały budowlane, ale i zajmują się remontami. Zyski rosną wielokrotnie.

Okazuje się, iż Dobrawa jest prawdziwą mądrością podaje pomysły tak, iż Olek uważa je za własne. Wydawałoby się, iż żyją w szczęściu, ale Olek wciąż tęskni za tym szaleństwem, które miał z Małgosią. Wszystko jest teraz uporządkowane, przewidywalne, spokojne. Rutyna to jak błoto, które wciąga i wstrząsa. Nie lubię tego myśli.

Dzięki staraniom Dobrawy wchodzą na nowy poziom zaczynają budować domki pod klucz, a pierwszy wznoszą dla siebie. Im lepiej idą sprawy, tym częściej Olek wspomina Małgosię: Mogłabym się trochę pomęczyć. Zobaczyłabyś, w jakim aucie teraz jeżdżę. A dom to nie domek, a pałac! chwali się. Coraz częściej zastanawia się: A co, gdyby.

Dobrawa zauważa, jak męczy się mąż. Pragnie być kochana, ale serca nie da się wymusić, choćby obcego. Nie wszystkie bajki mają szczęśliwe zakończenie myśli gorzko, ale nie traci nadziei, bo imię zobowiązuje.

Ola też obserwuje brata.

Stracisz więcej, niż znajdziesz mówi, łapiąc go przy profilu Małgosi w mediach społecznościowych.

Nie wtrącaj się! odcina Olek.

Ola spogląda surowym wzrokiem:

Idioto, Dobrawa cię naprawdę kocha, a ty się bawisz!

Tylko tego mi nie brakowało żeby dziecko mi dyktowało wściekle myśli Olek. Coraz bardziej pociąga go Małgosia. I pisze do niej.

Małgosia narzeka, iż jej życie prywatne się nie układa. Mąż ją wyrzucił, nie ma nic. Nie ukończyła studiów, nie ma stałej pracy, nie wróciła do rodziców, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu w centrum regionu.

Kilka dni Olek waha się: Jechać? Czy nie warto? Ale sytuacja zmusza go, by został w domu na kilka dni Dobrawa jedzie do chorej babci na wsi.

Decyduje się na spotkanie. Lecą do jej miasta, nie zwracając uwagi na znaki. Serce mu drży, wyobraża sobie, co powie, dokąd pójdą.

Rzeczywistość jest brutalna

Jakiś przystojniak, rzuca Małgosia, przyściskując się do jego szyi.

Zapach nieumytego ciała uderza w nos. Olek odsuwa się obojętnie:

Ludzie patrzą.

A mnie to nie obchodzi! śmieje się.

Krótka spódnica, tani makijaż, perfumy nieznanego pochodzenia Ta wulgarna kobieta przewyższa swoją Dobrawą: Była taka już wcześniej. Dlaczego tego nie zauważyłem? dręczy go, obserwując, jak była kochanka zalewa się piwem.

Daj mi pieniądze, oddam ci przysługę Małgosia figlarnie liże wargi.

Olek nie wie, jak się od niej uwolnić.

Przepraszam, mam sprawy wstaje od stołu.

Spotkamy się jeszcze?

Nie sądzę wzywa kelnera. Rachunek, proszę.

Chcę jeszcze usiąść wtrąca Małgosia.

Niech dziewczyna odpocznie w ramach tej kwoty w ręku kelnera ląduje duży banknot.

Chłopak kiwa zrozumieniem.

Wraca do domu na granicy dozwolonej prędkości.

No i ty, głupcze gniewa się Olek. Ola miała rację! Po co to wszystko wymyśliłem? Choć może nie był to bezsens.

Nigdy nie nazwałem żony Dobrawą. Nie mam nikogo bliższego i droższego przerywa, uświadamiając sobie to. Pięć minut siedzi, przewijając w głowie lata od ślubu.

Widzi przed sobą twarz żony, jej niebieskie oczy lśniące, delikatny rumieniec, przypomina sobie, jak Dobrawa uśmiecha się przy jego przyjściu, jak delikatnie przeczepuje mu włosy długimi, zadbanymi palcami.

Obiecałem ją uszczęśliwić rozgląda się, przypomina miejsce, w którym się zatrzymał, włącza auto i po dwudziestu kilometrach zjeżdża na wieś.

Tydzień to za długo. Nie wytrzymałem dwóch dni bez ciebie mówi, gdy Dobrawa wybiegła mu naprzeciw z domu babci.

Już jesteś szaleńcem śmieje się przez łzy.

Dobrawa, kochanie moja szepcze jej do ucha, a obojgu wiruje w głowie szczęście.

Idź do oryginalnego materiału