Przypadkowa Żona
Jak tylko poznał Magdę, Jakub zrozumiał, iż świat nie będzie już taki sam. Nigdy wcześniej tak bardzo go do nikogo nie ciągnęło. Problem w tym, iż ona była mężatką. I to jeszcze nie wszystko!
Z jej mężem, Adamem, byli dobrymi znajomymi jeszcze ze studenckich czasów. Nie byli nierozłączni, ale utrzymywali kontakt, regularnie się spotykali na imprezach u wspólnych znajomych.
Na jednej z takich imprez Adam im ich właśnie przedstawił. Oto moja żona, Magdalena. Dla Jakuba to był niespodzianka: nie wiedział nawet, iż jego kolega się ożenił.
Okazało się, iż młodzi nie robili wielkich uroczystości, podpisali dokumenty po prostu w urzędzie stanu cywilnego. Tak postanowił Adam. Stwierdził, iż nie ma co wydawać pieniędzy na przyjęcie, lepiej pojechać gdzieś. Zawsze słynął ze swojej oszczędności, wolał oszczędzać, niż wydawać.
– A co z wieczorem kawalerskim, białą suknią dla panny młodej i pięknymi zdjęciami do rodzinnego albumu? – zdziwił się serdecznie Jakub.
– Och, nie lubię tych wszystkich oficjalnych rzeczy, przecież wiesz – mruknął Adam. – A wieczór kawalerski możemy zrobić w każdej chwili. Prawda, Magda?
Żona pokiwała głową, chociaż na jej twarzy przemknął ledwo zauważalny cień niezadowolenia.
– Nie lubicie białych sukien? – Jakub postanowił rozwijać temat.
– Lubię – odpowiedziała szczerze Magda. – Ale u nas to mąż jest szefem. A on powiedział, iż to wszystko głupstwa i biznes na romantyce. Poza tym gdzieś przeczytał, iż im większe wesele, tym szybciej następuje rozwód.
– Rzeczywiście interesujące – śmiał się Jakub. – A ślub bez wesela to gwarancja trwałego małżeństwa?
– Zobaczymy – uśmiechnęła się Magda, a na jej twarzy pojawił się marzycielski wyraz. Jakby patrzyła w przyszłość i widziała siebie tam jako szczęśliwą żonę.
Chyba właśnie w tym momencie Jakub spojrzał w jej oczy. I zaszedł się w nich. I znikł.
Tego wieczoru rozmawiali bez końca, odkrywając wiele wspólnych zainteresowań. Adam ciągle gdzieś znikał, rozwiązując przez telefon sprawy służbowe. Magda wydawała się wcale nie być tym faktem zirytowana, iż mąż faktycznie zostawił ją samą.
Takim układem najbardziej zdziwiony był właśnie Jakub. Przyjść na imprezę z młodą żoną i zajmować się czymś innym? To dziwne.
Nawet zapytał Magdę:
– Adam nie boi się cię tak zostawiać?
– Nie rozumiem?
– Piękna kobieta, cały wieczór sama… tak po prostu ktoś cię może zabrać. Czy on nie jest zazdrosny?
– Mnie? – Magda była zaskoczona pytaniem. – Nieee! Adam jest żonaty ze swoją pracą.
– Nie jest ci przykro?
– Co? – znów nie zrozumiała Magda. – Że praca jest dla niego na pierwszym miejscu? To normalne.
– Może zatańczymy?
– A czemu nie?
Tego wieczoru Jakub się przestraszył. Coś między nimi natychmiast zaiskrzyło.
Nie, nie można tego było nazwać miłością od pierwszego wejrzenia. Po prostu … wydawało się, iż mówią i czują w jednym rytmie.
Dodatkowo Magda była czarująca. Chociaż nie klasyczna piękność, łączyła w sobie cechy, które tworzyły niepowtarzalny piękny obraz. Jakub niemal fizycznie nie mógł nacieszyć się rozmową z nią…
Dwa tygodnie później zadzwonił do niego Adam:
– Słuchaj, uratuj mnie! Mieliśmy iść z Magdą na koncert, a w pracy mam taką awanturę – bilet przepadnie. Idź z nią, co?
– Żartujesz? Ona nie ma koleżanek?
– Wyobraź sobie, nie! Sama ciebie zaproponowała.
– Gdzie ty takie cudo znalazłeś?
– Co masz na myśli?
– Myślałem, iż takich już nie ma: nie sprzeciwia się, nie obraża się, nie ma koleżanek. Może jeszcze lubi gotować?
– Ha ha ha, trzeba wiedzieć, gdzie szukać! – Adamowi spodobał się dowcip. – Przywiozłem ją z głębokiej prowincji. A dokładniej, wyprowadziłem. Teraz bardzo chce kulturą żyć. Więc możesz dziś?
– Dziś mogę, ale pamiętaj – to pierwszy i ostatni raz. Miałeś szczęście, iż jestem wolny.
Jakub i Magda cudownie spędzili czas. Znów nie mogli przestać rozmawiać. I zdążyła go namówić, żeby za tydzień pójść na wystawę:
– Słuchaj, Adam zawsze jest zajęty, a to wszystko go nie interesuje. A ja nikogo tu jeszcze nie znam. Jak znajdę pracę, będzie łatwiej z towarzystwem.
Co miał zrobić?
Po trzecim spotkaniu (tak, Jakub już tak zaczął myśleć) zdecydował, iż dla uniknięcia problemów powinien unikać spotkań z Magdą pod jakimkolwiek pretekstem. Żona przyjaciela to tabu. Koniec. Obiecał sobie i dotrzymał słowa.
Nie udało się jednak całkiem unikać – w końcu urodziny w ich towarzystwie zawsze świętowało się wspólnie.
Na jednej z takich imprez Magda usiadła obok niego z rozbrajającą prostotą zapytała:
– Jakub, unikasz mnie? Czy ja cię czymś uraziłam? Powiedziałam coś nie tak? Wydawało mi się, iż bardzo dobrze się razem bawimy.
– Tak jest. Po prostu… nie mam czasu. I to jakoś niewygodne. Moja naturalna skromność nie pozwala mi tak często zabawiać żonę przyjaciela.
Magdalena roześmiała się:
– Ale Adam jest za!
– Za czym? – słysząc swoje imię, mąż przestał rozmawiać o wędkowaniu z sąsiadem po prawej.
– Za tym, żeby Jakub towarzyszył mi na wystawy i do teatru – odpowiedziała Magda z zupełnym spokojem.
– Jak najbardziej! – powiedział, patrząc prosto w oczy koledze. – Na wędkowanie nie chce iść, zapraszałem ją.
Po tym Jakub i Magda od czasu do czasu spędzali ze sobą czas. „Przecież możemy być tylko przyjaciółmi – przekonywał siebie Jakub. – Przecież nie mam zamiaru się wtrącać w ich sprawy rodzinne.” Trzymanie nerwów na wodzy nie było łatwe, ale zaufanie Adama także miało znaczenie.
Minęły dwa lata. Jakub przez cały czas przyjaźnił się z Magdą i Adamem. Próbował nawiązać relacje z innymi dziewczynami, ale jakoś się nie układało.
Pewnego dnia Magda zadzwoniła do niego z płaczem i poprosiła o spotkanie.
Okazało się, iż w rodzinie przyjaciół od dawna narastał konflikt. Magda bardzo chciała mieć dziecko, a Adam – nie. I to nie chodziło o czas, on nie chciał dzieci w ogóle. W rezultacie małżonkowie oddalili się od siebie:
– Wczoraj tak na mnie nakrzyczał, iż ściany się trzęsły – skarżyła się Magda. – A do tego zaczął być o mnie zazdrosny o wszystkich, choćby o ciebie. Myśli, iż odejdę do innego. Szczerze mówiąc, trochę się go boję.
– Biję cię? – zdenerwował się Jakub.
– Nie, do tego nie doszło, ale krzyczy na mnie cały czas. Niemal codziennie pije, mówi, iż to na odstresowanie. Bardzo go przytłacza praca. Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam.
Jakub słuchał jej w milczeniu, nagle z przerażeniem zdał sobie sprawę, iż w jego głowie pulsuje jedna myśl: „A co, jeżeli Adam i Magda naprawdę się rozstaną?” I wtedy będzie mógł wyznać swoje uczucia.
Ale wtedy Magda powiedziała:
– Dlaczego my z Adamem jesteśmy sobie tak różni, co? O ile łatwiej byłoby, gdybym, na przykład, kochała ciebie.
Zraniło go to, rozbiło wszystkie jego iluzje. Prawie się roześmiał. Oczywiście, cały ten czas tylko myślał o sobie i swoich uczuciach. Nigdy nie przyszło mu do głowy, iż Magda nie czuje do niego tego samego. Ona tylko się z nim przyjaźni!
Kiedy uspokoiła się, Jakub obiecał porozmawiać z Adamem. Odprowadzając ją do domu, poczuł ulgę. Jakby usunięto mu chory ząb. Boli, ale wiesz, iż jutro będzie lepiej.
Rozmowa z Adamem się nie powiodła. Rzeczywiście zaczął być okropnie zazdrosny o żonę.
– Nie mieszaj się w nieswoje sprawy – odciął się. – I skończcie z tymi waszymi wystawami.
Dwa miesiące później Jakub nagle otrzymał wiadomość od swojej szkolnej miłości, która niespodziewanie wróciła do rodzinnego miasta z Warszawy.
Rozpoczęła się burzliwa korespondencja, jakby nie było dziesięciu lat rozłąki. Jakub przestał myśleć o Magdzie. Jak na zawołanie, ktoś z ich wspólnego towarzystwa miał urodziny, więc poszli tam razem. Przewidywalnie, spotkali tam Adama z Magdą.
Jakub nie odstępował swojej towarzyszki ani na krok, ale na próżno. Kiedy odprowadzał ją do domu i chciał ją pocałować, ona odsunęła się:
– Nie trzeba. Widziałam, jak na nią patrzyłeś. Między tobą a Magdą coś jest. Możesz oszukiwać innych, ale ja znam cię od dzieciństwa.
Prawie zasnął, gdy zadzwonił telefon:
– Jakub, przyjedź, pomóż, proszę – Magda szeptała przeraźliwie do słuchawki. – Adam się całkiem rozszalał. Jest pijany, zamknęłam się przed nim w łazience, grozi, iż wyważy drzwi.
Jakub wezwał taksówkę. Obawiał się, iż Adam nie otworzy drzwi i będzie trzeba wzywać policję, ale obyło się bez tego.
– Przyszedł wybawca – powiedział jadowicie Adam. I próbował uderzyć go w twarz. Jakub z łatwością się uchylił. Nie chciał bić się z pijanym.
– Już mam tego dość! – krzyknął Adam. – Jakub to, Jakub tamto, mamy z nim tyle wspólnego… Jakuuub… Zabieraj ją!
Jakub patrzył na niego z żalem:
– Jesteś durniem. Magda nigdy mnie nie kochała.
Adam znowu zamachnął się…
Jakub pokręcił głową:
– Pić musisz mniej. Magda dziś na pewno pojedzie ze mną. Zadzwonisz, kiedy wytrzeźwiejesz.
Już w samochodzie zapytał wystraszoną Magdę:
– Masz gdzie przenocować?
– A u ciebie nie można?
– Nie sądzę, iż to dobry pomysł.
– Tak, może masz rację – zaszlochała Magda. – Ale w czymś bardzo się mylisz. Kocham cię. Czuję się z tobą bardzo dobrze.