Opowiadam wam historię Zuzanny, bo to opowieść o tym, jak życie potrafi walić nas bez zapowiedzi i jak trzeba się nauczyć oddychać przez ból.
Miała czternaście lat, kiedy została sama w domku przy drodze w Małej Wsi. Ojciec, Wojciech, porzucił nas, a matka, Helena, zaraz po tym wzięła nowego męża Krzysztofa i wyprowadziła się do jego domu.
Zuzia, zostajesz w naszym gospodarstwie, bo Krzysztof nie chce, żebyś mieszkała w jego domu. Jesteś już prawie dorosła, będziesz musiała samodzielnie radzić sobie powiedziała matka.
Mamo, boję się, iż będę nocować sama w chacie jęknęła Zuzanna, ale Helena nie zwracała uwagi na łzy córki.
Nikt cię nie pożrie, a nie jestem winna, iż twój ojciec nas zostawił odparła.
Rok później Helena urodziła jeszcze jedną dziewczynkę, Małgorzatkę, i zawołała Zuzannę do domu:
Po szkole po południu będziesz pomagać mi z Małgosią, a wieczorem wracasz do domu. Niech Krzysztof cię tu nie zobaczy.
Zuzanna nosiła wodę, myła podłogę, opiekowała się Małgosią, a o szóstej wieczorem uciekała do domu, bo Krzysztof wracał z pracy około wpół do siódmej. Wieczorami odrabiała lekcje, a rano same szykowała się do szkoły.
Kiedy nadeszło szesnaste urodziny, Zuzanna zakwitła. Stała się ładną dziewczyną, choć ubrana była skromnie. Matka kupowała jej nowe rzeczy, kiedy zauważała, iż te stare już nie pasują. Zuzanna jednak dbała o ubrania, prała je ostrożnie i nosiła starannie. Nauczyciele szeptali w korytarzu:
Zuzanka żyje sama, bez mamy, a jej ubrania zawsze wyprasowane i czyste. To naprawdę godna dziewczyna mówili, a w całej wsi wszyscy o niej współczuli.
Sąsiadka, babcia Łucja, podawała jej domowe konfitury i ogórki, a Zuzanna pomagała jej w drobnych sprawach chodziła po sklep czy nosiła zakupy. Po ukończeniu dziewiątej klasy powiedziała matce:
Mamo, chcę iść na kurs fryzjerski w pobliskim mieście, ale potrzebuję pieniędzy na dojazd. Musiałabym codziennie jeździć autobusem tam i z powrotem.
Helena zgodziła się, bo rozumiała, iż szybka nauka zawodu odciągnie Zuzannę z ciężkiego losu. Krzysztof narzekał, iż wydaje się na nią ich pieniądze. Do miasta było jedynie dwanaście kilometrów, więc Zuzanna jeździła codziennie, oprócz weekendów.
Pewnego dnia zauważył ją chłopak z okolicy, Michał, student kolegium, który przyjeżdżał do wsi na weekendy i święta. Był wyższy i przystojny, starszy od Zuzanny. Choć Zuzanna była skromna i prosto ubrana, przyciągnął ją swoją pewnością.
W klubie nocnym Michał zaprosił ją do tańca, odprowadził do domu i już kilka nocy później spędzili razem noc. Zuzanna skończyła osiemnaście lat, a ich spotkania nie budziły sprzeciwu, dopóki Michał nie przyjechał do wioski. niedługo jednak zorientowała się, iż będzie matką.
Michał, co teraz? Będziemy mieli dziecko powiedziała.
Pogadam z rodzicami, weźmiemy się, masz już prawie osiemnaście odpowiedział. Zuzanna poczuła ulgę.
Nie chcemy nic słyszeć wtrąciła surowo matka Michała, a ojciec dodał: Musimy najpierw sprawdzić, czy to naprawdę twoje dziecko, bo może ktoś inny był przy tobie, gdy byłeś w kolegium.
Rodzice nalegali, a Michał odrzucił Zuzannę. Przez kilka miesięcy nie przyjeżdżał do wsi, a kiedy już się zjawił, przechodził obok jej domu, nie patrząc w jej stronę.
Latem Zuzanna urodziła syna, a położna Aneta przyjęła ją na telefoniczny pogotowie, po czym razem z dzieckiem przewieźli do szpitala. Ilya urodził się silnym, spokojnym chłopcem. Nikt nie pomógł Zuzannie w opiece, wszystko musiała robić sama. Michał choćby spojrzenia nie zrzucał, a jego matka rozprzestrzeniała w wiosce kłamliwe plotki.
Zuzanna musiała chodzić po sklepie z wózkiem, a w domu w ogródku Ilya siedział obok. Matka nie przyznawała się do wnuka. Wiejskie kobiety patrzyły na nią różnie jedni drwili, inni współczuli.
Kiedy Zuzanna stała w kolejce w sklepie z wózkiem, podeszła do niej miejscowa plotkarz, Weronika:
Zuzia, nie wiesz, iż Michał bierze ślub? Zaraz będą mieli wesele. Weźbyś dziecko w prezencie na tę ceremonię.
Zuzanna poczuła się niekomfortowo, wzięła syna z wózka i poszła dalej.
Weroniko, uspokój się usłyszała głos Anny, która podeszła i przytuliła Zuzannę. Posłuchaj mnie, Zuzanko. Ja też w twoim wieku urodziłam syna, a jego ojciec nas odrzucił. Spójrz, jak pięknie dorósł. I twój Ilya również tak wyrośnie. Wszystko będzie dobrze.
Dziękuję, ciociu Aniu, dziękuję szepnęła.
Tego dnia Michał naprawdę miał wesele w mieście i poślubił dziewczynę ze studiów. Zuzanna o tym nie wiedziała.
Czas mijał, Ilya dorastał, a opiekę przejęła babcia Łucja, wciąż gotowa pomagać. Zuzanna pracowała na poczcie, a w weekendy przychodziły do niej wiejskie kobiety na strzyżenie. W wiosce nie było salonu fryzjerskiego, więc Zuzanna robiła fryzury w domu, a latem przycinała włosy na podwórku, pobierając niewielkie opłaty, ale przynajmniej zarabiała.
Zuzanna stała się piękną kobietą. Pewnego dnia zauważył ją młodszy brat Michała, Kamil, który od razu się w niej zakochał. Pomimo jej początkowej niechęci, Kamil nie odpuszczał, spotykał się z nią przy pracy, a wioska nie przestawała plotkować:
Kamil podchodzi do Zuzanny, a ona nie wie, co zrobić To cała wioska o tym gada.
Zuzanna nie przywiązywała uwagi do plotek, ale powiedziała Kamilowi, iż wszyscy w wsi o nich słyszą.
Kamil, wszyscy nas znają odparła.
Kamil był wesoły, przyjazny, dobrze traktował Ilyę, kupował mu zabawki. Wszystko wydawało się w porządku, dopóki nie odkryła, iż ponownie jest w ciąży. Zastanawiała się, jak ma o tym powiedzieć Kamilowi, ale w końcu wyznała:
Kamilu, jestem w ciąży, będziemy mieli jeszcze jedno dziecko.
Kamil od razu się ucieszył.
Wspaniale, chodźmy do moich rodziców i wszystko ustalimy odpowiedział.
Nie, nie pójdę do twoich rodziców odparła Zuzanna. Wiesz, jak oni nie pozwolili nam kiedyś się pobrać To się nie zmieni.
Kamil po pracy chciał powiedzieć rodzicom, iż zamierza poślubić Zuzannę, ale matka wybuchła:
Co ty wyprawiasz? krzyknęła. Za chwilę się dowiesz, czy to naprawdę twoje dziecko. Kiedy umrę, wtedy dopiero się o nią zatroskasz. Dlaczego z takim chłopakiem się związałaś?
Ojciec Kamil również stanął po stronie żony.
jeżeli masz się ożenić z tą dziewczyną powiedział niecenzuralnie wyjedź z domu. Nie uznamy jej jako członków rodziny.
Kamil nie mógł sprzeciwić się rodzicom. Został zmuszony wyjechać do brata w mieście i nie wrócił. Zuzanna długo płakała, rozmawiała z babcią Łucją.
Co mam zrobić, babciu? Nie mogę się pozbyć tego dziecka, a dlaczego zakochałam się w innym bracie, wiedząc, iż rodzice go nie zaakceptują? błagała.
Nic nie martw się, Zuzanko głaskała ją Łucja. Pomogę ci, mam siedemdziesiąt osiem lat, jeszcze się przydałam. Przy tobie i twoich dzieciach czuję się lepiej, bo jestem potrzebna. Samotnie żyję od lat
Macierzyństwo stało się dla Zuzanny ratunkiem. Urodziła kolejnego syna, Nikodema, a babcia Łucja wspierała ją od rana do nocy. Zuzanna nie pozostawała w tyle. Tak żyły: Zuzanna, dwa chłopcy i staruszka Łucja.
Zuzanna całkowicie poświęciła się macierzyństwu, kochała synów bez względu na bezsenne noce, łzy i niepokoje.
Łucjo, po co mi takie życie? pytała czasem babcię. Dlaczego miłość przynosi tylko rozczarowania?
Dlaczego rozczarowanie? odpowiadała Łucja. To szczęście, iż los dał ci dwóch wspaniałych synów, będą cią opoką i dumą. Dzieci to skarb i radość.
Minęły lata, dzieci rosły. Pewnego dnia do wioski przyjechał Andrzej, technik przyjeżdżający w ramach zlecenia, by naprawić maszyny w gospodarstwie. Zauważył Zuzannę i od razu poczuł, iż chce ją mieć.
Zuzanno, nie przychodzę tu bez powodu powiedział kiedy w końcu ją zatrzymał. Chcę cię prosić o rękę i serce.
Andrzeju, nie mogę, mam dwóch synów, żyję dla nich odparła.
Kocham dzieci, choć własnych nie mam. Może tak nie udało mi się w życiu, ale obiecuję kochać twoich chłopców tak, jak ciebie. Uwierz mi, proszę błagał.
Zuzanna uwierzyła i wyjechała z Andrzejem do miasta. Z czasem pomógł jej otworzyć salon fryzjerski, a potem własny zakład kosmetyczny. Życie stało się spokojniejsze, a Andrzej przyjął Ilyę i Nikodema jak własnych synów. Młodszy nazwał go tatusiowieczkiem.
Zuzanna rozkwitła, stała się piękną kobietą, zarobiła pieniądze, kupiła samochód. Najstarszy syn Ilya wziął ślub poślubił piękną dziewczynę, którą Zuzanna od razu polubiła.
Życzę wam szczęścia, kochani mówiła z uśmiechem Zuzanna do młodej pary. Niech wam wszystko się układa.
Od czasu do czasu przyjeżdżali do wsi z Andrzejem, by odwiedzić grób babci Łucji. Z matką Zuzanna nigdy nie odbudowała kontaktu matka wymazała ją ze swojego życia.








