Niezależnie od tego, jak bardzo prosiłem moją teściową o unikanie późnych wizyt, nie słuchała moich …

twojacena.pl 2 godzin temu

Ewal, choć proszę teściową, by nie przychodziła tak późno, nie słuchała mnie. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Bogna Nowak uważa, iż ma prawo wchodzić nieplanowanie do naszego mieszkania w Warszawie. Nasz synek ma rok. Starałam się wprowadzić go w stałą rutynę. Gdy nie zasypia na czas, czyli około godziny 20:00, lepiej nie wkładać go do łóżka wtedy czekają dwie godziny piekielnych zmagań.

Rozmowy z teściową nie przynoszą efektu. Ilekroć proszę ją, by nie przychodziła po zmierzchu, nie słucha. Nie rozumie, iż nie jest to dobre dla jej jednorocznego wnuka.

Pracuję do późna tłumaczy. Zatrzymuje się na pół godziny, bawi się z dzieckiem, wywołuje uśmiech, potem wyprowadza je na łóżko, a ja muszę spędzić resztę nocy, by je uśpić. Wieczorem maluch się niepokoi i płacze.

Co zrobić?

Dziś zaczęliśmy kłaść dziecko do łóżka, przygotowaliśmy film, który mieliśmy obejrzeć. Nagle zadzwonił dzwonek. Mój mąż otworzył drzwi stała tam jego matka.

Czułam gniew. Był to trudny moment, bo nasz mały właśnie zaczął ząbkować i był niespokojny. Każdą chwilę ciszy ceniliśmy. Próbowałam się uspokoić. Trzeba zachować spokój to przecież matka mojego męża.

Udawałam ból, przyłożyłam rękę do policzka i krzyknęłam:
Przychodzisz w nieodpowiednim momencie! Boli mnie ząb nie wytrzymam. Nie chcę iść sama do dentysty. Pozostańcie z dzieckiem jeszcze chwilę, a my zaraz wrócimy.

Mąż nic nie rozumiał. gwałtownie się ubrał i wyszliśmy z domu.

Co to za spektakl? zapytał mąż.
Przynajmniej będziemy mogli gdzieś zostawać sami. I nie zapomnij wyłączyć telefonu! odpowiedziałam.

Po północy wróciliśmy do mieszkania. Bogna musiała pojechać taksówką, kosztując kilkadziesiąt złotych. Dziecko leżało w małym łóżeczku, wokół leżały brudne pieluchy, ubrania, zabawki, smoczki jedno artystyczne niełaskotne zamieszanie. Teściowa wyglądała na wyczerpaną, makijaż rozmazany, spódnica poplamiona od dziecięcych odchodów. Od tego czasu przychodzi rzadziej i nie tak późno.

Szanując granice i potrzeby najbliższych, tworzymy w rodzinie spokój i wzajemny szacunek.

Idź do oryginalnego materiału