Spadek po byłym mężu albo niespodzianka od teściowej
Jako prezent od męża, który miał problem z alkoholem, otrzymałem opiekę nad jego matką. Mimo iż z Dorotą byliśmy po rozwodzie już dekadę, los postanowił, iż i tak będę musiał się nią zająć. Nasze drogi rozeszły się nie tylko z powodu jego uzależnienia, ale również dlatego, iż potrafił być wobec mnie agresywny nie raz podnosił na mnie rękę.
Od lat nie mieliśmy żadnych kontaktów. Nasz wspólny syn, Tomasz, dawno się ożenił i zamieszkał w innym mieście wyjechał do Poznania i tam założył rodzinę. Z ojcem nie utrzymywał relacji, nie chciał choćby słyszeć o kimś, kto nie potrafił przezwyciężyć własnych słabości i był dla niego adekwatnie obcym człowiekiem.
Pewnej niedzieli zadzwonił do mnie telefon. Informacja była wyjątkowo trudna poprzedni mąż zmarł. Nikogo nie było, kto zająłby się pogrzebem, więc musiałem wraz z Tomkiem wszystkim się zająć. Urządziliśmy godny pochówek, choć wspomnień nie było wiele i wszystkie były raczej gorzkie.
Pozostawała jeszcze jego matka moja była teściowa, pani Janina, kobieta chora i leciwa. Co z nią począć? Gdyby chociaż była miłą starszą panią, ale nie zawsze była problematyczna i lubiła uprzykrzyć życie wszystkim wokół, zwłaszcza mnie.
Mieszkała samotnie w drewnianym domu na obrzeżach Wągrowca. Po pogrzebie Tomek wrócił do siebie przecież też ma rodzinę, swoje obowiązki i dzieci. Opieka nad zrzędliwą staruszką przypadła mnie.
Nie miałem serca jej zostawiać. Kilka razy w tygodniu zaglądałem do niej, przywoziłem zakupy (na które zawsze miała jakieś uwagi, choć zjadała wszystko co do okruszka), dbałem o drewno do pieca, bo zima w wielkopolskim potrafi dać w kość. Było ciężko, samemu się nie przelewało, ale czułem, iż nie powinienem jej zostawić samej. Nie byłbym w stanie spojrzeć sobie w oczy, gdybym porzucił bezradną osobę na pastwę losu.
I tak minęły trzy miesiące. Pani Janina odeszła spokojnie w swoim domu. Okazało się jednak, iż zostawiła testament cały dom oraz sporą sumę pieniędzy odłożonych przez lata (ponad 80 tysięcy złotych) przekazała właśnie mnie. Cóż, w życiu bywa różnie czasem los potrafi odwdzięczyć się niespodziewanie za codzienną, niełatwą pomoc. Oto cała wdzięczność ludzka, zamknięta w starym domu i kilku banknotach.







