ZASADNE ŚLUBY
Oskar Kowalski oświadczył się z Jadwigą celowo żeby розодзірти Марію. Він chciał udowodnić, iż po jej zdradzie nie będzie już cierpiał. Z Martą spędzili razem prawie dwa lata. Kochał ją na zabój, był gotów podnieść niebo i dopasować całe życie do jej marzeń. Wydawało mu się, iż sprawa zmierza ku weselu, ale jej ciągłe uniki rozmów o małżeństwie drażniły go coraz bardziej.
Po co nam ślub teraz? Nie skończyłam jeszcze studiów, a ty w firmie masz nic ani ryby, ani mięsa. Nie masz ani porządnego samochodu, ani własnego mieszkania. I szczerze mówiąc, nie chcę mieszkać z twoją siostrą w jednej kuchni. Gdyby nie sprzedaż tego domu, żyli byśmy spokojnie i nie znali problemów taką odpowiedź często słyszał od Marty.
Oskarowi było przykro, ale przyznał, iż w słowach dziewczyny tkwiła prawda. On i siostra Ola zamieszkiwali w rodzinnym mieszkaniu w Warszawie, biznes dopiero zaczynał nabierać tempa, a on sam był jeszcze studentem ostatniego roku. Musiał wziąć sprawy w swoje ręce, nie czekając na dyplom. Dom sprzedali za zgodą Oli, bo trzeba było uratować sytuację rodziców. Po pół roku narosło sporo długów, a oboje wciąż się uczyli. Sprzedaż pozwoliła spłacić wszystkie zobowiązania, uzupełnić zapasy w sklepie i zostawić trochę pieniędzy na czarną godzinę.
Maria uważała, iż trzeba żyć tu i teraz, a nie czekać na wyimaginowane jutro. W jej ocenie, gdy wszystkie troski spoczywają na barkach rodziców, wydawało się to proste. Oskar nagle stał się dorosły zobowiązania wobec siostry, firma, codzienne obowiązki. Wierzył, iż wszystko się ułoży dom, samochód, ogród.
Nic nie zwiastowało kłopotów. Umówili się na kino, a Marta poprosiła, by nie podjeżdżała sama przyjedzie. Oskar czekał na przystanku, gdy nagle zobaczył, iż podjeżdża drogim autem. Wysiadła, podała mu jakąś książkę i rzekła:
Przepraszam, nie możemy już być razem. Wyjść zamierzam za bogacza.
Oskar zamarł. Co mogło się zmienić w te kilka dni jego nieobecności? Gdy wrócił do domu, Ola odczytała z jego twarzy:
Już wiesz?
Skinął głową.
Ona wyjdzie za bogacza. Prosiła mnie, żebym była świadkiem odmówiłam. To zdrajczyni! Kręci się za twoimi plecami
Ola objęła go, głaszcząc po głowie:
Spokojnie. Niech ma szczęście. My będziemy mieć jeszcze lepsze.
Potem zamknął się w pokoju na całą dobę. Ola namawiała go, by wyszedł:
No, chociaż pojedz. Zrobiłam naleśniki
Do wieczora wyszedł z ognistymi oczami:
Zbieraj się.
Dokąd? Co wymyślasz?
Pobiorę się z pierwszą, co się zgodzi odpowiedział chłodno Oskar.
Nie można! To nie tylko twoje życie próbowała go powstrzymać siostra.
Nie pójdziesz pójdę sam odparł.
W parku przechadzało się mnóstwo ludzi. Jedna dziewczyna kręciła palcem przy skroni, druga uciekła przerażona. Trzecia, spojrzawszy mu w oczy, powiedziała tak.
Jak się nazywasz, piękna?
Zuzanna.
Zaręczyny trzeba uczcić! i poprowadził Zuzannę i Olę do kawiarni.
Wokół ich stołu zapadła niezręczna cisza. Ola nie wiedziała, co powiedzieć. Oskar miał w głowie myśli o zemście. Już postanowił: wszystko zrobić, by jego ślub odbył się dwudziestego piątego.
Pewnie jest poważny powód, dla którego proponujesz zaręczyny nieznajomej przerwała Zuzanna. jeżeli to spontaniczna decyzja, nie będę obrażona i odejdę.
Nie. Dałaś już słowo. Jutro składamy wniosek i jedziemy poznawać twoich rodziców.
Oskar mrugnął:
Na początek, dajmy sobie ty.
Miesiąc przed ślubem spotykali się codziennie, rozmawiali, poznawali się.
Możesz powiedzieć, dlaczego tak? zapytała Zuzanna kiedyś.
Każdy ma w szafie swoje szkielety ociągnął się Oskar.
Ważne, by nie przeszkadzały w życiu.
A ty, po co się zgodziłaś?
Wyobraziłam sobie królewnę, którą królewski książę po pierwszym spotkaniu wydaje za żonę. W bajkach zawsze dobrze się kończy: Mieszkali długo i szczęśliwie. No i chciałam to przetestować.
W rzeczywistości nie było tak prosto. Wielka miłość zostawiła po sobie rozbite serce i niewielkie straty w oszczędnościach. Nauczyła jednak rozpoznawać ludzi. Zalotników, które krążyły w stadach, Zuzanna odrzucała od pierwszego spojrzenia. Nie szukała jednego, ale dobrze wiedziała, iż potrzebuje mądrego, samodzielnego mężczyzny, zdolnego do czynów. W Oskarze widziała determinację i poważne podejście do spraw. Gdyby miał siostrę zamiast przyjaciół, Zuzanna przeszła by obok, nie zatrzymując się.
Więc kim jesteś, królewno? zapytał Oskar, patrząc na nią zamyślony. Czy nieśmiała, piękna Królewna Żaba?
Polub mnie, a się dowiesz uśmiechnęła się.
Jednak pocałunków i niczego więcej nie było.
Oskar sam zajmował się przygotowaniami. Zuzanna miała wybierać spośród tego, co on proponował. choćby suknię i welon kupował własnoręcznie.
Będziesz najpiękniejsza powtarzał.
W Urzędzie Stanu Cywilnego, czekając na uroczystą rejestrację, niespodziewanie zderzyli się z Martą i jej narzeczonym. Oskar wymusił uśmiech:
Pozwól, iż cię przywitam pocałował byłą w policzek. Bądź szczęśliwa z portfelem w ręku!
Nie rób z tego cyrku nerwowo odparła Marta.
Ona oceniła wybrankę Oskara postawna, atrakcyjna, nie tylko ładna, ale i efektowna. Trzymała się z godnością, niczym królowa. Marta przegrywała pod każdym względem. Zazdrość kręciła w niej serce. Nie czuła radości. Nie mogła przestać myśleć, iż popełniła błąd i nie dostanie tego, na co liczyła.
Oskar odwrócił się do Zuzanny:
Wszystko w porządku powiedział wymuszonym tonem.
Jeszcze nie jest za późno, żeby się cofnąć szepnęła.
Nie. Gram do końca.
I już w sali rejestracji, patrząc w smutne oczy teraz już żony, Oskar zrozumiał, co zrobił.
Zrobię cię szczęśliwą wymówił to, wierząc w własne słowa.
Zaczęły się rodzinne codzienności. Ola i Zuzanna gwałtownie znalazły wspólny język, pięknie się dogadywały, uzupełniając się nawzajem. Impulsywna Ola nauczyła się panować nad emocjami, a Zuzanna sprawnie ogarnęła dom i dyskretnie zarządzała wszystkim.
Jako zdolna ekonomistka i specjalistka od księgowości oraz podatków, Zuzanna wprowadziła porządek w finansach. Po pół roku otworzyli drugi sklep, a potem zorganizowali ekipę majsterkowiczów zaczęli nie tylko handlować materiałami budowlanymi, ale też remontować. Zyski rosły wielokrotnie.
Okazała się prawdziwą Królewną Mądrą potrafiła przedstawić swoje pomysły tak, iż Oskar przyjmował je za własne. Wydawało się, iż życie to bajka, ale Oskarowi brakowało tego zawrotnego uczucia, które miał z Martą. Wszystko było teraz uporządkowane, przewidywalne, spokojne. Rutyna myśli, wciąga jak wir, którego nie lubię.
Dzięki staraniom Zuzanny firma weszła na wyższy poziom zaczęli budować domy pod klucz. Pierwszy dom wzniesli dla siebie.
Im lepiej szło, tym częściej Oskar wspominał Martę: Mogłabym się trochę poczekać. Zobaczyłaby, jakim autem teraz jeżdżę. A dom to nie domek, a pałac! chwalił się. Coraz częściej myślał: A co by było, gdyby.
Zuzanna zauważyła, jak męczy się mąż. Pragnęła być kochaną, ale serca zwłaszcza obcego nie da się wymusić. Nie wszystkie bajki mają szczęśliwe zakończenie myślała gorzko, ale nie traciła nadziei imię zobowiązywało.
Ola również obserwowała brata.
Stracisz więcej, niż znajdziesz powiedziała, łapiąc go przy profilu Marty w mediach społecznościowych.
Nie wtrącaj się! odparł Oskar.
Ola mrugnęła ciemnym spojrzeniem:
Głupcze, Zuzanna cię kocha naprawdę, a ty bawisz się w gry!
Tylko tego mi brakowało żeby dziecko mi wskazywało drogę drążył Oskar. Coraz mocniej ciągnęło go do Marty. I napisał do niej.
Marta narzekała, iż jej życie prywatne nie układa się. Mąż wyrzucił ją bez grosza. Nie dokończyła studiów, nie ma stałej pracy, nie wróciła do rodziców, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu w centrum Łodzi.
Kilka dni Oskar wahał się: Jechać? Czy nie warto? Ale okoliczności zmusiły go, by został w domu na kilka dni Zuzanna pojechała do chorej babci na wieś.
Wziął odwagę, umówił się na spotkanie. Leciał do jej miasta, nie zwracając uwagi na znaki. Serce waliło, wyobrażał sobie, co powie, dokąd pójdą razem.
Rzeczywistość okazała się brutalna
Jakiś przystojniak rzuciła mu Marta, łapiąc się za szyję.
Zapach nieumytego ciała uderzył w nos. Oskar zlekceważył ją:
Ludzie patrzą.
A mnie to nie obchodzi! zaśmiała się.
Krótka spódnica, tania szminka, perfumy wątpliwej jakości Ta wulgarna kobieta stała wprost przed Zuzanną: Aż tak wyglądała od zawsze. Jak tego nie zauważyłem? dręczył się, patrząc, jak była onieśmielona piwem.
Daj mi hajsu, oddam Marta podrapała usta.
Oskar nie wiedział, jak się jej pozbyć.
Przepraszam, mam sprawy wstał od stołu.
Spotkamy się jeszcze?
Nie sądzę Oskar wezwał kelnera. Rachunek, proszę.
Chcę jeszcze siedzieć wpadła Marta.
Niech dziewczyna odpocznie w granicach tej sumy w szufladzie kelnera znalazła się spora banknot.
Chłopak skinął zrozumieniem.
Do domu pędził na granicy dozwolonej prędkości.
No tak, głupcze gderał siebie Oskar. Ola miała rację! Po co to wszystko zaczynałem? A może nie na darmo pojechałem.
Nigdy nie nazwałem żony Zuzanną. Nie mam nikogo bliższego i droższego przerwał, uświadamiając sobie to. Pięć minut siedział, przewijając w głowie lata od ślubu.
Oskar widział przed sobą twarz żony, jej niebieskie oczy z lekko zamglonym spojrzeniem, przypominał sobie, jak Zuzanna się uśmiecha, gdy go widzi, jak delikatnie przetarza mu włosy długimi, zadbanymi palcami.
Obiecałem ją uszczęśliwić spojrzał, przypominając, gdzie się zatrzymał, włączył auto i po dwudziestu kilometrach wjechał na wiejską drogę.
Tydzień to za długo. Nie mogłem przeżyć bez ciebie choćby dwóch dni powiedział, gdy Zuzanna wybiegła mu naprzeciw z domu babci.
To już szaleństwo uśmiechnęła się przez łzy.
Zuzanno, kochana moja szepnął Oskar w ucho żonie, a im obojgu kręciło się w głowie od szczęścia.














