Nierówne Królestwo / DekaosDondi

publixo.com 1 godzina temu




Król Lórk Przekręt Pierwszy, siedzi na błaźnie. Służy jako ryczka. Ma nie tęgą minę. Szczególnie ryczka. Nie dosyć, iż jej chude lico i kanciata reszta, musi dźwigać władczy zad z doczepionym królem, to na domiar złego, ma ścierpnięte trzy pomponiki na mycce. Jednakowoż mina władcy, też tęgą nie jest. A to z uwagi na to, iż przyszło mu dupnąć i siedzieć na czymś niewygodnym, popiskującym i wiercącym liche członki, na ile to możliwe.

Królewskie siedzisko – za obustronną zgodą króla – wyciągnięto spod tyłka, ale miejsce mebla zajął natychmiast wierny błazen i stąd ta cała sytuacja.

Tron sprzedano na licytacji, a uzyskane w ten sposób środki płatnicze: świnie, krowy, dziewice itp. wymieniono na dwie bliźniaczki, z uwagi na potencjalne bezpieczeństwo narodowe, królestwa. Jedna z nich ma podobno tajemną moc, a druga potrafi świecić przykładem. Z tej to przyczyny, podwieszona na metalowym, nierównym suficie, służy jako silnie świecący żyrandol, by wreszcie w królestwie, bardziej widno było.

Niestety, lepsza widoczność, ma też swoje wady. Zauważono wreszcie, całe połacie żołnierzy darmozjadów, którzy wyglądają na martwych i ani im w głowach, bronić królestwa. W tym miejscu, warto by zadać pytanie: przed czym? choćby król i błazen, tego nie wiedzą, a co dopiero ciemny lud, chociaż od jakiegoś czasu, trochę bardziej oświecony.

Może właśnie dlatego, zaczyna krążyć wśród poddanych przepowiednia, o swego rodzaju apokalipsie, z najmniej oczekiwanej strony. Lud dostrzega to, co może mieć najważniejsze znaczenie, a czego nie zajarzył król, zajęty ugniataniem błazna i nie dostrzegł błazen, podtrzymujący króla. Dostrzeżono też dziwny, wygląd królestwa. Jakby nierówno miano pod sufitem oraz z innych stron.

A co wreszcie do ludu dociera najbardziej? Ano dociera, wyfrunięcie przez Wielki Otwór żołnierzy, nagle bardzo ożywionych, którym wyrosły metalowe skrzydła, a choćby całe ciała, z metalu już teraz są. Brzdękające klekotanie pod sklepieniem, jest wprost nie do wytrzymania. Mniej odporni, muszą choćby krasnoludkami, uszy zatykać.

Spod swego tyłka, król słyszy przytłumiony głosik:

– Najczcigodniejszy z czcigodnych, słyszysz ten cholerny hałas?
– Co tam brzęczysz błaźnie. Coś słabo słyszę.
– Wyjmij krasnoludki z uszu, stara tłusta pierdoło!
– Wyjąłem. Powtórz.
– Słyszysz ten cholerny hałas? I widzisz, iż mniej widzisz.
– Nie dziwnego błaźnie. Wielki Otwór jest właśnie zatykany

Sytuacja jest coraz bardziej niepokojąca. Lud przewracany w miażdżących odgłosach, wielką powycinaną ścianą, nie ma szans na przeżycie, razem z krasnoludkami w uszach, zmieszanych teraz, z bębenkami i ślimakami. Można też dostrzec, pośród czerwieni i wszelkich szczątków, ciała całkowicie zmielone. Do wielu już nielicznie żyjących, dociera w narastającym mroku, nazwa własna króla. Tym bardziej, iż druga bliźniaczka, robiąca za żyrandol, zgasła na wieki.

Niestety. adekwatności pierwszej z bliźniaczek, znalazły ujście, po ciemniej stronie mocy. Sprawiły, iż cała armia, opuściła królestwo. Ukształtowała ze swoich metalowych ciał, kształt apokaliptyczny powróciła do ziemi ojców, by zatkać Wielki Otwór i zrobić przekręt, jako destrukcyjna, niszcząca siła.



Zakończenie alternatywne



– Chyba widzisz, iż płaczę.
– Tak, dziecko. Widzę. A powiesz mamusi, dlaczego?
– Zgubiłam go. Teraz się martwię, iż ktoś znajdzie i będzie chciał otworzyć, moją ulubioną szafkę.
– O ten chodzi?
– Ojej. Tak.
– Zaraz włożę gdzie trzeba, przekręcę i przestaniesz być smutną, iż ktoś inny otworzył. Bo chyba mamusi pozwolisz, pysiu ty mój.
– Mamo! Nie!
– Dziecko kochane. A to co? Dlaczego do wewnątrz, włożyłaś resztki czerwonej szminki?

Idź do oryginalnego materiału