Niepruszewo

kulturaupodstaw.pl 4 dni temu
Zdjęcie: fot. Magdalena Adamczewska


Nieczęsto zdarza się również, by po kilku stuleciach można było udowodnić skrybie przepisującemu dokumenty, iż się pomylił, a stało się tak na pewno. Być może słabł mu już wzrok, może płomień świecy zamigotał i zamiast trójki zobaczył ósemkę. Tak czy inaczej, błędna data została i była powtarzana przez kolejne stulecia.

Tymczasem niemal pięćset lat później udało się tę pomyłkę sprostować. Kościół św. Wawrzyńca w Niepruszewie jest o równe pół wieku starszy, powstał w 1530 roku. Oznacza to, iż już niedługo będzie obchodził swoje pięćsetne urodziny.

Mamy na to bardzo mocne dowody, których dostarczyły jednoznaczne badania dendrochronologiczne.

Dendrochronologia ma nieco ponad sto lat. Jej twórcą był amerykański astronom Andrew Ellicott Douglass, który na początku XX wieku badał zależności między aktywnością Słońca, klimatem a przyrostem drzew. Zauważył, iż charakterystyczne układy słojów można ze sobą porównywać, a dzięki temu określać wiek drewna. Metoda ta nie przydała się do praktycznego badania aktywności Słońca, ale niedługo okazało się, iż dzięki niej można datować wiek drewna pochodzącego z dawnych budowli. I to niezwykle precyzyjnie, z dokładnością do jednego roku.

Każdy pień ma słoje, które przyrastają co roku, tworząc kolejne pierścienie. Zauważono, iż słoje tego samego gatunku drewna, rosnącego na tym samym terenie mają podobny rysunek, niczym kod kreskowy. Ich grubość i wygląd zależą od pogody. W przybliżeniu ciepłe i mokre lata dają szerokie słoje, a suche i zimne wąskie.

Pobrane próbki starych drzew porównuje się z drewnem historycznym, na przykład ze starych belek stropowych, szuka się układu szerokich i wąskich słojów, następnie powstaje skala, a z niej jedna ciągła linia czasu. Określa się w ten sposób rok, a choćby sezon, w którym drzewo zostało ścięte. Dzięki tej metodzie ustalono dokładnie wiek osady w Biskupinie, określając go na 2700 lat – kończyła się wtedy epoka brązu.

fot. Magdalena Adamczewska

W Polsce najstarszą linię czasu ma dąb i sosna. Profesor Marek Krąpiec z Akademii Górniczo-Hutniczej stworzył dla dębu w Wielkopolsce specjalną skalę, sięgającą do dwóch tysięcy lat wstecz. Tysiącletnią skalę ma sosna.

I właśnie ta metoda pozwoliła po blisko pięciuset latach skorygować datę powstania Kościoła św. Wawrzyńca w Niepruszewie.

O tym odkryciu rozmawiam z jego autorem, konserwatorem zabytków architektury Jerzym Borwińskim.

JJ: Dotychczas przyjmowano, iż Kościół św. Wawrzyńca powstał z fundacji Łukasza III Górki w 1580 roku. Już wcześniej pojawiały się jednak wątpliwości dotyczące tej daty. Wojewoda, choć był dziedzicem tych ziem, zmarł w 1573 roku, a na dodatek był luteraninem. Czy przystępując do badań więźby dachowej kościoła, spodziewał się pan, iż uda się znaleźć tak zaskakującą, a zarazem jednoznaczną odpowiedź?

JB: Spodziewałem się jednoznacznej odpowiedzi, gdyż metoda dendrochronologiczna daje precyzyjne dane. Nie byłem natomiast pewien, o ile czasu cofniemy datowanie.

JJ: Ile budowli w Wielkopolsce zostało dotąd przebadanych dendrochronologicznie? Czy często zdarza się, iż dzięki takim badaniom można z taką precyzją „postarzyć” budowlę o niemal pół wieku?

JB: Osobiście pobrałem próbki z około 50 budowli, do tego trzeba dodać kilkanaście obiektów rozpoznanych przez innych badaczy. W mniej więcej połowie badań udaje się „postarzyć” budowlę, reszta to wyniki potwierdzające datowanie źródłowe oraz „odmładzające”. Do naszych czasów zachowało się w Wielkopolsce kilka dawnych więźb.

JJ: Jak i skąd pobiera się próbki drewna do badań dendrochronologicznych? Ile próbek trzeba pobrać, żeby mieć pewność wyniku?

JB: Próbki pobiera się specjalistycznym wiertłem z pustą w środku głowicą i z belki uzyskuje się wydrążony kołek. Istotne jest wybranie miejsca, z którego bierze się próbkę, tak aby nie utracić słojów podkorowych, które określają datę ścinki drzewa. Żeby mieć pewność wyniku, zazwyczaj, jeżeli to umożliwia badany obiekt, korzysta się z kilkanastu próbek. Na niektórych więźbach drewno zachowuje żywicę, której zapach czujemy w trakcie wiercenia.

JJ: Gdzie zostały wysłane próbki pobrane z niepruszewskiego kościoła i kto je badał?

JB: Próbki pobrane w Niepruszewie zostały wysłane do Laboratorium Datowań Bezwzględnych w Krakowie, którym kieruje prof. M. Krąpiec. Współpracujemy z Profesorem od prawie 20 lat.

JJ: Sosna była na tym terenie jednym z najpopularniejszych materiałów konstrukcyjnych i właśnie drewno sosnowe jest dziś najlepiej przebadane. Można powiedzieć, iż kolejne słoje tworzą coś w rodzaju kodu kreskowego, w którym zapisane są poszczególne lata. Jak daleko w przeszłość potrafimy dziś sięgnąć dzięki takim badaniom?

JB: Dla Wielkopolski dane dotyczące sosny sięgają do XIV wieku, a dla dębu jeszcze dawniej. Na przykład udaje się datować zabytki z X stulecia, takie jak lednickie mosty czy też belka progowa z poznańskiego Palatium.

JJ: Więźbę dachową ustawia się na końcowym etapie budowy, więc data ścięcia drzew pozwala dość dokładnie określić czas powstania całej budowli. Skąd jednak wiadomo, iż drewno nie leżakowało wcześniej przez kilka czy kilkanaście lat, czekając na wykorzystanie?

JB: W określaniu czasu powstania budowli pomocne są znaki ciesielskie, które są oznaczeniami montażowymi, ich spójny system świadczy o jednolitej genezie elementów. jeżeli forma poszczególnych znaków jest rozszczepiona przez spękania drewna, to oznacza, iż elementy były opracowywane i montowane jeszcze przed wysezonowaniem.

JJ: Przyznam, iż sądziłam, iż znaki ciesielskie widoczne na belkach to rodzaj podpisów pozostawionych przez cieśli. Tymczasem miały one zupełnie inne znaczenie i przeznaczenie. Postawienie takiej więźby dachowej dzisiaj wymagałoby wielu obliczeń i dziesiątek rysunków. Jak radzono sobie z tym pięćset lat temu?

JB: Ciesielstwo wówczas było elitarnym zawodem. Byli to fachowcy najwyższej klasy, opłacani często lepiej niż murarze. Z postawieniem więźby dachowej radzili sobie, pracując w dwóch etapach. Pierwszym było opracowanie i spasowanie drewna konstrukcyjnego na placu ciesielskim. Wszystkie elementy już wówczas musiały zostać dopasowane i ponumerowane, po czym wciągano je na górę budynku, gdzie łączono je na stałe. Proces ten odbywał się zwykle bez rysunków technicznych, a czasem wykonywano dość ogólne szkice.

JJ: Okazuje się, iż sosna jest niezwykle trwałym materiałem konstrukcyjnym. Belki więźby w Niepruszewie przetrwały już niemal pięćset lat. W jakim są dziś stanie i, jeżeli będą odpowiednio chronione, jak długo mogą jeszcze służyć?

JB: Drewno sosnowe, jeżeli jest dobrze chronione przed skokami na przemian zawilgocenia i wysychania, okazuje się bardzo trwałe. Pół tysiąca lat to nie rekord. Zachowały się obiekty liczące 800 i 900 lat, dlatego nie możemy wykluczyć, iż więźby w Niepruszewie mogą trwać jeszcze kolejne stulecia.

Idź do oryginalnego materiału