Spadek po byłym mężu albo niespodzianka od teściowej.
Jako prezent po rozstaniu Zdzisław zostawił mi pod opieką swoją matkę. Nasze małżeństwo zakończyło się dziesięć lat temu nie tylko ze względu na jego pijaństwo, ale również na przemoc, jaką wobec mnie stosował. Od tamtego czasu kompletnie zerwaliśmy kontakt. Nasz wspólny syn, Krzysiek, dawno już się ożenił i przeprowadził do Wrocławia. Nie utrzymywał relacji z ojcem trudno się dziwić, kto chciałby mieć za wzór ojca alkoholika? Zdzisław dla syna był zupełnie obcy.
W jedno z niedzielnych przedpołudni zadzwonił telefon okazało się, iż mój były mąż zmarł. Nie było nikogo, kto mógłby zająć się pogrzebem, więc razem z Krzyśkiem wszystkim się zajęliśmy i przygotowaliśmy godny pochówek.
Pozostała jednak schorowana, stara teściowa. Co z nią zrobić? Byłoby łatwiej, gdyby była spokojna, ale ona podobnie jak dawniej potrafiła tylko utrudniać życie. Przez całe lata naszej znajomości była dla mnie raczej utrapieniem.
Mieszkała na uboczu, w małym domu pod Opolem. Po pogrzebie Krzysiek wrócił do siebie ma własną rodzinę, dzieci. Opieka nad zrzędliwą staruszką przypadła więc mnie.
Nie mogłem jej zostawić samej, więc odwiedzałem ją kilka razy w tygodniu. Zawoziłem zakupy, choć zawsze kręciła nosem i narzekała a jednak ze smakiem wszystko zjadała. Pomagałem przy porąbaniu drewna na opał, choć lekko mi nie było. Czułem jednak, iż nie można w takiej sytuacji zostawić słabej osoby bez pomocy.
Tak minęły trzy miesiące. W końcu teściowa odeszła. Po jej śmierci okazało się, iż w testamencie cały swój dom i niemałe oszczędności ponad sto tysięcy złotych zapisała właśnie mnie. Ot, taka nagroda za opiekę i nieoczekiwana wdzięczność.











