Nieczynny most kolejowy w Warszawie

szaryburek.pl 2 miesięcy temu

Na pierwszy rzut oka to tylko stara, nieczynna konstrukcja kolejowa, ale dla mnie most na Białołęce jest czymś znacznie więcej, punktem odniesienia, fragmentem codziennej drogi i symbolem powolnego zanikania dawnej infrastruktury. To właśnie takie miejsca budzą we mnie największy sentyment, choć formalnie dawno przestały pełnić swoją pierwotną funkcję. Był na mojej codziennej trasie do pracy i z powrotem i właśnie dlatego stał się czymś więcej niż tylko opuszczonym obiektem.

To jeden z moich ulubionych nieczynnych mostów kolejowych w Warszawie. Kiedy jeszcze tam mieszkałem, przez kilka lat codziennie mijałem go, jadąc ścieżką rowerową do pracy i z powrotem. Z czasem stał się stałym punktem mojej trasy, czymś znajomym i swojskim, do czego człowiek zaczyna się przywiązywać, choćby nie zauważając kiedy.

Lubiłem go fotografować i właśnie w tym materiale chciałem przedstawić zdjęcia, jakie mi się udało mu wykonać. Często zatrzymywałem się obok, patrzyłem na niego i próbowałem wyobrazić sobie czasy, kiedy normalnie kursowały po nim pociągi, kiedy był częścią codziennego rytmu miasta. Nie jestem jakimś szczególnym fanem kolejnictwa, ale od zawsze pociągały mnie miejsca opuszczone, takie które straciły swoją pierwotną funkcję, ale przez cały czas istnieją, niosąc w sobie ślady dawnych historii. Ten most był jednym z nich i dodatkowo towarzyszył mi każdego dnia, dlatego mam do niego ogromny sentyment.

Jest to naprawdę interesujące miejsce na mapie warszawskiej Białołęki. Most kratownicowy powstał najprawdopodobniej w drugiej połowy lat 60. Przed laty docierały tędy transporty do fabryk na Żeraniu. Od lat jest wyłączony z eksploatacji, tory zniknęły już z obu jego stron, a sam obiekt sprawia wrażenie zapomnianego przez wszystkich. Mimo to wciąż robi duże wrażenie swoją formą i skalą. Warto zwrócić uwagę, iż ten most kolejowy, znajdujący się nad Kanałem Żerańskim, płynnie przechodzi w wiadukt nad ulicą Płochocińską. Razem tworzą sporą, rozciągniętą w przestrzeni budowlę, która kiedyś musiała być ważnym elementem infrastruktury tej części miasta.

Warto tu także przytoczyć jeden komentarz, który widnieje na Mapach Google przy opiniach o tym obiekcie. Ktoś napisał tam kilka zdań, które dobrze oddają klimat tego miejsca: „Pamiętam, jak zawsze przechodziłem przez ten most w niedziele, idąc na aukcję samochodową obok, gdy inny most pasażerski był zamknięty. Ciągle widywałem na nim pociągi i siadałem na jednej z podpór pod mostem, patrząc na pociąg jadący tuż nade mną. Ostatni raz widziałem pociąg, chyba w 2014 r. i to był pociąg PKP Cargo. Teraz linia jest opuszczona i trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek zostanie ponownie uruchomiona”. Takie opinie często trafiają w sedno bardziej niż oficjalne opisy, bo tworzą je zwykli ludzie, którzy mają własne wspomnienia z czasów, gdy to miejsce jeszcze normalnie funkcjonowało.

Obecnie miejsce jest to jest klimatyczne i bardzo fotogeniczne, ale też nie do końca bezpieczne. Wiele desek znajduje się w fatalnym stanie, na nawierzchni są dziury, a całość wyraźnie nie była od lat konserwowana. Trzeba zachować dużą ostrożność, bo nietrudno tu o kontuzję. Konstrukcja z czasem stała się popularnym miejscem dla urban explorerów, fotografów oraz spacerowiczów.

Ciekawostką jest też fakt, iż w 2018 r.”Gazeta Wyborcza” pisała, iż nikt nie chce się do tego obiektu przyznać, ani gmina, ani PKP. To tylko dodaje temu miejscu charakteru zapomnianej infrastruktury, która formalnie istnieje, ale jakby poza systemem.

Chciałbym w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierają za pośrednictwem Wirtualnej kawki. Dzięki Wam i waszym drobnym wpłatom, powstają takie fotorelacje! Od kilkunastu lat staram się odwiedzać i fotografować miejsca mniej znane i opuszczone. o ile ktoś chciałby dołożyć cegiełkę do moich podróży i wesprzeć mnie w tym co robię, zapraszam do postawienia mi >Wirtualnej Kawki<. Wszystkie zebrane kwoty przeznaczam na paliwo, dzięki temu mam możliwość realizowania swoich dalszych podróży.

Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, iż stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, iż to zrobię, ale doszedłem do wniosku, iż stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, iż będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś interesujące miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.

Idź do oryginalnego materiału