Nie żyje 4-letnia dziewczynka. Są nowe informacje po zdarzeniu w Ustce

zycie.news 2 godzin temu
Zdjęcie: Policja/Pixabay


Serwis „Super Express” informuje o nowych wstrząsających ustaleniach dotyczących rodzinnej tragedii, która wstrząsnęła Ustką. W poniedziałek wieczorem mężczyzna zaatakował nożem członków swojej rodziny w mieszkaniu przy ulicy Bałtyckiej – w wyniku ataku zginęła 4-letnia dziewczynka, a kilka innych osób trafiło do szpitala. Sprawcą ataku jest 44-letni oficer SOP.

Wstrząsająca tragedia w Ustce

Do rodzinnej tragedii doszło w poniedziałek, 26 stycznia, w jednym z mieszkań przy ulicy Bałtyckiej w Ustce (woj. pomorskie). Sąsiedzi usłyszeli wcześniej krzyki i płacz dzieci, a później wezwali pomoc, gdy sytuacja zaczęła się gwałtownie pogarszać.

Policjanci przyjechali na miejsce około godziny 21:30, po zgłoszeniu o awanturze domowej. Jak poinformował podkomisarz Jakub Bagiński z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku, funkcjonariusze obezwładnili agresywnego 44‑latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie samego.

Pomimo długotrwałej akcji reanimacyjnej, życia 4‑letniej dziewczynki nie udało się uratować – dziecko zmarło na miejscu tragedii. Pozostali poszkodowani, w tym dwoje dzieci i dorośli członkowie rodziny, zostali przewiezieni do szpitali, a stan ich zdrowia jest na razie oceniany przez personel medyczny. Napastnikiem okazał się 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa.

Funkcjonariusz zostanie wydalony ze służby

Po brutalnym ataku funkcjonariusz SOP wszczął procedurę związaną z wydaleniem 44-latka ze służby. Jak wskazał rzecznik formacji płk. Bogusław Piórkowski, formalnie działania te zostaną podjęte po analizie materiałów, jakie na miejscu zbrodni zgromadziła policja i prokuratura.

Procedura najprawdopodobniej zostanie przeprowadzona w trybie dyscyplinarnym. SOP zapewnia, iż funkcjonariusz miał aktualne badania psychologiczne. „Gdyby nie miał tych badań, bo np. nie zdążyłby ich wykonać lub o nich zapomniał, musiałby zostać zawieszony w służbie. W tym przypadku tak się nie stało, mężczyzna był w służbie czynnej” - wytłumaczył Piórkowski, cytowany przez serwis Wirtualna Polska.

Idź do oryginalnego materiału