Nie wjedziesz na tę wyspę bez pozwolenia. W papierach widnieje tylko jeden mieszkaniec

gazeta.pl 2 godzin temu
Na Wyspach Kanaryjskich wciąż można znaleźć miejsce, gdzie lato zdaje się nie kończyć, a cisza ma większą wartość niż infrastruktura turystyczna. Ta niewielka wyspa, położona zaledwie kilka minut rejsu od Fuerteventury, pozostaje pod ścisłą ochroną. Każdego dnia może ją odwiedzić tylko ograniczona liczba osób.
Choć Wyspy Kanaryjskie należą do najczęściej wybieranych kierunków urlopowych w Europie, nie wszystkie ich zakątki uległy masowej turystyce. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest niewielka wyspa położona naprzeciwko Corralejo. Brak hoteli, ruchu samochodowego i głośnych atrakcji sprawił, iż zachowała naturalny charakter i stała się symbolem spokojnego wypoczynku blisko przyrody.

REKLAMA







Zobacz wideo Cud Podlasia wygląda jak wyspa na Pacyfiku



Isla de Lobos znajduje się tuż przy Fuerteventurze. Mimo bliskości kurortów sprawia wrażenie odciętej od świata
Leży zaledwie dwa kilometry od północnego wybrzeża Fuerteventury, jednak po dopłynięciu na miejsce znikają ostatnie ślady sąsiednich kurortów. Wyspa ma niewielką powierzchnię i administracyjnie należy do gminy La Oliva, ale nie posiada stałej zabudowy mieszkalnej. Brak hoteli i samochodów sprawia, iż krajobraz od lat pozostaje niemal niezmieniony. Turystów przyciągają turkusowe wody, jasny piasek oraz surowy, wulkaniczny teren. Spacer po wyspie pozwala dotrzeć do spokojnych zatok i skalistych fragmentów wybrzeża. To jedno z nielicznych miejsc na Kanarach, gdzie przyroda wciąż wyznacza rytm dnia.
Status parku naturalnego wprowadził ścisłe limity odwiedzin. Bez wcześniejszej rejestracji nie ma wstępu
Jak podaje serwis elconfidencial.com, została objęta ochroną jako park naturalny w 1982 roku, co na stałe zmieniło zasady jej udostępniania. Liczba odwiedzających została ograniczona do czterystu osób dziennie, a każda wizyta wymaga wcześniejszej rejestracji. Rozwiązanie to ma na celu ochronę lokalnego ekosystemu i ograniczenie presji turystycznej. Na wyspie występują endemiczne rośliny, liczne gatunki ptaków oraz wyjątkowo przejrzyste wody sprzyjające snorkelingowi. Najczęściej wybierane trasy prowadzą przez plażę La Concha, wulkaniczną La Calderę oraz latarnię Punta Martiño. Kontrola liczby turystów pozwala zachować dziki charakter miejsca choćby w szczycie sezonu.


Brak infrastruktury turystycznej jest zamierzony. Pobyt wymaga samodzielnego przygotowania
Na Isla de Lobos nie funkcjonują sklepy, hotele ani rozbudowane usługi turystyczne. Osoby planujące wizytę muszą zabrać zapas wody, jedzenie oraz ochronę przed słońcem, ponieważ naturalnego cienia jest niewiele. Całą wyspę można przejść pieszo w kilka godzin, co odpowiada maksymalnemu czasowi pobytu określonemu w pozwoleniu. Jednym z nielicznych śladów dawnej obecności człowieka jest El Puertito, niewielka osada przy dawnym nabrzeżu. W określonych porach działa tam niewielka restauracja serwująca ryby. Prosty charakter wyspy sprawia, iż wizyta przypomina bardziej kontakt z naturą niż klasyczny wypoczynek.
Rejs z Fuerteventury trwa kilkanaście minut. Łagodny klimat sprzyja wizytom przez cały rok
Jedyną drogą na Isla de Lobos jest krótki rejs z portu Corralejo, który trwa około piętnastu minut. Połączenia realizowane są przez promy i taksówki wodne. Dzięki stabilnemu klimatowi Wysp Kanaryjskich wyspa może być odwiedzana przez cały rok. Najkorzystniejsze warunki panują od wiosny do jesieni, gdy pogoda jest stabilna, a morze wyjątkowo przejrzyste. To najlepszy okres na piesze wędrówki i obserwowanie podwodnego świata. Stałe, łagodne temperatury sprawiają, iż Isla de Lobos bywa określana jako miejsce wiecznego lata.
Idź do oryginalnego materiału