Czasem cena za uzdrowienie to wcale nie pieniądze. Ta historia dzieje się w odciętej od świata górskiej wiosce na Podhalu, gdzie nie prowadzi żadna droga, tylko stara, kamienista ścieżka. To tutaj mieszka chłopak, o którym krążą opowieści. Mówią, iż potrafi postawić na nogi każdego ale cena za jego pomoc odstrasza choćby najbogatszych.
Scena 1: Propozycja, od której nie można odmówić
Przed progiem nędznej chałupy stoi nowoczesny wózek inwalidzki. W nim siedzi kobieta w garniturze wartym więcej niż cały ten dom. W dłoniach ściska gruby kopertę wypchaną banknotami pięćset-złotowymi. Z wściekłością i rozpaczą podaje ją chłopcu, który przesiaduje na schodkach.
**Weź to! Tu jest dwieście tysięcy złotych,** syczy. **Po prostu spraw, żebym znowu mogła chodzić.**
Scena 2: Inna waluta
Chłopak choćby nie patrzy na pieniądze. Spogląda ponad kobietą w kierunku podwórza, gdzie jego schorowana matka, zgięta pod ciężarem, dźwiga ogromny stos drewna. Chłopak łagodnie, ale stanowczo odsuwa kopertę.
**Mojego daru nie kupuje się papierem,** odpowiada spokojnie. **Zapłatą może być tylko twój trud.**
Scena 3: Duma i niemoc
Kobieta aż dusi się z oburzenia. Spogląda na swoje bezwładne nogi i drogi wózek.
**Oszalałeś? Przecież nic nie mogę zrobić!** wybucha. **Od trzech lat nie chodzę!**
Scena 4: Surowy warunek
Chłopak pochyla się do jej twarzy. Jego spojrzenie przenika ją na wylot widzi jej pychę, egoizm i to, jak dotąd wykorzystywała ludzi.
**Zacznij więc czołgać się, aż nauczysz się wstać,** szepcze powoli.
Scena 5: Początek drogi
Nagle chłopak pstryka palcami. W tej chwili kobieta krzyczy z przerażenia: jej z niedowierzaniem patrzą na nogę, która nagle sama z ogromną siłą uderza w koło wózka. Wózek przechyla się i wywraca. Bogaczka ląduje w błocie, upokorzona.
Finał historii
Kobieta leży w błocie, dusząc się łzami upokorzenia. Spodziewa się, iż chłopak poda jej rękę, ale on jedynie wskazuje polano drewna, które upadło matce.
**Chcesz chodzić? Pomóż mojej mamie wnieść drewno do środka,** urywa chłodno.
**Nie dam rady! To ponad moje siły!** płacze.
Ale za każdym razem, gdy chce się poddać, jej nogi ogarnia bolesny skurcz, zmuszając ją do ruchu. Nie ma wyjścia. Chwyta zimną ziemię i zaczyna się czołgać. Minuty stają się godzinami, pot i łzy spływają jej po twarzy, gdy wciąga nieszczęsne polano do chaty. Jedwabna kreacja zamienia się w strzępy, a wypielęgnowane dłonie zostają do krwi otarte.
Gdy ostatnie drewno leży już pod piecem i słońce chowa się za Tatrami, chłopak podchodzi do kobiety. Ta leży na podłodze, sapać z wyczerpania. W jej oczach nie ma już gniewu, tylko zmęczenie i coś na kształt satysfakcji.
**Wstań,** mówi cicho chłopak.
**Nie mam już sił** szepcze kobieta.
**Najtrudniejsze już za tobą. Zapomniałaś, kim jesteś. Przypomniałaś sobie, jak to jest pracować.**
Chłopak wyciąga do niej dłoń. Gdy się chwyta, cud! czuje, iż nogi ją niosą. Najpierw niepewnie, potem coraz pewniej prostuje się. Pierwszy raz od trzech lat stoi na własnych nogach.
Patrzy na porzuconą kopertę. Teraz te papierki wydają się nic nie warte.
**Twoje nogi posłuszne są tylko temu, kto zna wartość ziemi,** szepcze chłopak, wracając do domu. **Idź już. I nigdy więcej nie myśl, iż życie można kupić.**
Kobieta rusza powoli kamienistą ścieżką. Każdy kamień czuje pod stopami i po raz pierwszy w życiu czuje się naprawdę bogata.











