Ponad 10 procent produktów spożywczych, które kupujemy w sklepie najprawdopodobniej została sfałszowana i zawiera gorszej jakości składniki niż powinna.
Doktor Małgorzata Libuda, wojewódzki inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Kielcach tłumaczy, iż w wielu przypadkach konieczne są dokładne badania, aby udowodnić oszustwo. W przypadku ostatniego kwartału, czyli czerwca, lipca i sierpnia, aż w 14 procentach analizowanych przypadków stwierdzono nieprawidłowości.
– Jednym z najczęściej fałszowanych produktów jest oliwa z oliwek, ta extra virgin, czyli najwyższej jakości. Mówi się, iż ten proceder rozwija się w krajach południa Europy, które mają najsmaczniejsze oliwki – mówi.
Bardzo często fałszowane są również miody. Kiedyś polski miód mieszano z tym importowanym z Azji, albo Ameryki Południowej. Teraz najczęściej dodatkiem są syropy, czyli tak zwane inwerty.
Wiesław Sochacz prezes Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Pszczelarzy nie ukrywa, iż oszukany miód zdarza się coraz częściej.
– W inwertach, którymi karmi się pszczoły sacharoza została przetworzona w cukry proste, czyli glukozę i fruktozę. Te same składniki ma miód. No i są cwaniacy, oszuści, którzy do inwertu dodają sztucznych smaków i barwników, a później sprzedają to jako miód – tłumaczy.
Wiesław Sochacz dodaje, iż prawdziwy miód się krystalizuje. Problem w tym, iż większość nabywców chce miód płynny, więc część pszczelarzy swój produkt dekrystalizuje.
– A w tym przypadku trudniej rozpoznać, który miód jest dobry, a który to podróbka – wyjaśnia.
Na pewno wskaźnikiem jest cena.
– Słoik miodu 900 ml miodu nie może kosztować 20 zł. To choćby kosztów produkcji nie zwraca. jeżeli ktoś kupuje za tę cenę, to na pewno nie jest dobry miód – twierdzi Wiesław Sochacz.
Oszustom, którzy fałszują produkty spożywcze grozi kara, która waha się od 500 zł do choćby 10 procent wartości obrotu firmy za poprzedni rok.















