Nie tylko telewizor. Kontrole obejmują też laptopy i telefony

zycie.news 2 godzin temu

Brak kineskopu, brak płaskiego ekranu, brak anteny – sprawa wydaje się prosta. Rzeczywistość prawna okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, a najnowsze interpretacje przepisów mogą zaskoczyć choćby najbardziej ostrożnych użytkowników nowych technologii.

Abonament RTV – relikt czy wciąż realny obowiązek?

Abonament radiowo-telewizyjny od lat budzi emocje i kontrowersje. Oficjalnie jego celem jest finansowanie tzw. misji publicznej – programów informacyjnych, edukacyjnych i kulturalnych, które mają być dostępne dla wszystkich obywateli, niezależnie od popularności czy komercyjnej opłacalności.

W praktyce jednak system ten od dawna jest niewydolny. Zaledwie około 30 procent zobowiązanych faktycznie reguluje opłatę, co sprawia, iż ciężar utrzymania mediów publicznych spada na wąską grupę płatników. Przez lata państwo tolerowało ten stan rzeczy, unikając zdecydowanych działań egzekucyjnych.

Podwyżki już od nowego roku

To się właśnie zmienia. Od nadchodzącego roku wchodzą w życie nowe stawki abonamentu RTV. Za samo radio trzeba będzie zapłacić 9,50 zł miesięcznie, natomiast opłata za telewizor – lub radio i telewizor łącznie – wzrośnie do 30,50 zł miesięcznie.

Choć na pierwszy rzut oka kwoty te nie wydają się wysokie, w skali roku oznaczają już wydatek liczony w setkach złotych. A w przypadku zaległości – także odsetki i możliwość wszczęcia postępowania egzekucyjnego.

Smartfon jak telewizor? Przełomowy wyrok sądu

Największe poruszenie wywołało jednak stanowisko sądu administracyjnego, które znacząco rozszerza pojęcie „odbiornika”. Do niedawna panowało przekonanie, iż telefon, laptop czy tablet – mimo dostępu do transmisji online – nie spełniają definicji urządzenia objętego obowiązkiem abonamentowym.

Nowa linia orzecznicza wskazuje jednak, iż w dobie cyfryzacji kluczowa jest możliwość odbioru treści, a nie sam sposób ich dostarczania. jeżeli urządzenie pozwala na oglądanie programów telewizyjnych lub słuchanie radia, a użytkownik ma techniczną możliwość uruchomienia takich treści, może zostać uznane za odbiornik w rozumieniu ustawy.

Brak telewizora nie chroni przed kontrolą

Dla osób, które świadomie zrezygnowały z klasycznego telewizora na rzecz serwisów streamingowych i internetu, to bardzo niepokojąca informacja. Okazuje się bowiem, iż sam fakt posiadania sprawnego telefona lub komputera może zostać potraktowany jako podstawa do naliczenia abonamentu.

W praktyce kontrole w prywatnych mieszkaniach są rzadkie, jednak w firmach czy instytucjach obecność nowoczesnego sprzętu IT może zostać zinterpretowana na niekorzyść właściciela. Prawo nie nadąża za rozwojem technologii, a powstałe luki są coraz częściej wypełniane decyzjami sądów.

Abonament zniknie, ale długi zostaną

Warto również pamiętać, iż zapowiedziana likwidacja abonamentu RTV od 1 stycznia 2027 roku nie oznacza automatycznego umorzenia zaległości. Media publiczne mają być wtedy finansowane bezpośrednio z budżetu państwa, jednak należności z poprzednich lat pozostaną do wyegzekwowania.

Państwo jasno sygnalizuje, iż nie zamierza rezygnować z odzyskania pieniędzy, które nie wpłynęły do systemu w poprzednich latach. Mechanizmy egzekucyjne przez cały czas działają, a argument o braku anteny czy kabla w ścianie przestaje być skuteczną linią obrony.

Co to oznacza dla obywateli?

Dla wielu osób nowe interpretacje przepisów wydają się oderwane od zdrowego rozsądku. Z prawnego punktu widzenia są jednak coraz trudniejsze do podważenia. W erze telefonów i internetu granica między „telewizorem” a „urządzeniem multimedialnym” praktycznie przestała istnieć.

Jedno jest pewne: temat abonamentu RTV wciąż jest aktualny, a bierne czekanie na jego likwidację może okazać się kosztownym błędem.

Idź do oryginalnego materiału