Nie tylko pączki. Jak naprawdę świętowano koniec karnawału na Ziemi Włodawskiej?

supertydzien.pl 2 godzin temu
Materiały etnograficzne, zebranych w projekcie „Poleski Wóz Tradycji” jednoznacznie wskazują na to, iż na Polesiu większe znaczenie niż sam Tłusty Czwartek miał finał karnawału oraz wyraźne przejście do postu. Lokalna tradycja koncentrowała się na zapustach, rodzinnych spotkaniach i potrawach przygotowywanych zgodnie z możliwościami domów, co odróżnia Ziemię Włodawską od współczesnego, ogólnopolskiego modelu świętowania jednego dnia przed Popielcem.W gminie Hanna nie praktykowano wprost Tłustego Czwartku. Obchodzono zapusty jako zakończenie karnawału. W tym czasie przygotowywano m.in. tzw. „kołduny” - pyzy z tartych ziemniaków nadziewane cebulą, pieprzem i słoniną. Wspominane są także huśtawki robione dzieciom w okresie zapustów, co wskazuje na rodzinny charakter tych dni.Po zakończeniu zapustów następowało wyraźne wejście w post. W relacjach pojawia się informacja o prostym jadłospisie opartym na rybach, grzybach i polewkach. Wspominano również o szorowaniu garnków piaskiem, aby usunąć resztki tłuszczu przed rozpoczęciem Wielkiego Postu.W Orchówku akcent padał na ostatni dzień zapustów. Wtedy zbierali się goście, przygotowywano słodkie potrawy, w tym chrust i pączki. Ilość smażonych słodkości zależała od możliwości gospodarstw. Po zapustach wprowadzano postny jadłospis oparty na rybach i śledziu.W Woli Uhruskiej relacje wskazują, iż nie organizowano hucznych zabaw. Zapusty obchodzono skromnie, bez bali, a spotkania miały ograniczony charakter. Pokazuje to, iż choćby w obrębie powiatu włodawskiego tradycja miała wpływ na intensywność świętowania.W szerszym kontekście Lubelszczyzny funkcjonował zwyczaj „kusaków” - chodzenia przebierańców i odwiedzania domów w przeddzień postu. Choć nie wszędzie w powiecie włodawskim używano tej nazwy, zapusty jako czas spotkań i wspólnego jedzenia były elementem regionalnej tradycji.Czytaj też:
Idź do oryginalnego materiału