Nie rozumiałem, gdzie znika jedzenie przygotowane przez moją żonę. Prawda wyszła na jaw, gdy teściowa zdradziła nam sekret Na początku bardzo się cieszyłem, iż teściowa jest z nami, bo naprawdę nam pomagała. Syn często choruje, więc postanowiliśmy nie posyłać go do przedszkola. Żona poprosiła swoją mamę, by opiekowała się wnukiem. Pani Renata zgodziła się, ale pod warunkiem iż będzie przychodzić do nas codziennie i wracać wieczorem do swojego mieszkania, by w spokoju odpocząć. Czasem mamy wieczorami coś ważnego do załatwienia albo chcemy gdzieś wyjść, więc wtedy prosimy sąsiadkę o pomoc, a teściowa idzie do domu. Nie chcemy jej przemęczać. Na początku wszystko było w porządku. Spieszyliśmy się, wracaliśmy do domu, dziecko było nakarmione i czyste. Potem jednak teściowa już nie czekała na nasz powrót, tylko wychodziła wcześniej. Moja żona zawsze gotuje obiady na dwa dni. Każdego miesiąca wręczamy teściowej kopertę z pieniędzmi w podziękowaniu, rozumiejąc, iż poświęca swój czas. Ale zauważyłem, iż wszystko, co żona ugotuje, zaczęło znikać. Teściowa sama je bardzo mało, a syn jeszcze mniej… W końcu postanowiłem ją o to zapytać. Odpowiedziała, iż po południu przychodzi jej mąż, teść, i daje mu coś do jedzenia, bo wieczorami nie ma już siły gotować. I tak teść codziennie jada u nas. choćby nie wiem, co powiedzieć. Wieczorem teściowa idzie do siebie do domu. Czy naprawdę tak trudno zrobić obiad? Teść mógłby przyjść czasem na kolację, ale nie codziennie! Najgorsze, iż czasami nie zostaje dla nas za dużo na kolację. Żona milczy. Przeliczyłem to wszystko i wyszło mi, iż taniej byłoby zatrudnić opiekunkę. Nie podoba mi się postępowanie teściowej i teścia. Żona prosi, żebym nie robił awantur. Ale mam inne pytanie: czy oni nie rozumieją, iż my też mamy swoje wydatki? Przecież co miesiąc płacimy za opiekę nad dzieckiem, a oni jeszcze jedzą na nasz koszt. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?

newsempire24.com 5 godzin temu

Nie rozumiałem, gdzie znika jedzenie przygotowywane przez moją żonę. Dopiero teściowa wyznała nam prawdę.

Na początku byłem zadowolony, iż teściowa jest z nami naprawdę wiele nam pomaga. Nasza córka często choruje, dlatego zdecydowaliśmy, iż nie pójdzie jeszcze do przedszkola. Żona poprosiła swoją mamę, żeby opiekowała się wnuczką.

Halina zgodziła się, ale postawiła warunek przychodzi do nas codziennie, ale na wieczór wraca do siebie. Chce mieć spokój i odpoczynek we własnym mieszkaniu.

Czasami mamy coś ważnego do załatwienia wieczorem lub po prostu chcemy gdzieś wyjść. Wtedy prosimy sąsiadkę o wsparcie, a teściowa wraca do domu, żeby się nie przemęczać.

Początkowo wszystko świetnie się układało. Pędziliśmy do domu, dzieciak był najedzony i czyściutki. Potem jednak Halina zaczęła wychodzić zanim wrócimy.

Moja żona zawsze gotuje obiady na dwa dni. Każdego miesiąca przekazujemy teściowej kopertę z pieniędzmi. Wiemy, iż poświęca nam swój czas, więc w ten sposób jej dziękujemy.

Ale zauważyłem, iż całe jedzenie znikało w tempie błyskawicznym. Halina je niewiele, nasza córka jeszcze mniej… Zacząłem podejrzewać, iż coś jest nie tak. Zaproponowałem rozmowę. Teściowa bez ogródek wyjaśniła: po południu wpada jej mąż. Dostaje od niej obiad, bo ona nie ma już siły gotować wieczorami. Czyli teść je nasze obiady.

Zamurowało mnie. Halina wraca na wieczór do siebie aż tak ciężko jest wstawić zupę? Rozumiem, iż teść raz w tygodniu mógłby zjeść z nami kolację, ale nie codziennie!

Najgorsze było to, iż dla nas prawie nic nie zostaje na wieczór. Żona milczy. Wychodzi na to, iż taniej by było zatrudnić opiekunkę.

Nie odpowiada mi takie zachowanie teściów. Żona prosi, żebym nie wywoływał afery. Ale ja mam inne pytanie czy oni nie rozumieją, iż my też mamy swoje wydatki? Każdego miesiąca płacimy teściowej za opiekę nad wnuczką, a oni jeszcze jedzą regularnie na nasz koszt. Czy ktoś miał podobną sytuację?

Idź do oryginalnego materiału