Gdy akurat mam wolne popołudnie i brak zajęcia, chętnie robię gołąbki na kolejne dni - to jeden z moich ukochanych obiadów. Zanim zabiorę się za farsz i zawijanie, zwykle czeka mnie najbardziej niewdzięczna część pracy. Parzenie kapusty na gołąbki w całej główce i czekanie potrafi jednak skutecznie ostudzić mój początkowy zapał.
Ostatnio rozmawiałam o tym z siostrą, która też nie znosi tego robić. Od lat radzi sobie z nim znacznie sprytniej.