Nie mogę znieść swojej synowej… Co robić?

newsempire24.com 1 tydzień temu

Nie mogę znieść mojej synowej… Co mam zrobić?

Mam na imię Iwona Nowak i mieszkam w małym miasteczku Suwałki, które zagubione jest wśród jezior i lasów Podlasia. Kilka lat temu straciłam teściową – kobietę, której ostry język i nigdy niekończące się niezadowolenie uczyniły moje życie nieznośnym. Po jej pogrzebie przyrzekłam sobie, iż o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Obiecałam również, iż niezależnie od tego, jaka będzie moja przyszła synowa, nigdy nie stanę się taka jak ona – krytyczna, złośliwa, gotowa przemienić dom w pole bitwy. Jednak życie, jak to często bywa, wystawia nasze postanowienia na próbę.

Mój jedyny syn, Maciej, ma 25 lat. Tego lata przyprowadził do naszego domu swoją dziewczynę, Zuzannę. Pamiętając o mojej obietnicy, przywitałam ją z uśmiechem i otwartym sercem, postanawiając przymknąć oko na wszystko, co mogłoby mnie niepokoić. Powtarzałam sobie, iż nie będę jej oceniać, szukać wad ani pouczać. Moja teściowa tak postępowała, doprowadzając nas do wzajemnej nienawiści i zimnej wojny, która trwała latami. Nie chcę tego powtórzyć. Nie potrzebuję, by Maciej czy Zuzanna uciekli ode mnie z hukiem drzwi. Wręcz przeciwnie, z euforią robię im rano kawę, wiedząc, iż on lubi czarną, a ona z mlekiem. W weekendy rozpieszczam ich śniadaniami – naleśnikami lub świeżymi bułeczkami, bo w tygodniu na takie luksusy nie ma czasu.

Potem staram się zniknąć: to z mężem jadę na ryby nad jezioro, to odwiedzam przyjaciółkę albo matkę na wsi, by pomóc jej z przetworami, gotować dżemy czy kisić ogórki. Niech młodzi będą sami, cieszą się swoim towarzystwem. Ale ostatnio zdarzyło się coś, co wytrąciło mnie z równowagi. Na początku wydało mi się to śmieszne, ale potem zaczęłam się zastanawiać i serce przeszyły wątpliwości. Zuzanna któregoś wieczoru chwaliła się nową bluzeczką, kupioną po drodze z pracy. „Była tania, a do tego dostałam zniżkę, bo jedno ucho od guzika było urwane” – powiedziała z uśmiechem. Założyła ją, obróciła się przed lustrem – rzeczywiście, ładna rzecz, dobrze na niej leży. A na święta Wszystkich Świętych mieliśmy iść do rodziny. Spytałam: „Zuzanno, czemu nie założysz swojej nowej bluzki?” Na to ona nieśmiało odpowiedziała: „Nie mogę, nie umiem przyszyć guzika”.

Nie wytrzymałam. „Co ty mówisz!” – wyrwało się ze mnie i mój głos zadrżał ze zdziwienia. Jak to możliwe? W tym wieku, a igłę z nitką na oczy nie widziała! To nie jest drobiazg – to znak. A co dalej? Jak ona będzie dbała o dziecko, jeżeli nie potrafi przyszyć guzika? Jak poradzi sobie z domem, rodziną, trudnymi dniami, gdy życie będzie wymagało od niej zdecydowania i umiejętności? Stałam i patrzyłam na nią, a w głowie kłębiły się pytania. Przed oczami przesuwały się obrazy: oto ona bezradna przed stosem obowiązków, a mój syn obok niej, rozczarowany, dźwigający wszystko sam. I co mam z tym zrobić?

Teraz jestem zdezorientowana, jak na rozstaju dróg. Czy po cichu wziąć i przyszyć jej ten przeklęty guzik? Pokazać, jak to się robi, jak nauczycielka pierwszoklasistce? Albo zostawić wszystko tak, jak jest – niech sama zdecyduje, czy nosić bluzkę bez guzika, czy chowając ją w szafie? Nie wiem, którą drogę wybrać. Jedno wiem na pewno: nie chcę być złośliwą teściową, która ciągle narzeka i wtrąca się w nie swoje sprawy. Widziałam, jak to niszczy rodziny, jak zatruwa życie. Moja teściowa była mistrzynią w tej sztuce i przysięgłam sobie nie być taka jak ona. Ale co zrobić, gdy przede mną stoi dziewczyna, która nie zna choćby podstaw?

Zuzanna nie jest mi obca – jest wyborem mojego syna, częścią jego życia. Chcę, by byli szczęśliwi, aby nasz dom pozostał ciepłym miejscem, a nie stał się areną konfliktów. Ale ta historia z guzikiem tkwi w mojej głowie jak drzazga. Widzę jej uśmiech, słyszę jej lekki śmiech, ale za tym wszystkim kryje się pustka, bezsilność, która mnie przeraża. Może przesadzam? Może to drobnostka, nie warta moich zmartwień? Ale coś mi mówi, iż to dopiero początek. Stoję przed wyborem: milczeć i mieć nadzieję, iż wszystko samo się ułoży, czy też delikatnie, matczynym tonem, pomóc jej, nie przekraczając granicy. Nie chcę jej urazić, nie chcę jej odpychać, ale także nie mogę zostawić tego tak jak jest. Moje serce rozdziera się między pragnieniem bycia dobrą a strachem o przyszłość mojego syna. Co mam zrobić?

Idź do oryginalnego materiału