Nie rozumiem, dlaczego zostałem jej mężem
Niedawno odbył się nasz ślub. Byłem przekonany, iż moja żona, Zuzanna Nowak, kocha mnie ponad wszystko. Nie miałem co do tego wątpliwości, dopóki nie wydarzyło się coś, co długo nie dawało mi spokoju. Nie chodzi tu o zdradę czy kłamstwo sytuacja była dużo bardziej niecodzienna.
Może to ja sam sprowadziłem na siebie ten kłopot. Byłem dla niej zbyt uległy, za bardzo ją podziwiałem, kochałem i wybaczałem każde przewinienie. Z czasem przywykła do takiego podejścia z mojej strony, czuła się pewniej, a jej poczucie wartości rosło. Chyba uwierzyła, iż wystarczy, iż tylko spojrzy, a wszyscy będą jej schlebiać. Choć na co dzień wśród znajomych nie budzi szczególnej sympatii Ktoś inny nie wytrzymałby jej kaprysów i tego, iż tak bezgranicznie jej wierzyłem.
Na krótko przed ślubem zapragnęła być sama. Chciała wyjechać na Mazury, żeby spokojnie przemyśleć przyszłość i przygotować się do roli małżonki. Nie miałem na to wpływu, więc pogodziłem się z jej decyzją i pozwoliłem jej na samotny wyjazd.
Gdy wróciła, opowiadała, iż szukała ciszy i spokoju, odcięła się od internetu i telefonu, wyjechała do małej wsi wśród jezior, chciała kontemplować przyrodę. A ja siedziałem w Warszawie, coraz mocniej za nią tęskniłem, odliczałem dni i czekałem na jej powrót.
Minął tydzień i wróciła. To był jeden z najpiękniejszych dni mojego życia. Powitałem ją z całym sercem, przyrządziłem jej najlepsze pierogi i zupę pomidorową. Tego dnia czułem, iż wszystko jest możliwe.
Jednak już kolejnego dnia zaczęło się coś dziwnego. Zuzanna ciągle wychodziła do korytarza lub do drugiego pokoju, a potem kilka razy dziennie wychodziła z domu pod różnymi pretekstami. Pewnego ranka, po drodze do sklepu spożywczego, znalazłem w naszej skrzynce pocztowej list. Na pierwszy rzut oka zwyczajna koperta, zaadresowana do mnie od niej, wysłana podczas jej nieobecności. Zawartość tego listu całkowicie mną wstrząsnęła. Napisała:
Witaj, nie chcę już dłużej Cię zwodzić. Nie jesteś dla mnie odpowiednim człowiekiem. Nie chcę spędzić z Tobą reszty życia. Nie powinniśmy brać ślubu. Przepraszam, proszę, nie szukaj mnie i nie dzwoń. Nie wrócę do Ciebie.
Krótko, surowo, bez sentymentu.
Dopiero teraz zrozumiałem, dlaczego ciągle sprawdzała skrzynkę. W ciszy podarłem list i nie wspomniałem ani słowem, nie dałem po sobie poznać, iż wiem. Ale jak można żyć z kobietą, która nie chce być z Tobą? Dlaczego wyszła za mnie i udawała, iż wszystko jest dobrze?
Dziś wiem, iż trzeba być szczerym zarówno wobec siebie, jak i drugiej osoby. Zaufanie i rozmowa są ważniejsze niż udawanie. Nie wolno pozwolić, by ktoś decydował za nas o naszym szczęściu.










