Nie da się całkiem zapomnieć – Pierwsza miłość, dawne wspomnienia i serce wciąż bijące mocniej: Opow…

newsempire24.com 2 tygodni temu

Całkiem zapomnieć się nie udało

Codziennie Proszek wraca z pracy do domu, najpierw tramwaj, potem autobus, aż w końcu jest w domu. Podróż zajmuje mu ponad godzinę w jedną stronę. Samochód stoi pod blokiem, częściej niż nim jeździ. Rano i wieczorem w Warszawie takie korki, iż szybciej i wygodniej jest mu metrem.

Dwa lata temu jego życie rodzinne się zmieniło rozstał się z żoną. Córka została z matką, miała wtedy siedemnaście lat. Rozstali się spokojnie, bez awantur, bo Proszek nie znosił konfliktów. Już od dawna widział, iż żona się zmieniła, na gorsze. Bez powodu była zdenerwowana, wychodziła gdzieś, czasem wracała późno, tłumacząc się spotkaniem z koleżanką.

Kiedy zapytał:

Gdzie tak późno się szlajasz, normalne żony o tej porze siedzą w domu.

Przestań. Te normalne żony to kwoki. Ja jestem inna mądrzejsza i towarzyska, a w domu jest mi ciasno. I nie jestem wieśniaczką, jak ty. Wsiąkłeś w wieś od urodzenia i tak ci zostało.

To po co wychodziłaś za takiego wieśniaka?

Wybrałam z dwojga złego mniejsze odpowiedziała, nie wyjaśniając już więcej.

W końcu wystąpiła o rozwód i wyprowadziła Proszka z mieszkania. Musiał zacząć wynajmować kawalerkę. Do tego już się przyzwyczaił i na razie nie szukał nowej żony, chociaż rozglądał się.

W tramwaju, jak wszyscy, nie tracił czasu, tylko patrzył w ekran telefonu, przewijając strony portali społecznościowych. Przeglądał wiadomości, czytał żarty i oglądał krótkie filmiki. Przesunął dalej, ale nagle aż się zatrzymał jakby go prąd poraził, wrócił do jednego ogłoszenia i zaczął czytać.

Ludowa zielarka Marianna, leczenie ziołami.

Z ekranu patrzyła na niego jego pierwsza miłość. Miłość wprawdzie nieodwzajemniona, choćby beznadziejna ale pierwsza miłość nigdy nie przemija. Pamiętał ją doskonale z klasy. Była inna, trochę dziwna, ale śliczna.

Prawie przegapił swoją stację. Wyskoczył z tramwaju, gwałtownie przeszedł na przystanek, nie czekając na autobus, poszedł piechotą, żeby się przejść. Wszystko robił automatycznie wszedł do mieszkania, rzucił kurtkę, usiadł na niskim stołku w przedpokoju. Światła nie zapalił, wpatrzony w ekran. Potem wstał, zapisał numer telefonu z ogłoszenia, w tym momencie telefon się wyładował.

Podłączył telefon do ładowania, ale nie miał apetytu na kolację. Pokręcił się z łyżką po talerzu i przeniósł się na sofę w pokoju. Wspomnienia wróciły.

Od pierwszej klasy Marianna wyróżniała się cicha i skromna dziewczyna, gruba długa warkocz, mundurek do kolan, nie jak inne dziewczyny. W małym miasteczku wszyscy prawie się znali. O niej nikt nie wiedział nic. Mieszkała z dziadkiem i babcią za miastem, pod lasem mieli piękny, nietypowy dom z rzeźbionymi okiennicami.

Jak tylko Proszek ją zobaczył, od razu się zauroczył dziecięco, ale, jak uważał, na poważnie. Wszystko w niej było inne. Na podwórku zawsze nakładała na głowę chustkę, nosiła uroczy, mały plecak z wyszywanym wzorem później odkrył, iż był robiony manualnie.

Zamiast zwykłego hej, ona zawsze mówiła staropolskie Dobre zdrowie. Jakby była wyjęta z baśni. Nigdy nie biegała po korytarzach, nie krzyczała, spokojna i uprzejma.

Pewnego dnia Marianna nie pojawiła się w szkole, więc cała klasa, chłopaki i dziewczyny, po lekcjach poszli ją odwiedzić może chora? Proszek był z nimi. Droga za miasto skręcała w lewo i zza zakrętu wyrósł ich baśniowy dom.

Patrzcie, pełno ludzi szepnęła zwinna Wioletta.

Podeszli bliżej i zobaczyli pogrzeb umarła babcia Marianny. Stała w chustce, ocierała łzy, przy niej dziadek, smutny, wpatrzony w jedno miejsce. Potem wszyscy poszli na cmentarz, dzieci też. Po pogrzebie zaproszono ich na stypę.

Poruszyło to Proszka, bo pierwszy raz był na pogrzebie. Marianna wróciła do szkoły po kilku dniach. Szkoła mijała, dziewczyny z klasy coraz ładniejsze, zaczęły się malować, prześcigały się w strojach. Tylko Marianna chodziła zawsze wyprostowana, bez makijażu, rumieńce na policzkach.

Chłopcy zaczęli podrywać dziewczyny, więc Proszek też postanowił spróbować u Marianny. Długo nie reagowała. Pod koniec dziewiątej klasy w końcu powiedział do niej:

Mogę Cię odprowadzać po lekcjach?

Marianna spojrzała poważnie, cicho, żeby nikt nie słyszał:

Jestem już przyrzeczona, Proszku. U nas taki zwyczaj.

Proszek się zasmucił, ale nie zrozumiał wtedy, o co chodzi. Później dowiedział się, iż dziadkowie byli starowierami, rodzice Marianny dawno nie żyli, wychowywała ją babcia i dziadek.

Marianna zawsze była najlepsza w nauce, nikt się nie dziwił. Nie nosiła biżuterii jak inne dziewczyny. Oczywiście koleżanki plotkowały za jej plecami, ale ona nic sobie z tego nie robiła, zachowywała się z godnością.

Z roku na rok piękniała, w dziesiątej klasie była już śliczna i szczupła. Chłopaki podziwiali ją po cichu, ale nikt nigdy się z niej nie śmiał.

Po liceum wszyscy rozjechali się w różne strony, Proszek wyjechał do Warszawy na studia. O Mariannie tylko wiedział, iż wyszła za mąż. Do domu na wakacje prawie nie wracał. Latem wyjeżdżał na praktyki.

Marianna wyszła za tego chłopaka, któremu była przyrzeczona i przeprowadziła się do jego rodzinnej wsi. Żyła w gospodarstwie, doiła krowę, zbierała siano, prowadziła dom. Urodziła syna. Żaden z byłych znajomych już jej nie widywał.

Takie życie prowadzi Marianna myślał Proszek, siedząc na sofie leczy ziołami. Piękniejsza niż kiedyś.

Z trudem zasnął, rano dzwonek budzika, śniadanie, praca. Przeszłość nie odpuszczała, Marianna cały czas mu się przewijała przed oczami.

Pierwsza miłość zostaje w sercu na zawsze

Kilka dni chodził zamyślony, aż w końcu nie wytrzymał i napisał jej wiadomość.

Cześć, Marianna.

Dobre zdrowie odpisała, w tym się nie zmieniła. W czym mogę pomóc, coś Cię trapi?

Marianna, to ja, Proszek, Twój kolega z klasy choćby siedzieliśmy razem w ławce. Zobaczyłem Cię w sieci i postanowiłem napisać.

Pamiętam Cię, Proszek, byłeś najlepszy z chłopaków w nauce.

Tu jest Twój numer, mogę zadzwonić?

Jasne, chętnie porozmawiam.

Wieczorem zadzwonił. Pogadali chwilę, wymienili się wiadomościami, kto gdzie mieszka.

Mieszkam w Warszawie, tam pracuję odpowiedział. Opowiedz o sobie, Marianno, masz dużą rodzinę? Mąż dobry? Gdzie mieszkasz?

Mieszkam w swoim domu, tamtym, z którego chodziłam do szkoły znasz go. Wróciłam po śmierci męża. Zginął w lesie Dziadek też już dawno nie żyje.

Przepraszam, nie wiedziałem

Nic się nie stało, to było dawno, już się z tym pogodziłam. Takie życie, Proszek, nie znamy losu. A Ty piszesz do mnie jako do zielarki czy tak po prostu? Czasem doradzam

Po prostu. Zioła mi niepotrzebne, zobaczyłem Cię i wróciły wspomnienia. Stęskniłem się za rodzinnym miastem, dawno nie byłem, mama zmarła dawno temu.

Porozmawiali jeszcze trochę, powspominali kolegów z klasy, rozłączyli się. Znowu cisza. Dom, praca, a tydzień później Proszek znów zadzwonił do Marianny.

Cześć, Marianna.

Dobre zdrowie, Proszek, tęskniłeś czy zachorowałeś?

Tęskniłem, Marianno, nie gniewaj się, ale czy mogę Cię odwiedzić? spytał cicho z nadzieją, serce mu waliło.

Przyjedź zgodziła się niespodziewanie kiedy tylko możesz.

Za tydzień mam urlop ucieszył się.

Dobrze, adres znasz czuł, iż się uśmiecha.

Przez tydzień szykował się, kupował prezenty dla Marianny, nie wiedział, co wybrać, czy jest taka jak dawniej. Po tygodniu już gnał z Warszawy na rodzinną ziemię. Daleko, sześć godzin jazdy, ale kochał długie wyprawy samochodem.

Miasto pojawiło się nagle po skręcie z głównej szosy. Zdziwił się, bo dużo się zmieniło. Wyrosły nowe domy, fabryka dalej działa. Jechał główną ulicą supermarkety, kawiarnie. Wysiadł przy sklepie.

Myślałem, iż nasza miejscowość wygląda jak wiele innych zaniedbana. A ona rozkwita powiedział głośno, rozglądając się.

To już nie wieś, tylko miasto powiatowe odparł z dumą starszy pan, który akurat przechodził obok. Od dawna mamy taki status, Pan tu dawno nie był?

Oj, długo mnie nie było

Mamy dobrego burmistrza troszczy się o miasto, więc i ono się rozwija.

Marianna czekała na Proszka na podwórku, zadzwonił do niej, kiedy był już blisko miasta. Niedługo potem zobaczyła, jak zza zakrętu wyjeżdża samochód. Serce jej dudniło. Nikomu nie zwierzyła się, iż od szkolnych lat po cichu kochała Proszka. Tę tajemnicę nosiła w sercu, i gdyby się nie odezwał, zabrałaby ją ze sobą na zawsze.

Spotkanie było radosne. Długo siedzieli w ogrodowej altance. Dom choć już stary dalej był przytulny i pełen ciepła.

Marianna, przyjechałem tu w ważnej sprawie spojrzała na niego poważnie, z lekkim niepokojem.

Słucham, w czym rzecz? spytała z napięciem.

Kocham Cię całe życie, czy dziś odpowiesz mi na tę miłość? zdecydowanie powiedział Proszek.

Marianna rzuciła się mu na szyję.

Proszku, ja też od dzieciństwa Cię kocham.

Urlop Proszek spędził u Marianny, a wyjeżdżając, obiecał:

Załatwię sprawy, przejdę na pracę zdalną i wrócę tutaj nigdy już nie wyjadę stąd. Tu się urodziłem, tu jestem potrzebny zaśmiał się.

Idź do oryginalnego materiału