Nie chodzi o to, jak wyglądam, ale jak się ze sobą czuję – [Sayko, MHD]

wybudzeni.com 2 godzin temu

Nie chodzi o to, jak wyglądam, ale jak się ze sobą czuję

Kiedy samopoczucie staje się miarą atrakcyjności

Co się stanie, gdy poprosimy 100 kobiet, żeby oceniły swoją atrakcyjność fizyczną w skali od 1 do 100? Eksperyment społeczny przeprowadzony przez twórcę internetowego Sayko ujawnił interesujące zjawisko: wiele uczestniczek nie oceniało wyłącznie swojego wyglądu, ale przede wszystkim to, jak się ze sobą czuły.

Zasady były proste. Każda kobieta wybierała liczbę odpowiadającą jej atrakcyjności, a następnie jej zdjęcie trafiało na odpowiednie miejsce na tablicy. o ile miejsce było zajęte, musiała porównać się z innymi uczestniczkami i wybrać inną pozycję.

Pierwsze zaskoczenie pojawiło się już po 25 uczestniczkach. Aż 10 z nich wybrało ocenę w przedziale 70–79 punktów. Cztery wskazały dokładnie 70, a trzy wybrały ocenę 75. Kobiety gromadziły się wokół ocen, które pozwalały im uznać się za atrakcyjne, ale bez deklarowania doskonałości.

Jeszcze ciekawsze były uzasadnienia. Uczestniczki mówiły o pewności siebie, samopoczuciu, ubraniach, makijażu, komplementach, a choćby fazie cyklu menstruacyjnego. Jedna przyznała, iż czasami czuje się na 100 punktów, a innym razem na 50.

To nie jest stwierdzenie o wyglądzie. To stwierdzenie o pewności siebie ubrane w liczbę, która powinna oznaczać coś obiektywnego.

W materiale przywołano również badania dotyczące samooceny atrakcyjności, wpływu makijażu oraz zmian hormonalnych. Wskazano, iż kobieta może czuć się atrakcyjniejsza bez istotnej zmiany wyglądu. Zmienia się jej samopoczucie, a wraz z nim ocena samej siebie.

Drugi mechanizm ujawnił się, gdy indywidualne samooceny zderzyły się z koniecznością porównywania innych kobiet.

Prowadzący zmodyfikował zasady, pozwalając uczestniczkom przesuwać lub zamieniać miejscami inne kobiety. Wtedy pojawił się konflikt między własną oceną, oceną innych a społeczną presją, żeby nikogo nie urazić.

Szczególnie wymowny był przypadek kobiety, która przyznała sobie zaledwie 4 punkty. Inne uczestniczki uznały tę ocenę za zbyt niską i zaczęły przesuwać ją znacznie wyżej, choćby w okolice 80 punktów.

Jednak pod koniec eksperymentu ostatnia uczestniczka zajęła najwyższą pozycję, przesuwając wcześniejszą liderkę. Kobieta, której samoocenę wcześniej tak zdecydowanie podnoszono, ostatecznie znalazła się na piątym miejscu.

Czy wcześniejsze wsparcie wynikało z rzeczywistego przekonania o atrakcyjności tej kobiety, czy raczej z niechęci do publicznego podważania jej wartości?

To ważne rozróżnienie. Deklarowane wsparcie nie musi oznaczać rzeczywistej oceny. W sytuacji społecznej ludzie mogą kierować się uprzejmością, współczuciem, potrzebą akceptacji albo obawą przed negatywną reakcją otoczenia.

Eksperyment stał się również punktem wyjścia do krytyki kultury akceptacji własnego ciała [ang. body positivity]. Narrator argumentował, iż zapewnianie wszystkich o ich atrakcyjności może poprawiać samopoczucie, ale niekoniecznie zmienia sposób, w jaki ludzie rzeczywiście oceniają siebie nawzajem.

Te kobiety nie są zdezorientowane co do swojego wyglądu. W kwestii przypisania sobie liczby nigdy nie chodziło o wiedzę. Chodziło o pozwolenie, by danego dnia czuć się ze sobą w określony sposób.

Eksperyment nie stanowi rygorystycznego dowodu na to, jak wszystkie kobiety oceniają swoją atrakcyjność. Pokazuje jednak interesujące napięcie między trzema zjawiskami: subiektywnym samopoczuciem, społecznym potwierdzaniem własnej wartości i rzeczywistymi porównaniami.

Najważniejszy wniosek? Poczucie atrakcyjności i ocena atrakcyjności to nie to samo. Można czuć się piękną, nie będąc za taką uznawaną przez innych. Można też być atrakcyjną w oczach otoczenia, a mimo to czuć się nieatrakcyjnie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy subiektywne odczucie zostaje potraktowane jak obiektywna miara rzeczywistości, a społeczne potwierdzanie tego odczucia jak dowód jego prawdziwości.

Zobacz na: Klątwa Spragnionego Bety: dlaczego mężczyźni stają się Spragnionymi Betami?
Deklarowane kontra Rzeczywiste Cechy Idealnego Partnera

Nie chodzi o to, jak wyglądam, ale jak się ze sobą czuję – [Sayko, MHD]

https://rumble.com/v7hgspw-nie-chodzi-o-to-jak-wygladam.html

https://rumble.com/embed/v7fafse/?pub=h88ld

Idź do oryginalnego materiału