Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – wzruszająca historia rodzinna o trudnych wyborach ojca i przyszłej macochy – Ciociu Lenko, pomożesz mi z matematyką? – cicho zapytał ośmioletni Michał, z nadzieją patrząc na narzeczoną taty. – Jutro mam sprawdzian, a tata będzie w pracy do wieczora. – Maluszku, nie mam teraz czasu – odpowiedziała, nie odrywając się od laptopa. – Za dwa tygodnie bierzemy ślub, a jeszcze tyle rzeczy niezałatwionych. Chcesz chyba, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny? – Tak… – odpowiedział niepewnie chłopiec i smutny wrócił do swojego pokoju. Leny nie lubił, ale tata był szczęśliwy, więc starał się wytrzymać dla niego. Mama Michała była poważnie chora, nie mogła już dalej opiekować się synem. Ośmioletnie dziecko nie powinno oglądać cierpienia ukochanej osoby! Z tymi słowami Paweł, tata Michała, wziął syna do siebie. Jego narzeczona nie była zachwycona sytuacją, ale nic nie powiedziała – uznała, iż sprzeczka tuż przed ślubem to nie jest dobry pomysł. Lena na pokaz udawała opiekuńczą i troskliwą kobietę, której żal chłopca. Przy Pawle. Gdy tylko wychodził do pracy, Michał przestawał dla niej istnieć. Obce dziecko było jej całkowicie zbędne. Na kilka dni przed ślubem Paweł miał problem z komputerem i skorzystał z laptopa Leny. Wystarczyło, iż sprawdził historię w przeglądarce… Z każdą chwilą jego twarz ciemniała. Mocno zatrzasnął laptop i udał się do salonu, gdzie przyszła żona oglądała telewizję. – Co to za pomysł, żeby wysłać mojego syna do domu dziecka? – zapytał, ledwo hamując złość. – O czym ty mówisz? – obruszyła się Lena. – Mówiłeś, iż tylko wyślesz maila, a widzę, iż musiałeś poszperać. Nie wstyd ci? – Chcę odpowiedzi na moje pytanie – nie reagował na jej przytyki. – Kto ci dał prawo decydować o losie mojego dziecka? – Właśnie – obce dziecko! – rzuciła Lena pultem. – Będziemy mieć własne, wspólne dzieci. A Michał tylko nam będzie przeszkadzał. Słabo się uczy, same tróje i dwóje, co to za przykład! – Chłopiec jest w stresie! Matka umiera! Stracił dom i otoczenie! Jest mu bardzo ciężko, a ty zamiast pomóc planujesz się go pozbyć – Paweł wybuchł, nie kryjąc emocji. Dobrze, iż Michał był w szkole. – Nie krzycz na mnie! – wściekała się Lena. – Nie jestem zobowiązana wychowywać twojego dziecka. Ma przecież babcię – niech go sobie zabierze, jeżeli mój plan ci nie odpowiada. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć o tym „świetnym” planie? – nie zamierzał się uspokajać Paweł. – Tydzień po ślubie? Za miesiąc? – Przed samym ślubem – odpowiedziała Lena bez cienia wstydu. – Po co czekać? Znam osobę w opiece – gwałtownie pomoże wszystko załatwić. Dla chłopca będzie tam lepiej. – Zapamiętaj sobie jedno, – Paweł spokojnie, ale zdecydowanie – nigdy nie zdradzę swojego syna. Kochać mogę tylko jego. Jest dla mnie najważniejszy. – A ja? – Lena zerwała się z miejsca. – Mnie nie kochasz? Wybieraj – ja albo twój syn! – On. – bez wahania odpowiedział Paweł. – Kobietę mogę jeszcze znaleźć, ale syna mam tylko jednego. – Kobietę? Myślisz, iż któraś cię jeszcze zechce? Kto pokocha cudze dziecko? Nie rozśmieszaj mnie! Obce dzieci nikomu nie są potrzebne! – Masz godzinę, żeby się spakować i wyjść z tego mieszkania. Prezenty też możesz zabrać. Nie chcę cię już tu widzieć. jeżeli myślałaś, iż jestem tobą oczarowany – pomyliłaś się. Chciałem tylko nowej mamy dla Michała. – Paweł, a ślub? – zaniemówiła Lena. Była przekonana, iż przeprosi i przyjmie jej warunki… A tu odwrót! On ją wyrzuca? – Nie rozumiesz? – odparł Paweł. – Ślubu nie będzie. Już podjąłem decyzję. Spakuj się, bo jak wrócę, nie będę się cackać. Drzwi trzasnęły. Lena została sama w mieszkaniu, które już uważała za swoje, i nie chciała go opuszczać. Zadzwonił dzwonek. Lena poderwała się: może Paweł wrócił, żartował tylko… – Przesyłka dla pani, poproszę podpis – odezwał się kurier. Dziewczyna omal nie złamała długopisu ze złości. Kurier spojrzał na nią podejrzliwie i gwałtownie odszedł. W paczce, pobłyskując szyderczo, leżała suknia ślubna – droga, biała i piękna. Lena, wściekła, rzuciła ją w kąt i zadeptała na szmatę. Chwytając telefon i wybierając numer przyjaciółki, wyjęła walizkę z szafy. – Co się stało? – usłyszała w słuchawce. – Nie śpisz i innym nie dajesz spać! Przedślubny stresik? – ironizowała koleżanka. – Ślubu nie będzie! – syknęła Lena. – Pakuję się! Przyjedziesz po mnie? – Co się stało? – koleżanka od razu spoważniała. – Skrzywdził cię? – Oj, i to jak! – wykrzyknęła Lena i opowiedziała całą rozmowę. Koleżanka milczała. – Zasnęłaś czy co? – Naprawdę chciałaś się pozbyć tego chłopaka? – Jasne, po co mi on, własne bym urodziła. – Wiesz co – po dłuższej chwili – ja cię nie rozumiem i nie zamierzam rozumieć. Nie sądziłam, iż na coś takiego cię stać. – Mam gdzieś, co myślisz – Lena niemal płakała, próbując domknąć walizkę. – Przynajmniej przyjedziesz? – Nie – powiedziała sucho koleżanka. – Dzwoń do kogoś innego. – To trudno, zadzwonię po taksówkę… *********************************************** Paweł odebrał syna ze szkoły i poszli razem do parku karmić gołębie. Michał był szczęśliwy z powodu uwagi taty, ale nieśmiało zapytał: – A nie musisz pomagać cioci Lenie z weselem? – spuścił wzrok, czekając z niepokojem. – Nie muszę – odpowiedział Paweł ku zaskoczeniu syna. – Wesela nie będzie. Nie będziesz chyba smutny, jeżeli Lena z nami nie zamieszka? – Paweł zawahał się… Może powinien zapytać o zdanie syna wcześniej. – Wcale nie – Michał rozpromienił się. – choćby się cieszę. Ona w ogóle mnie nie lubiła. – No to nic, – mocno przytulił go Paweł. – Na razie będziemy mieszkać we dwóch. A potem na pewno znajdzie się jakaś kobieta, która pokocha cię jak własnego syna…

naszkraj.online 1 tydzień temu
Dziennik osobisty, 25 marca Czasem życie rzuca mi pod nogi same przeszkody. Dziś znowu przekonałem się, jak bardzo to wszystko jest kruche. Rano, kiedy odprowadzałem Adasia do szkoły, starałem się nie pokazywać mu, jak bardzo jestem zmęczony. On czuł to i tak. A potem, po południu, spotkała mnie rozmowa, której nigdy nie zapomnę. – Ciociu […]
Idź do oryginalnego materiału