Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – poruszająca historia wyboru między miłością do dziecka a planowanym małżeństwem, rodzinne konflikty i kulisy polskich przygotowań weselnych

twojacena.pl 6 dni temu

Ciociu Aniu, pomożesz mi proszę z matematyką? cicho poprosił Michałek, patrząc z nadzieją na narzeczoną taty. Jutro mam sprawdzian, a tata wróci dopiero wieczorem z pracy.

Maluchu, nie mam teraz czasu odpowiedziała kobieta, nie odrywając wzroku od laptopa. Za dwa tygodnie bierzemy z twoim tatą ślub, a ja mam jeszcze mnóstwo spraw do załatwienia. Chyba chcesz, żebyśmy mieli z tatą idealny ślub?

No jasne odpowiedział niepewnie chłopiec i smutny poszedł do swojego pokoju. Ania bardzo mu się nie podobała, ale tata był przy niej szczęśliwy. Dla niego trzeba było się przemóc.

Mama Michałka bardzo ciężko chorowała, nie była już w stanie wychowywać syna.

Ośmioletnie dziecko nie powinno oglądać cierpienia tak bliskiej osoby!
Z takimi słowami Marek, ojciec Michałka, zabrał chłopca do siebie. Jego narzeczona nie była zadowolona z tej sytuacji, ale nie odezwała się ani słowem. Kłótnia na kilka dni przed ślubem wydawała się jej złym pomysłem.

Przy Marku Ania doskonale udawała troskliwą i wyrozumiałą przyszłą macochę, której bardzo żal chłopca. Jednak gdy tylko Marek wychodził do pracy, Michałek schodził jej z oczu. Obce dziecko do niczego jej nie było potrzebne.

Na dwa dni przed ślubem Markowi popsuł się komputer, więc postanowił skorzystać z laptopa Ani. Chciał tylko wysłać ważnego maila, ale coś go tknęło, żeby zajrzeć w historię przeglądarki.

Z każdą chwilą, gdy czytał, jego twarz stawała się coraz bardziej ponura. Z trzaskiem zamknął laptop i poszedł do salonu, gdzie narzeczona oglądała serial.

Co to za głupoty o domu dziecka dla mojego syna? ledwo powstrzymując złość, zapytał Marek.

O czym ty mówisz? zmarszczyła brwi Ania. Przecież miałeś tylko wysłać maila. Widzę, iż lubisz węszyć po cudzych rzeczach. Nie wstyd ci?

Odpowiedz mi na pytanie Marek nie reagował na zaczepki. Kto ci dał prawo decydować o moim dziecku?

No właśnie, twoim, nie moim! rzuciła pilot na stół Ania. My będziemy mieć nasze własne dzieci. A Michałek będzie tylko przeszkadzać. Uczy się słabo, same tróje i dwóje. Jaki to dla kogoś wzór?

On przeżywa ogromny stres! Jego mama umiera, wyrwano go z dotychczasowego domu! Jest mu bardzo ciężko, a ty zamiast pomóc, planujesz się go pozbyć! Marek krzyczał już całkiem otwarcie. Na szczęście Michałka nie było wtedy w domu.

Nie podnoś na mnie głosu! oburzyła się kobieta. Nie jestem zobowiązana wychowywać twojego dziecka. Ma babcię, niech ona go zabierze, jeżeli nie pasuje ci mój pomysł.

I kiedy chciałaś mi o swoim genialnym planie powiedzieć? Marek wcale się nie uspokoił. Tydzień po ślubie? Miesiąc później?

Za parę dni, po co zwlekać. Mam znajomą w MOPS, pomoże gwałtownie załatwić wszystkie formalności. Dziecku tam będzie lepiej odpowiedziała Ania z niezmąconym spokojem.

Zapamiętaj sobie raz na zawsze Marek powiedział już całkiem spokojnie nigdy nie zdradzę syna. Michałek jest dla mnie najważniejszy na świecie.

A ja? Ania wstała z kanapy. Ja się nie liczę? To mnie już nie kochasz? Słuchaj, ja nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie. Wybieraj: on albo ja.

On powiedział Marek bez chwili wahania. Kobietę znaleźć można zawsze, ale syna mam jednego.

O, kobiety ci się zachciało? Myślisz, iż jakaś inna pokocha twojego synka? Śmiechu warte! Nikomu nie są potrzebne cudze dzieci! Ania trzęsła się z gniewu.

Masz godzinę, żeby spakować swoje rzeczy i opuścić mieszkanie. Prezenty też możesz zabrać, nie żal mi. Marek założył kurtkę i stanął w drzwiach. Nie chcę cię już więcej widzieć. jeżeli myślałaś, iż za tobą szaleję, myliłaś się. Chciałem tylko, by Michałek miał nową mamę, tyle.

Marek, a co ze ślubem? zaniemówiła Ania. Była przekonana, iż Marek zacznie ją przepraszać, a tu wyrzuca ją?

Nie rozumiesz? powiedział zaskoczony. Ślubu nie będzie. Wybrałem. I nie jesteś moim wyborem. Zbieraj się. Jak wrócę, a jeszcze będziesz w mieszkaniu, nie będę się cackał.

Drzwi trzasnęły, zostawiając Anię samą w cichym mieszkaniu. Usiadła na kanapie, nie wiedząc, co robić. Już zdążyła poczuć się właścicielką tego miejsca i nie chciała odchodzić.

Zadzwonił dzwonek. Ania zerwała się, uśmiechając się sama do siebie może Marek żartował, może jednak przybiegnie z kwiatami

Przesyłka dla pani powiedział kurier, podsuwając clipboard do podpisu.

Ze złością niemal złamała długopis podczas podpisu. Chłopak spojrzał na nią lekko zdumiony i natychmiast zniknął, zabierając papiery.

W kartonie, przewiązana wstążką, lśniła biała suknia ślubna. Bardzo droga. Ania z wściekłością rzuciła ją na podłogę i potargała, zamieniając w bezwartościowy kawałek materiału.

Sięgnęła po telefon i dzwoniąc do przyjaciółki, zaczęła pakować walizkę.

Co się stało? usłyszała po drugiej stronie zaspany głos. Nie śpisz, innym nie dasz spać Trema przed ślubem?

Żadnego ślubu nie będzie! niemal syknęła Ania, włączając głośnomówiący. Pakuję rzeczy. Podjedziesz po mnie?

Co się wydarzyło? ton jej przyjaciółki nagle się zmienił. Coś ci zrobił?

A jak! wykrzyknęła Ania i opowiedziała całą rozmowę z Markiem. Gdy skończyła była cisza. Zasnęłaś?

Ty naprawdę chciałaś się pozbyć tego chłopca?

Jasne, po co mi on, swojego bym urodziła prychnęła.

Po długiej chwili przyjaciółka odezwała się cicho: Nie rozumiem cię, i nie chcę rozumieć. Nigdy nie sądziłam, iż do czegoś takiego jesteś zdolna.

Mam to gdzieś, przyjedziesz?

Nie. Odpowiedziała lodowato. Zadzwoń do kogoś innego.

To sama zamówię sobie taksówkę

***********************************************

Marek odebrał Michałka ze szkoły i zabrał na spacer do parku, żeby nakarmić ptaki. Chłopiec wyraźnie cieszył się z obecności taty, ale po chwili zapytał:

Nie powinieneś pomóc cioci Ani z przygotowaniami do ślubu? zamilkł, z niepokojem patrząc na ojca. Zaraz tata powie, iż muszą iść do domu

Nie muszę, odpowiedział Marek, czym bardzo zaskoczył syna. Ślubu nie będzie. Nie będzie ci bardzo smutno, jeżeli Ania nie zamieszka z nami? zapytał, niepewny reakcji syna. Wyrzucając narzeczoną, nie pomyślał, co na to chłopiec.

Wcale nie będzie mi smutno odpowiedział Michałek z rozpromienioną twarzą. Ona mnie nie lubiła. Nie byłem jej potrzebny.

Dzięki temu Marek przytulił syna przez jakiś czas pobędziemy we dwóch. A potem może znajdzie się kobieta, która pokocha cię jak własnego syna.

Niektórych spraw w życiu nie da się kupić, choćby za najdroższe pieniądze. Bezwarunkowa rodzicielska miłość, poświęcenie i wsparcie znaczą więcej niż jakikolwiek ślub czy bogactwo i to zostaje z nami na zawsze.

Idź do oryginalnego materiału