Dziennik, 16 maja
Nie chcę, żeby twój syn z nami mieszkał po ślubie
Znowu dzień pełen nerwów. Przyszedł do mnie mały Michał, syn Pawła.
Ciociu Kasio, pomożesz mi z matematyką? zapytał cicho, wbijając we mnie błagalny wzrok. Jutro mam sprawdzian, a tata będzie w pracy do wieczora.
Westchnęłam, patrząc na ekran laptopa. Michałku, nie mam teraz czasu. Ślub jest już za dwa tygodnie, a tyle rzeczy jeszcze niegotowych. Chcesz chyba, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny?
No tak odparł zawiedziony, smutny i odszedł do swojego pokoju. Ledwie mogłam patrzeć na jego rozczarowanie. Szczerze mówiąc, Michał nigdy nie wzbudzał we mnie ciepłych uczuć, ale Paweł był szczęśliwy, więc znosiłam tę sytuację.
Michał stracił mamę, ona poważnie zachorowała i nie była w stanie dalej go wychowywać.
Ośmioletni chłopak nie powinien patrzeć na cierpienie rodzica!
Z tym przekonaniem Paweł zabrał synka do siebie. Mnie cała sytuacja nie zachwyciła, ale uznałam, iż lepiej nie wszczynać awantur tak blisko ślubu.
Przy Pawle zawsze udawałam troskliwą, wyrozumiałą przyszłą macochę, bardzo współczującą Michałowi. Ale gdy tylko Paweł wychodził do pracy, nie miałam ochoty zawracać sobie głowy cudzym dzieckiem. Ignorowałam go jak tylko się dało. To nie mój problem.
Kilka dni przed ślubem Pawłowi zepsuł się komputer i użył mojego laptopa. Chciał tylko wysłać wiadomość, ale zajrzał do historii przeglądarki.
Widziałam, jak jego twarz ciemnieje z każdą chwilą. Łupnął pokrywą laptopa, aż podskoczyłam. Po chwili był już w salonie, gdzie oglądałam telewizję.
O co chodzi z tymi twoimi pomysłami na dom dziecka dla Michała?! ledwo panując nad głosem, spytał Paweł.
Ale o czym mówisz? zmarszczyłam brwi. Przecież miałeś tylko wysłać maila, a przeszukałeś komputer. Trochę wstyd, nie?
Chcę usłyszeć odpowiedź. Paweł nie zareagował na moje wyrzuty. Kto ci dał prawo decydować o moim dziecku?
Właśnie, iż nie twoim, tylko cudzym! rzuciłam pilotem. Będziemy mieć swoje dzieci, wspólne. A Michał będzie tylko przeszkadzać, zresztą kiepsko się uczy, same tróje, dwóje. Jaki on da przykład?
Chłopak ma traumę! Mama umiera! I jeszcze wyrwaliśmy go ze szkoły, z kolegów! Przecież on przeżywa koszmar, a ty zamiast pomóc, układasz plany, jak się go pozbyć! wykrzyczał Paweł. Całe szczęście, iż Michał był wtedy w szkole.
Myśl sobie co chcesz, ale nie będę wychowywać twojego syna. Ma przecież babcię, niech ona się nim zajmie, jeżeli nie pasuje ci mój pomysł.
I kiedy miałaś zamiar mi to powiedzieć? Tydzień po ślubie? Miesiąc?
Za parę dni oznajmiłam bez cienia wstydu. Nie ma co odwlekać. Mam znajomą w opiece społecznej, gwałtownie ogarniemy sprawę. Dziecku będzie lepiej niż tu.
Zapamiętaj sobie jedno powiedział spokojnie Paweł nigdy nie zdradzę własnego syna. Jest dla mnie wszystkim.
A ja? zerwałam się na równe nogi. Mnie nie kochasz? To w takim razie nie chcę, żeby twój syn po ślubie z nami mieszkał. Wybieraj. Albo on, albo ja.
On powiedział bez wahania. Żonę znaleźć łatwo. Syn jest jeden.
Żonę? Ty żartujesz? Myślisz, iż jakaś kobieta pokocha twojego synalka? Daj spokój! Cudze dzieci są nikomu niepotrzebne!
Masz godzinę na spakowanie swoich rzeczy i opuszczenie mieszkania. Prezenty ślubne zabierz, nie zależy mi. Paweł narzucił kurtkę i przy drzwiach mruknął: Nie chcę więcej cię widzieć. jeżeli sądziłaś, iż jestem w tobie ślepo zakochany myliłaś się. Chciałem znaleźć dla Michała nową mamę. Tyle.
Paweł, a ślub? rzuciłam zaskoczona. Byłam pewna, iż za chwilę przeprosi i zrezygnuje z syna, a on On mnie wyrzuca?
Jakbyś nie rozumiała odpowiedział chłodno. Ślubu nie będzie. Podjąłem decyzję i nie jesteś jej częścią. Pakuj się. jeżeli wrócę, a ty tu przez cały czas będziesz nie będę się już z tobą ceregielić.
Trzasnęły drzwi. Zostawił mnie samą w tym mieszkaniu. Usiadłam na kanapie, bez sił, pogrążona we własnych myślach. Przecież już poczułam się tu u siebie. Jak mam z tego zrezygnować?
Zadzwonił domofon. Zerwałam się, z uśmiechem idąc do drzwi. Paweł pewnie żartował, na pewno mnie nie zostawi!
Przesyłka dla pani, proszę podpisać tutaj powiedział kurier.
Chwyciłam długopis tak, iż prawie go złamałam. Chłopak spojrzał ze zgrozą i gwałtownie się ulotnił.
Otworzyłam paczkę i zobaczyłam suknię ślubną. Drogą, śnieżnobiałą. Rzuciłam nią ze złością o podłogę i jeszcze po niej przeszłam, zamieniając kunsztowny materiał w szmatę.
Chwilę później zadzwoniłam do Hanki.
Co się stało? burknęła zaspana. Sama nie sypiasz, innym nie dajesz. Co, panika przed ślubem?
Nie będzie żadnego ślubu! warknęłam i włączyłam głośnomówiący. Pakuję się. Przyjedziesz po mnie?
Co się dzieje? zapytała poważnie. Paweł cię skrzywdził?
Oj, jeszcze jak! wykrzyknęłam i opowiedziałam jej wszystko. Milczała przez chwilę. Halo? Zasnęłaś?
Naprawdę chciałaś się pozbyć tego dziecka? spytała w końcu.
A po co mi on? prychnęłam. Swoje w końcu urodzę.
Wiesz co odparła chłodno nie rozumiem cię i nie chcę rozumieć. Nigdy nie myślałam, iż jesteś do tego zdolna.
Nie obchodzi mnie to! zirytowana walczyłam z zamkiem walizki. Przyjedziesz?
Nie. Odpowiedziała stanowczo. Dzwoń do kogoś innego.
A idź Zamówię taxi.
***********************************
Paweł odebrał Michała ze szkoły, poszli razem do parku karmić ptaki. Michał cieszył się, iż tata ma dla niego czas, ale spytał nieśmiało:
Tato, nie musisz czasem pomóc cioci Kasi w przygotowaniach do ślubu? zamilkł nagle, oczekując niechcianej odpowiedzi, iż zaraz wrócą do domu…
Nie, Michałku powiedział Paweł, przez co chłopak otworzył szeroko oczy. Ślubu nie będzie. Nie będzie ci przykro, iż Kasia z nami nie zamieszka? zatroskał się, bo wyrzucając narzeczoną nie pomyślał, co o tym sądzi syn.
Nie będzie uśmiechnął się szeroko Michał. W ogóle. Szczerze? Nigdy jej nie polubiłem. Ja byłem jej obojętny.
Trudno, przytulił go mocno Paweł. Na razie mieszkać będziemy tylko we dwóch. A potem znajdziemy kogoś, kto pokocha cię jak własnego syna.




