Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – historia Leny, która próbowała wygonić dziecko narzeczonego z domu i ostateczny wybór ojca między synem a przyszłą żoną

newskey24.com 6 dni temu

Ciociu Kingo, możesz mi pomóc z matematyką? cichutko zapytał Pawełek, patrząc z nadzieją na narzeczoną taty. Jutro mam sprawdzian, a tata będzie w pracy do wieczora.

Maluchu, nie mam teraz czasu odpowiedziała dziewczyna choćby nie odrywając wzroku od laptopa. Za dwa tygodnie ślub, a jeszcze tyle rzeczy niegotowych. Chyba chcesz, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny?

No jasne odpowiedział cicho chłopiec i ze smutkiem poszedł do swojego pokoju. Kinga wybitnie mu nie odpowiadała, ale tata był szczęśliwy. Dla niego trzeba było jakoś to wytrzymać.

Mama Pawła była bardzo poważnie chora i nie miała już siły go dalej wychowywać.

Ośmiolatek nie powinien patrzeć, jak cierpi własna matka!
To mówiąc, Michał, tata Pawła, zabrał syna do siebie. Narzeczona nie była zachwycona tą sytuacją, ale się nie odezwała. Kłócić się kilka dni przed ślubem wydało jej się głupotą.

Kinga przy Michale starała się grać troskliwą i wyrozumiałą kobietę, bardzo przejętą losem chłopca. Ale gdy tylko tata wychodził do pracy miała Pawła kompletnie w nosie. Obce dziecko było jej wyłącznie kulą u nogi.

Na kilka dni przed ślubem Michałowi zepsuł się komputer, więc skorzystał z laptopa Kingi. Chciał tylko wysłać ważnego maila przez przeglądarkę. Przypadkiem jednak kliknął w historię.

Z każdą sekundą jego mina robiła się coraz bardziej ponura. Z trzaskiem zamknął laptopa, po czym ruszył do salonu, gdzie niemal żona oglądała telewizję.

Co to za głupie pomysły z domem dziecka dla mojego syna?! syknął Michał ledwo panując nad złością.

O czym ty mówisz? zmarszczyła brwi Kinga. Mówiłeś, iż tylko maila musisz wysłać, a jednak grzebałeś po kątach. Nie wstyd ci?

Czekam na odpowiedź Michał nie zareagował na zarzuty. Kto ci dał prawo decydować o moim dziecku?

No właśnie, o twoim! Kinga rzuciła pilot na stół. Będziemy mieć swoje, wspólne dzieci. A Paweł będzie tylko przeszkadzał. I jeszcze źle się uczy, ledwo dwóje w dzienniku! Jaki ma być z niego przykład?

Dziecko przeżywa traumę! Matka umiera! Do tego wyrwany ze swojego środowiska! Jest mu bardzo ciężko, a ty snujesz plany, jak go się pozbyć! wykrzyczał Michał. Dobrze, iż Pawła nie było akurat w domu.

Przestań na mnie krzyczeć! oburzyła się dziewczyna. Nie zamierzam wychowywać twojego dziecka! Ma babcię, niech go ona weźmie, jeżeli nie podoba ci się mój pomysł.

I kiedy miałem się dowiedzieć o tym genialnym planie? nie uspokajał się Michał. Tydzień po ślubie? Miesiąc?

Za parę dni wypaliła bez cienia wstydu Kinga. Po co ciągnąć to dalej? Mam znajomą w opiece społecznej, już mi wszystko wyjaśniła. gwałtownie da się załatwić papiery. Dziecku tam będzie lepiej.

Zapamiętaj sobie jedno Michał powiedział nadspodziewanie spokojnie nigdy nie zdradzę syna. Bardzo go kocham. Paweł jest dla mnie najważniejszy na świecie.

A ja? podskoczyła urażona Kinga. Ja się nie liczę? Mnie nie kochasz? W takim razie fuknęła wściekle nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie. Wybieraj: ja albo on!

Paweł odpowiedział bez chwili wahania Michał. Kobietę zawsze można znaleźć, ale syna mam tylko jednego.

Kobietę?! Znalazłbyś inną? Kto na ciebie spojrzy poza mną? aż się trzęsła z nerwów. Myślisz, iż któraś pokocha twojego synalka? Nie bądź śmieszny! Obce dzieci nikogo nie obchodzą!

Masz godzinę, żeby się spakować i wynieść z tego mieszkania. Prezenty możesz zabrać, nie szkoda mi. Michał założył kurtkę i zatrzymał się na progu. Nie chcę cię już widzieć. jeżeli na serio myślałaś, iż za tobą szaleję byłaś w błędzie. Chciałem tylko nowej mamy dla Pawła, to wszystko.

Michał, a ślub? roztrzęsiona podeszła do drzwi. Była pewna, iż zacznie ją przepraszać i ustąpi, a tu… On ją wyrzuca?

Nie rozumiesz? spojrzał zaskoczony. Ślubu nie będzie. Już wybrałem, i nie jesteś to ty. Pakuj się. jeżeli wrócę i będziesz tu siedzieć, nie będę się patyczkował.

Drzwi trzasnęły, zostawiając Kingę samą. Bez sił osunęła się na kanapę, nie wierząc w to, co się stało. Przecież już uznała to mieszkanie za swoje, nie zamierzała się wynosić.

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Kinga zerwała się, z wymuszoną miną pobiegła otwierać. Może Michał żartował, zaraz wróci, przytuli…

Przesyłka dla pani powiedział energicznie kurier. Proszę tu podpisać.

Przy podpisie Kinga niemal złamała długopis. Chłopak zerknął na nią z dziwnym wyrazem twarzy i jak tylko odebrał papiery uciekł.

A w pudle, paskudnie kusząc białym połyskiem, leżała suknia ślubna. Za kilka tysięcy złotych. Kinga ze złością rzuciła ją w kąt i podeptała, zmieniając w bezużyteczną szmatę.

Wyciągnęła telefon, szukając numeru do przyjaciółki, jednocześnie wyjmując walizkę z szafy.

Co się stało? odezwał się zły głos w słuchawce. Sama nie śpisz, innym nie dajesz, co? Stres ślubny? zadrwiła koleżanka.

Ślubu nie będzie! syknęła Kinga, włączając tryb głośnomówiący. Pakuję się, możesz po mnie przyjechać?

Co się stało? głos koleżanki nagle spoważniał. On cię skrzywdził?

Oj, jeszcze jak! wykrzyknęła Kinga, streszczając cały konflikt. Cisza w słuchawce. No co, zasnęłaś?

Serio chciałaś się pozbyć chłopaka?

Jasne, na co mi on potrzebny prychnęła z wyższością. Swojego bym urodziła.

Wiesz co po minucie milczenia odezwała się przyjaciółka ja cię nie rozumiem. I nie chcę rozumieć. Nie sądziłam, iż jesteś do czegoś takiego zdolna.

A ja mam to gdzieś, co myślisz! Kinga w nerwach zatrzaskiwała walizkę. Przyjedziesz?

Nie padło sucho. Zadzwoń do kogoś innego.

No to idź do diabła, zamówię sobie taksówkę…

***********************************************

Michał odebrał syna ze szkoły i poszli razem do parku karmić gołębie. Chłopiec cieszył się, iż tata się nim zajmuje, ale po chwili zapytał:

Nie musisz pomagać cioci Kindze przed ślubem? zapytał nieśmiało, oczekując najgorszego. Tata zaraz powie, iż muszą iść do domu

Nie odparł Michał, na co Paweł spojrzał zaskoczony. Ślubu nie będzie. Nie będzie ci chyba bardzo przykro, jeżeli Kinga z nami nie zamieszka? dodał z lekkim niepokojem, nie wiedząc, jak syn to przyjmie.

Wcale nie! rozjaśniła się buzia chłopca. W ogóle jej nie lubiłem, byłem jej obojętny.

No to dobrze przytulił syna mocno Michał. Na razie pomieszkamy we dwóch. A potem może znajdzie się jakaś kobieta, która pokocha cię jak własnego synaPawełek wtulił się w ramię taty, z ulgą patrząc, jak gołębie dziobią rozsypane okruchy. Cicho, niemal szeptem, powiedział:

Tato, zawsze będziemy razem, prawda?

Michał przez chwilę milczał, potem ujął dłoń chłopca.

Zawsze, synku. Obiecuję ci. Nie musisz się już martwić.

Nad nimi przeleciały ptaki, trzepocząc skrzydłami w nieśpiesznej gonitwie za wiosennym wiatrem. Pawełek uśmiechnął się szeroko. Przez chwilę, po bardzo długim czasie, poczuł ciepło pewność, iż choćby jeżeli świat bywa trudny, to najlepiej być razem z kimś, kto naprawdę kocha.

Po powrocie do domu, Michał zaproponował:

Może zamówimy pizzę i zrobimy sobie wieczór filmowy? Tak tylko my, same nasze ulubione filmy.

Pawełek aż podskoczył z radości.

I czekoladę do tego! dodał z iskrą w oczach.

Michał roześmiał się, a cały ciężar ostatnich dni jakby spłynął z jego ramion. Teraz już wiedział na pewno są rodziną, choćby wszystko inne się zmieniało. W ciszy, przerywanej śmiechem i rozmową o filmach, snuli razem plany na przyszłość.

Bo czasem wystarczy jedno dobre serce, by schronić w nim cały czyjś świat.

Idź do oryginalnego materiału