Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie: Gdy przyszła macocha woli dom dziecka od rodziny,…

twojacena.pl 10 godzin temu

Ciociu Zosiu, pomożesz mi, proszę, z matematyką? cicho zapytał Adaś, patrząc z nadzieją na narzeczoną taty. Jutro mam sprawdzian, a tata będzie w pracy do wieczora.

Maluchu, teraz naprawdę nie mam czasu odpowiedziała choćby nie odrywając wzroku od laptopa. Za dwa tygodnie mamy ślub, a tyle rzeczy jeszcze niegotowych. Chcesz chyba, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny?

Oczywiście odpowiedział zagubiony chłopiec i smutny poszedł do swojego pokoju. Zosia wcale mu się nie podobała, ale tato był szczęśliwy. Dla niego postanowił to wytrzymać.

Mama Adasia bardzo ciężko zachorowała i nie mogła już zajmować się synem. Ośmioletnie dziecko nie powinno patrzeć na cierpienie ukochanej osoby! Z taką myślą Tomasz, tata Adasia, zabrał chłopca do siebie. Jego narzeczona nie była zachwycona, ale nie odezwała się słowem kłócić się przed samym ślubem wydawało jej się głupotą.

Zosia przy Tomaszu udawała troskliwą, współczującą kobietę, która bardzo żałuje chłopca. Za to, gdy tylko Tomasz wychodził do pracy, Adaś dla niej przestawał istnieć. Obce dziecko było jej zupełnie niepotrzebne.

Na kilka dni przed ślubem komputer Tomasza się zepsuł, więc sięgnął po laptop Zosi, by wysłać istotny mail. Chciał tylko otworzyć przeglądarkę ale coś go tknęło i zajrzał w historię przeglądania.

Z każdą chwilą jego twarz robiła się coraz bardziej ponura. Z trzaskiem zamknął laptop i wszedł do salonu, gdzie jego prawie-żona oglądała telewizję.

Co to za pomysł z domem dziecka dla mojego syna? spytał, ledwie powstrzymując gniew.

O czym ty mówisz? Zosia zmarszczyła brwi. Miałeś tylko wysłać maila, a się wszędzie grzebałeś. Wstyd ci?

Odpowiedz na pytanie nie reagował Tomasz. Kto dał ci prawo decydować o obcym dziecku?

No właśnie, o obcym! Zosia rzuciła pilotem. Będziemy mieli swoje dzieci, wspólne. Adaś będzie nam przeszkadzał. Uczy się słabo, raz trzyma się czwórek, raz trójek, co za wzór z niego?

Dziecko przeżywa ogromny stres! Matka ciężko chora! Jeszcze musiał zamieszkać w nowym miejscu! Jemu jest bardzo ciężko, a ty zamiast pomóc, kombinujesz jak go pozbyć Tomasz krzyczał, nie mogąc opanować emocji. Dobrze, iż Adaś był wtedy w szkole.

Nie krzycz na mnie! oburzyła się Zosia. Nie jestem zobowiązana wychowywać twojego dziecka. Ma babcię, niech ona go weźmie, jeżeli mój pomysł ci się nie podoba.

I kiedy miałaś zamiar mi opowiedzieć o tym genialnym planie? Tomasz choćby nie próbował się uspokoić. Po ślubie, czy jeszcze później?

Za parę dni i tak bym powiedziała odparła bez cienia skruchy. Po co zwlekać. Mam znajomą w opiece społecznej, wszystko gwałtownie załatwimy. Dobrze mu tam będzie!

Zapamiętaj sobie jedno Tomasz powiedział spokojnie, ale stanowczo nigdy nie zdradzę syna. Bardzo go kocham. Adaś jest dla mnie najważniejszy.

A ja?! Zosia zerwała się z miejsca. Mnie nie kochasz? To wybieraj, ja albo on.

On bez wahania odpowiedział Tomasz. Kobietę znaleźć nie problem, a syna mam tylko jednego.

Kobieta?! Która cię zechce, oprócz mnie? Zosia była wściekła. Myślisz, iż ktoś pokocha twojego synka? Daj spokój, cudze dzieci nikomu nie są potrzebne!

Masz godzinę na spakowanie się i wyprowadzkę. Prezenty możesz zabrać, nie potrzebuję ich. Tomasz założył kurtkę i, zatrzymując się w drzwiach, powiedział cicho: Nie chcę cię już widzieć. jeżeli myślałaś, iż straciłem dla ciebie głowę, to się myliłaś. Po prostu chciałem, by Adaś miał nową mamę, to wszystko.

Czekaj, Tomasz, a ślub? Zosia była zdezorientowana. Była pewna, iż Tomasz zaraz ją przeprosi i zgodzi się na wszystko a tu wyrzucił ją!

Chyba jeszcze nie zrozumiałaś odpowiedział spokojnie Tomasz. Nie będzie żadnego ślubu. Wybrałem i nie jesteś to ty. Pakuj się. jeżeli tu zostaniesz, nie zamierzam się cackać.

Drzwi trzasnęły, zostawiając Zosię samą w mieszkaniu. Usiadła bezwładnie na kanapie, nie wiedząc, co robić. Była tak pewna tej mieszkania, iż nie wyobrażała sobie wyprowadzki.

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Zosia podskoczyła i z nadzieją pobiegła otworzyć. Tomasz na pewno żartował! Przecież jej nie zostawi!

Przesyłka dla pani powiedział energicznie kurier proszę podpisać tutaj.

Dziewczyna niemal połamała długopis z nerwów, składając podpis. Chłopak spojrzał na nią dziwnie i od razu zniknął z klatki.

A w kartonie, połyskując szyderczo, leżała biała, piękna suknia ślubna. Droga jak diabli. Zosia szarpnęła nią i zaczęła deptać, zamieniając ją w brudną szmatę.

Zła chwyciła telefon i wybrała numer przyjaciółki, wyciągając już walizkę z pawlacza.

Co się stało? rozległ się zaspany głos. Sama nie śpisz i innym spokoju nie dajesz. Przedślubna trema? ironizowała koleżanka.

Nie będzie żadnego ślubu! syknęła Zosia i włączyła głośnik. Pakuję się właśnie. Przyjedź po mnie?

Co się stało? głos po drugiej stronie zrobił się poważny. Zrobił ci coś?

I to jak! wypaliła Zosia i opowiedziała całą sytuację. Cisza. Halo? Śpisz?

Naprawdę chciałaś się pozbyć tego chłopca?

Oczywiście, a na co mi on? prychnęła Zosia. Swoje dziecko bym urodziła.

Wiesz co po chwili usłyszała nie rozumiem cię. I nie zamierzam rozumieć. Myślałam, iż jesteś zupełnie inna.

Mam to gdzieś, co myślisz odpowiedziała Zosia, walcząc z walizką. Przyjedziesz?

Nie padła sucho odpowiedź. Zadzwoń do kogoś innego.

To dobrze, zamówię taksówkę

***********************************************

Tomasz odebrał Adasia ze szkoły i razem poszli do parku karmić gołębie. Chłopiec był zadowolony, iż tata spędza z nim czas, ale po chwili spytał nieśmiało:

A nie musisz pomagać cioci Zosi przy ślubie? i zamilkł, czekając w napięciu na odpowiedź. Tata zaraz powie, iż tak, i pójdą do domu

Nie powiedział Tomasz, czym mocno zaskoczył syna. Ślubu nie będzie. Nie będziesz bardzo smutny, jeżeli Zosia nie zamieszka z nami? zapytał nerwowo, bo wyrzucając narzeczoną, w ogóle nie pomyślał, co na to Adaś.

Wcale nie będę smutny! odpowiedział chłopiec, aż mu się oczy zaświeciły. Szczerze mówiąc, wcale jej nie lubiłem. Nie byłem dla niej ważny.

No to nic Tomasz uścisnął mocno syna. Przez jakiś czas pobędziemy tylko we dwóch. A potem na pewno znajdziemy kobietę, która pokocha cię jak własnego syna.

Bo w życiu liczy się miłość i wzajemny szacunek nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy los stawia przed nami trudne wybory. Nie warto wybierać tych, którzy nie potrafią kochać wszystkich członków rodziny.

Idź do oryginalnego materiału