Ciociu Ela, możesz mi pomóc z matematyką? cicho zapytał Olek, patrząc z nadzieją na narzeczoną taty. Jutro mam sprawdzian, a tata będzie w pracy do późna.
Maluchu, naprawdę nie mam teraz czasu odpowiedziała dziewczyna nie odrywając wzroku od laptopa. Za dwa tygodnie mamy ślub, a wciąż tyle rzeczy jest do załatwienia. Chyba chcesz, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny?
Pewnie odpowiedział przygaszony chłopiec i odszedł smutny do swojego pokoju. Ela wcale mu się nie podobała, ale tata był szczęśliwy. Dla niego warto było zacisnąć zęby.
Mama Olka była bardzo poważnie chora, nie mogła dalej wychowywać syna.
Ośmioletnie dziecko nie powinno oglądać cierpienia najbliższej osoby!
Z takim właśnie przekonaniem Piotr, ojciec Olka, zabrał syna do siebie. Jego narzeczona nie była zadowolona z sytuacji, ale postanowiła się nie odzywać. Kłótnia tuż przed ślubem nie wydała jej się najlepszym pomysłem.
Ela z zewnątrz uchodziła za troskliwą i wyrozumiałą, mówiła, jak bardzo jej szkoda chłopca. W obecności Piotra. Ale gdy tylko zostawała sama, całkowicie go ignorowała. Cudze dziecko zupełnie jej nie obchodziło.
Kilka dni przed ślubem komputer Piotra się zepsuł i mężczyzna musiał skorzystać z laptopa Elżbiety. Miał zamiar tylko wysłać ważnego maila przez przeglądarkę. Coś go jednak tknęło i zajrzał do historii.
Jego twarz z każdą sekundą stawała się coraz bardziej ponura. Z hukiem zamknął klapę laptopa i wszedł do salonu, gdzie jego prawie żona oglądała serial.
Co to za pomysły o domu dziecka dla mojego syna? zapytał Piotr z trudem panując nad złością.
O czym ty mówisz? zmarszczyła brwi Ela. Mówiłeś, iż tylko maila wyślesz, a jednak wszędzie się wcisnąłeś. Nie wstyd ci?
Czekam na odpowiedź nie reagował na jej wyrzuty. Kto dał ci prawo decydować o moim dziecku?
Właśnie oparła się na kanapie Ela o TWOIM dziecku. My będziemy mieć własne, wspólne. Olek będzie tylko przeszkodą. I tak ledwo się uczy, same tróje i dwóje. Co on za przykład pokaże?
Chłopiec jest pod ogromnym stresem! Matka na łożu śmierci! Oderwany od wszystkiego, do czego był przyzwyczajony! Jest mu bardzo ciężko, a ty zamiast mu pomóc, planujesz, jak się go pozbyć. Piotr już nie krył wzburzenia. Na szczęście Olek był wtedy w szkole.
Nie krzycz na mnie! warknęła Ela. Nie muszę wychowywać twojego syna. Ma babcię niech go weźmie, jeżeli nie podoba ci się mój pomysł.
Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć o swoim genialnym planie? Piotr nie zamierzał odpuszczać. Po tygodniu od ślubu? Po miesiącu?
Za kilka dni Ela wzruszyła ramionami, w ogóle nie przejmując się sytuacją. Po co zwlekać? Mam znajomą w opiece społecznej, pomoże gwałtownie załatwić wszystkie papiery. Dziecku tam będzie lepiej.
Zapamiętaj raz na zawsze Piotr powiedział nagle spokojnie nigdy nie zdradzę syna. Kocham go najbardziej na świecie. Olek jest dla mnie najważniejszy.
A ja? zerwała się Ela. Ja się nie liczę? Nie kochasz mnie? jej głos aż drżał. Więc dobrze powiedziała z wściekłością nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie. Wybieraj. Albo on, albo ja.
Olek stwierdził bez cienia wahania Piotr. Kobietę zawsze można znaleźć nową, a syna mam tylko jednego.
Kobietę? Tak po prostu? Serio myślisz, iż ktoś inny chciałby się z tobą związać? Ela ciężko oddychała, cała się trzęsła ze złości. Myślisz, iż innej zależy na twoim synu? Daj spokój! Cudze dzieci nikogo nie obchodzą!
Masz godzinę, żeby spakować wszystkie swoje rzeczy i opuścić mieszkanie. Prezentów też szkoda mi nie będzie możesz je zabrać. Piotr założył kurtkę i, zatrzymując się w drzwiach, powiedział cicho Nie chcę cię już więcej widzieć. jeżeli myślałaś, iż oszalałem na twoim punkcie, to się myliłaś. Szukałem nowej mamy dla Olka to wszystko.
Poczekaj, Piotr, co z naszym ślubem? pobladła Ela. Była pewna, iż mężczyzna zacznie ją przepraszać lub ulegnie jej decyzji, a tu On ją wyrzuca?
Jeszcze nie rozumiesz? odpowiedział ze zdziwieniem Piotr. Ślubu nie będzie. Podjąłem decyzję i nie jesteś tą wybraną. Pakuj się. jeżeli wrócę i wciąż tu będziesz, nie będę grzeczny.
Trzasnęły drzwi, zostawiając ją samą w mieszkaniu. Osunęła się bez sił na kanapę, nie wiedząc co dalej robić. Już myślała, iż to mieszkanie jest jej, a nie chciała go opuścić.
Zabrzmiał dzwonek do drzwi. Ela zerwała się z kanapy, mając nadzieję, iż Piotr sobie żartował i wrócił, żeby ją zatrzymać.
Przesyłka dla pani powiedział radośnie chłopak w firmowej kurtce kuriera. Proszę tutaj podpisać.
Złościąc się niemal złamała długopis podczas podpisywania. Kurier spojrzał na nią lekko zdziwiony i gwałtownie się oddalił.
W pudełku, złośliwie połyskując materiałem, leżała suknia ślubna. Bardzo droga. Ela w furii odrzuciła białe dzieło sztuki i podeptała, zanim rzuciła je w kąt, czyniąc z niego bezużyteczną szmatę.
W nerwach sięgnęła po telefon i wybierając numer przyjaciółki, wyciągnęła walizkę ze schowka.
Co się stało? usłyszała zirytowany głos w słuchawce. Sama nie śpisz i innym nie dajesz. Co, stres przedślubny? zadrwiła koleżanka.
Nie będzie żadnego ślubu! syknęła Ela, włączając głośnomówiący. Pakuję się. Przyjedziesz po mnie?
Ale co się stało? głos koleżanki natychmiast spoważniał. On cię skrzywdził?
I to jak! wybuchnęła Ela i opowiedziała o całej sytuacji. Przez chwilę była cisza. Zasnęłaś czy co?
Naprawdę chciałaś się pozbyć tego chłopca?
Oczywiście, po co mi on prychnęła Ela. Wolałabym urodzić swoje.
Wiesz co po chwili milczenia odpowiedziała przyjaciółka nie rozumiem cię. I nie chcę rozumieć. Nigdy nie myślałam, iż możesz być zdolna do czegoś takiego.
Och, mam to gdzieś, co sobie myślisz wściekła się Ela, z trudem próbując zamknąć walizkę. Przyjedziesz?
Nie odpowiedziała sucho koleżanka. Dzwoń do kogoś innego.
No to super, zamówię sobie taksówkę
*************************************************************
Piotr odebrał syna ze szkoły i poszli razem do parku karmić ptaki. Chłopiec bardzo się cieszył, iż tata poświęca mu czas, ale niepewnie zapytał:
A nie musisz pomagać cioci Eli przy przygotowaniach do ślubu? i zamilkł, z niepokojem czekając na odpowiedź. Przecież tata zaraz powie, iż tak i wrócą do domu
Nie, nie muszę odpowiedział Piotr, czym zaskoczył syna. Ślubu nie będzie. Nie będziesz chyba bardzo smutny, jeżeli Ela z nami mieszkać nie będzie? Piotr zmartwił się, bo wyrzucając narzeczoną, zupełnie nie pomyślał, co na to powie syn.
Nie będę smutny odparł Olek ze szczęśliwymi oczami. Wcale! Tak szczerze, to ona mi się nie podobała. Nie chciała mnie.
Nic się nie martw Piotr przytulił syna. Teraz będziemy razem we dwóch. A potem na pewno znajdzie się kobieta, która pokocha ciebie jak własnego.




