Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Zaraz Wam wyjaśnię dlaczego.
Córka i jej rodzina nagle zostali bez dachu nad głową. Po zalaniu ich mieszkania, nie dało się tam przebywać, a remont był konieczny. Oczywiste więc było, iż zamieszkali ze mną, bo nie mieli dokąd pójść.
Po rozmowie z córką Karoliną i zięciem, Pawłem, jednogłośnie ustaliliśmy, iż to rozwiązanie jest tylko tymczasowe. Wrócą do siebie, jak tylko ich własne mieszkanie będzie znowu gotowe do zamieszkania.
Mam wspaniałą córkę, a zięć to porządny człowiek, więc doskonale mnie rozumieją: rodzina powinna być samodzielnym organizmem, a inne osoby to zawsze ciało obce. Naprawdę mocno się tego trzymam i za chwilę wytłumaczę, z czego to wynika.
Mam swoje przyzwyczajenia i rytm dnia, który znacznie różni się od tego, jak żyją Karolina i Paweł. Na przykład obecność córki jeszcze jakoś znoszę, ale zięć, choć nie mam do niego nic, jest dla mnie jednak kimś obcym a i on ma prawo do osobistej przestrzeni. Bez sensu się kłócić o to, iż lubię zasypiać przy włączonym telewizorze albo iż córka i zięć zorganizowali spotkanie ze znajomymi w moim domu. Każdy ma inny sposób na utrzymanie porządku, więc nie ma co się sprzeczać o niepozmywane naczynia. Przecież takie drobiazgi potrafią zniszczyć choćby najlepsze relacje rodzinne.
Poza tym nasz sposób żywienia zupełnie się różni. I co zrobić w sytuacji, gdy nagle ktoś przyprowadzi niespodziewanych gości? Nie jest tajemnicą, iż wtedy ktoś może nie odmówić sobie kosztowania czegoś, co przygotował ktoś inny. Przecież nie powiesz bliskim, żeby zamykali lodówkę na kłódkę.
Różne godziny snu również bywają problematyczne ciągle trzeba się skradać na palcach, by nikogo nie obudzić. Ludzie nie zawsze zwracają uwagę na potrzeby innych, a niedobór snu może gwałtownie prowadzić do rozdrażnienia i bólu głowy. Nieraz wystarczy iskra, by doszło do wybuchu.
Nie chcę też oceniać życia Karoliny i Pawła. Nauczyłem ją wszystkiego, co potrzebne, ale teraz chcę widzieć tylko tyle, ile sami chcą mi pokazać. Żyjąc pod jednym dachem, niestety widzi się za dużo.
No i najważniejsze: chcę sam decydować, czy i jak mogę im pomóc, i robić to z własnej woli. Również chcę mieć czas tylko dla siebie.






