Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć niby stare jak świat, ale serce się kraje, gdy o tym myślę.
Wyobraź sobie, iż Paweł właśnie kończył Uniwersytet Jagielloński w Krakowie i doszedł do wniosku, iż to już odpowiedni moment, by oświadczyć się swojej pierwszej wielkiej miłości z liceum, Jadzi! Jadzia była piękna, a do tego niesamowicie ciepła i mądra. Akurat wtedy miała na głowie pisanie magisterki na AGH. Ustalili razem, iż od razu po obronie będą planować ślub.
No i wiesz, Paweł uznał, iż wypadałoby powiedzieć mamie o tych planach. Tymczasem jego mama, pani Halina, wcale nie była tym zachwycona. Usiadła z nim przy kuchennym stole i zupełnie bez ogródek powiedziała: Albo żenisz się z Kingą od Nowaków z sąsiedniej klatki, albo z nikim. Decyduj, co wolisz: robić karierę, czy słuchać serca? Halina zawsze marzyła, iż Paweł zrobi porządną karierę i będzie dumnym synkiem.
Kinga to było zupełnie inne środowisko: jej tata ma warsztat samochodowy, mama własny gabinet kosmetyczny, a ona odkąd tylko pamiętam wzdychała do Pawła. Tylko iż Paweł był zapatrzony właśnie w Jadzię która z kolei nie miała zbyt szczęśliwej rodziny jej mama przez pół osiedla miała zszarganą opinię. Halina tylko powtarzała: Ludzie będą gadać, jak to usłyszą! I jeszcze raz rzuciła w Pawła: Nie chcę innej synowej, rób co chcesz!
Paweł się starał, tłumaczył tej Halinie godzinami, iż Jadzia jest dobrym człowiekiem. Ale nic do niej nie trafiało. Mało tego, zagroziła, iż jak się nie posłucha, to się go wyrzeknie. I co? Paweł wymiękł. Przez pół roku jeszcze spotykał się z Jadzią, ale ich uczucie się po prostu rozmyło.
W końcu Paweł ożenił się z tą Kingą. Dziewczyna naprawdę go kochała, ale wesela nie zrobili, Paweł specjalnie nie chciał, by Jadzia to zobaczyła na Facebooku czy gdziekolwiek. Pewnie myślał, iż tak będzie lepiej. Z teściami nieźle mu się żyło mieszkał w ich ogromnym domu pod Krakowem, a oni pomagali mu znaleźć dobrą pracę w rodzinnej firmie. Z boku patrzeć wszystko gra. Ale tak naprawdę to nigdy nie był szczęśliwy.
Nie chciał mieć dzieci. Kinga, po kilku latach bezskutecznych prób przekonania go, zdecydowała się rozwieść. Miała wtedy 38 lat, Paweł dobijał do czterdziestki. Po jakimś czasie Kinga związała się z kimś innym, gwałtownie zaszła w ciążę i w końcu była naprawdę szczęśliwa.
Paweł już wtedy tylko rozmyślał o Jadzi, próbował ją znaleźć przez dawnych znajomych. Ale wszystko na nic. Aż w końcu ktoś, jeszcze z osiedla, powiedział mu, iż Jadzia po ich rozstaniu wyszła za jakiegoś pierwszego lepszego faceta, który ją strasznie skrzywdził i w końcu zabił. Straszna tragedia.
Od tego czasu Paweł został sam w starym mieszkaniu po rodzicach w Krakowie. Zaczął pić, całe dnie siedział pod zdjęciem Jadzi i nie mógł sobie ani jej, ani przede wszystkim swojej mamie wybaczyć. Serio, smutna historia, aż się serce ściska…








