Nic od ciebie nie potrzebujemy

polregion.pl 1 tydzień temu

Przemek, synu, opamiętaj się, póki nie jest za późno! Chłopak w ogóle nie jest do ciebie podobny! Twoja Kasia miała go z tym swoim byłym, a teraz na ciebie chce to zwalić! Przecież wiem!

– Mamo, dość tego już! Damian to mój syn… Czemu ciągle robisz zamieszanie? Jadę do domu.

Krystyna przez całe życie wychowywała syna samotnie. Między nią a Przemkiem panowały doskonałe relacje: nigdy jej nie przerywał ani nie sprzeczał się, w szkole dobrze się uczył. Gdy dorósł, został inżynierem, jak chciała mama. Teraz nadszedł czas na poukładanie mu życia osobistego. Znalazła mu narzeczoną – dobrą dziewczynę, Olę, córkę swej przyjaciółki Anny.

Zgodnie z zaleceniem mamy Przemek i Ola zaczęli się spotykać, ale ich romans gwałtownie się nie powiódł i po kilku miesiącach się rozstali. Potem Przemek spotkał Kasię. Ich relacje rozwijały się szybko, od razu rozpoznał w sympatycznej dziewczynie pokrewną duszę. Pobierają się po trzech miesiącach, ku wielkiemu niezadowoleniu Krystyny. Pół roku później Kasia zaszła w ciążę. Urodził się chłopiec, któremu dali na imię Damian. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, iż teściowa nie polubiła synowej. Przy każdej okazji narzekała na syna, choć od ślubu minęły już cztery lata:

– Zobacz, na kogo ona cię przeistoczyła? Cały pogięty, niechlujny…
– Mamo, jaki niechlujny! Koszula mi się w pralce trochę pomięła…
– Usiądź, zjedz coś! Twoja pewnie nic nie przygotowała. Tak i będziesz chodzić głodny.
– Mamo, zjemy w domu. Kasia dobrze gotuje.
– Znam ja ją dobrze… Kotlety ze sklepu albo, co gorsza, pierogi. A Ola zapisała się na kursy pieczenia ciast. Jaka ona zdolna, jaka zdolna…

Przemek bronił się przed matką, jak mógł. Starał się nie słuchać jej opowieści i żonę oczywiście o nich nie informował. Tymczasem wszystkie jej zarzuty były bezpodstawne. Krystyna jednak kontynuowała swój zimny konflikt z synową. I w końcu jej strategia przyniosła skutek…

– Cześć, synu… Czemu twoja Kasia mnie nie odwiedza… Zawsze sam przychodzisz w gości!
– Mamo, jak ona może tu przychodzić, skoro przyczepiasz się do niej o każdy drobiazg?
– Przyczepiam się, bo jest o co. Uwierz mi! A kiedy ty jesteś tu i pijesz herbatę, ona pewnie ze swoim byłym na randki biega. Znam ja, kto był przed tobą. Ten nieudany Franek! I syn do niego cała buzia. Ona sobie to wymyśliła, a ty teraz będziesz karmić.

Tego wieczoru Przemek poważnie pokłócił się z matką. Miał dość jej zarzutów i ciągłych rozmów. Wrócił do domu w złym humorze.

– Tato, tato, cześć! – wybiegł na spotkanie mały Damian.
– Cześć, synu. Jak ci minął dzień? Co robiłeś?
– Byliśmy z mamą na placu zabaw. Tam był wujek Franek. Kupił mi czekoladę. I sok!

Główka Przemka nagle wypełniła się myślą — a może mama ma rację? Wieczorem postanowił przepytać żonę:

– Dlaczego widziałaś się z byłym?
– Przemku, spotkaliśmy się przypadkiem. Szliśmy na spacer, a on przechodził obok, więc porozmawialiśmy. Potem odprowadził nas do domu.
– Dlaczego odprowadza moją żonę i syna? A może Damian nie jest mój, tylko jego?!
– Przemku, co ty mówisz? Czyś ty zupełnie oszalał?

Wieczór miał bardzo burzliwy charakter. Pierwszy raz odkąd się pobrali. Od tej pory w ich domu rozpoczynają się kłótnie. W pewnym momencie Kasia nie wytrzymała, spakowała rzeczy, zabrała małego synka i wróciła do rodziców.

Potem był rozwód, a Przemkowi przyznano alimenty. Był przekonany, iż dziecko nie jest jego, ale nie chciał się sądzić, postanowił płacić. Ze wszystkich najbardziej zadowolona była Krystyna. Zaczęła całą kampanię, by wrócić syna do Oli, której mówiła „idealna synowa”.

I osiągnęła sukces. Przemek poślubił Olę. I zaraz po ślubie nowa żona pokazała swoje prawdziwe oblicze. Zrzędziła na każdym kroku. Chciała żyć na szeroką skalę, dobrze jeść i pić.

– Zobacz, Irek kupuje już drugą futrzaną kurtkę! A Kowalscy kupili nowy samochód. A ja jak biedna kuzynka, dalej w starym płaszczu chodzę, a jeżdżę na starej Corsie! Jaki z ciebie mąż!

Tak minęło długie piętnaście lat. Przemek pracował na dwóch etatach bez wytchnienia, a żona Ola jeździła po kurortach i niczego nie sobie nie odmawiała. Dzieci nie chciała, najpierw trzeba dla siebie pożyć, dopiero potem… Krystyna chciała wprowadzić swoje rządy, ale synowa gwałtownie ją opanowała.

Pewnego dnia Przemek otrzymał telefon ze szpitala. Okazało się, iż Krystynę zabrano karetką z udarem. Kobieta była bardzo chora i po wypisaniu ze szpitala potrzebowała opieki. Ola oznajmiła natychmiast:

– Ja przy łóżku starej siedzieć nie zamierzam. Zróbmy jej miejsce w domu starców.
– Olu, może ja się z pracy zwolnię…
– Czy ty oszalałeś? A z czego będziemy żyć? Jeszcze przez cztery lata mamy spłacać kredyt na moją nową furę…

W efekcie Krystyna trafiła do domu opieki społecznej, Przemek wyjechał do pracy, a Ola została w domu. Miesiąc później Krystyna zmarła. Przemek wrócił, by odprowadzić matkę w ostatnią drogę, ale tak się rozstroił, iż zapomniał uprzedzić żonę o swoim przyjeździe. Otworzywszy drzwi, zobaczył, iż żona była w objęciach sąsiada… Nie kłócił się, po prostu spakował rzeczy i przeprowadził się do mieszkania matki.

Po pogrzebie Krystyny Przemek zamieszkał w jej mieszkaniu. Smucił się wspominając mamę i jej „cenne” porady. Po co ich słuchał… Teraz jest po czterdziestce. Większość życia za nim. Okazało się, iż ani rodziny, ani dzieci, ani przyjaciół… choćby auta własnego nie miał — wszystko kupowane było dla Oli… Przemek myślał o swoim życiu i przypomniał sobie o Kasi i Damianie. Nigdy nie dowiedział się, czy Damian jest jego synem, czy Kasi byłego. Ale teraz już to nie było ważne…

Pewnie Damian ma już dziewiętnaście lat… Całkiem dorosły… Ciekawe, jaki teraz jest? – Przemek powiedział te słowa do pustki i nikt mu, rzecz jasna, nie odpowiedział.

…Następnego ranka kupił bilet na pociąg i pojechał do rodzinnego miasta Kasi. Dom i klatkę schodową znalazł bez trudu. Zadzwonił do drzwi, ale nikt mu nie odpowiedział. „Pewnie w pracy,” – pomyślał i postanowił poczekać przed domem. Stał przez dwadzieścia minut, odwrócił się i oniemiał… Do klatki schodowej zbliżał się chłopak — jak dwie krople wody podobny do niego, tylko o dwadzieścia lat młodszy.

– Damian… Damian… Synu…
– Ty?… Co tu robisz? — zapytał zimno Damian.
– Synu, mam wobec ciebie wielki dług… Jaki ty jesteś… I tak do mnie podobny, jak dwie krople wody! Gdzie jest mama?
– Mamy nie ma. Już dawno. Zginęła dziesięć lat temu. W wypadku…
– A ty? Z kim mieszkasz? Może ci jakoś pomóc? Jestem gotów na wszystko! Mam pieniądze. Powiedz tylko!
– Mieszkam z babcią. Niczego nam nie potrzeba.
– Ale synu. Przecież ja…

Przemek nie dokończył. Damian wszedł do klatki i zamknął drzwi przed jego nosem.

– Synu! Synu, otwórz! Jak to, synu? Przecież jestem twoim ojcem! Ojcem!!!

Stał jeszcze długo przed zamkniętymi drzwiami klatki, wycierając z twarzy męskie łzy. Może to nie były łzy, tylko deszcz? Po tym jeszcze kilka razy przyjeżdżał, chciał nawiązać kontakt z synem. Błagał, prosił, próbował się usprawiedliwić. Ale Damian stanowczo odmawiał kontaktu…

Idź do oryginalnego materiału